Wisła Płock 0-2 GKS Katowice

24.09.2011, sobota 18:30

Do Płocka wybieramy się w 270 osób, w tym 20 z Giszowca. W naszej liczbie są też nasi przyjaciele: Górnik 5 osób i Banik 3 – dzięki! Na mecz jesteśmy spóźnieni i w komplecie meldujemy się dopiero przed końcem pierwszej połowy. Mamy na składzie 5 flag – GieKSa On Tour, SK 1964, VIP, GKS KATOWICE oraz wyjazdówke Jaworzna. Gdy rozpoczyna się druga część meczu ruszamy z dobrym dopingiem często zagłuszając gospodarzy którzy mało dopingowali.

Nasi piłkarze wygrywają mecz 2:0 za co im dziękujemy. Po meczu pakujemy się do autokarów i bez przeszkód wracamy w stronę Katowic.

foto: stylkibica.net

Relacja kibica GieKSy

Wyjazd do Płocka podobnie jak do Łęcznej, czy Ząbek u niektórych kibiców wzbudza coraz mniej emocji. Bo ile razy można jechać w to samo miejsce, gdzie emocji kibicowskich jest niewiele, a i pod względem piłkarskim też za wiele spodziewać się nie można. Dlatego też za wielki plus tego wyjazdu należy uznać naszą liczbę, czyli 270 osób.

Droga do Płocka początkowo mija spokojnie. Widać jednak, że zdecydowana większość grupy autokarowej postanowiła potraktować ten wyjazd jako dobrą imprezę, w czym brylował w szczególności jeden autokar. Skończyło się na tym, że w Łodzi wszystkie autokary się rozdzieliły, a jeden to chyba poznał dokładnie wszystkie zakamarki tego żydowskiego miasta. Pomijając wszystkie rozważania, czy było w tym czasie jakieś zagrożenie, czy nie (porażki w takim wypadku można być raczej pewnym skoro niektóre osoby miały problem z ustaniem na nogach) to jedno jest pewne – nie po to jeździmy razem i w grupie, żeby do takich sytuacji dochodziło. Tym bardziej, że dodatkowo przez tą jedną zgubę musieliśmy czekać przed Płockiem, co przy poprowadzeniu nas przez najdłuższą możliwą drogę do stadionu przez wiadome służby skutkowało spóźnieniem się na mecz. Jakby tego wszystkiego było mało to jeszcze strasznie wolno odbywało się wchodzenie na mecz. Dobrze, że ochroniarze szybko odpuścili i zrozumieli, że sprawdzanie nazwisk wg. alfabetu nie ma najmniejszego sensu, ale już późniejsze czekanie na to aż sprawdzonych zostanie kolejnych kilkadziesiąt osób zanim będzie można przejść do klatki już ich przerosło i przekonać się nie dali. Ostatecznie pierwsze osoby w sektorze gości pojawiają się około 20 minuty spotkania i na pocieszenie od razu widzą jedną, a następnie drugą bramkę dla naszej drużyny. I tutaj zaczyna się największa porażka tego wyjazdu o czym nie sposób wspomnieć…

Drużyna prowadzi 2:0 na wyjeździe od niepamiętnych czasów, kibice gospodarzy nie prowadzą dopingu, a jeżeli już to słabiutki, w dodatku wchodzimy na mecz w 20 minucie i w takiej sytuacji pada decyzja żeby… nie śpiewać tylko czekać na resztę. Jak dla mnie „nie ważne ilu nas jest na wyjeździe, nie ważne ilu mamy rywali do przekrzyczenia, śpiewamy dla siebie i przede wszystkim dla chwały GieKSy, a nie po to tylko, żeby się dobrze pokazać.” Przynajmniej tak powinny postępować osoby, które były wtedy na sektorze i które uznają się za wielkich fanatyków, a którym do prawdziwego fanatyzmu podobnie jak mi sporo brakuje. Kolejna sprawa to alkohol i imprezy na wyjeździe. Nie mam nic przeciwko, ba nawet jestem umiarkowanym zwolennikiem alkoholu, ale nie może być tak, że mecz jest tylko przerwą i odpoczynkiem pomiędzy jedną i drugą imprezą autokarową, w której to akurat każdemu przychodzi chęć na głośne śpiewy. Pomijam już fakt, że mamy czasy takie a nie inne i należy się tylko cieszyć, że w Płocku nie było nadgorliwej ochrony, bo większość albo miałaby problemy z wejściem albo co gorsza skończyłaby z jakimiś zakazami. W drugiej połowie doping i zabawa była, ale patrząc obiektywnym okiem szału nie było, co widać choćby na filmikach z tego spotkania.

Podsumowując wypada życzyć wszystkim osobom twierdzącym, że GieKSa kibicowsko jest jedną z lepszych w kraju, a może i także w Europie, aby zeszli na ziemię, bo niestety organizacja na osiedlach, różnego rodzaju akcje i działania to nie wszystko. Dobre auto każdy ceni nie za to jaką ma karoserię, czy wyposażenie wnętrza, ale to co jest najważniejsze, czyli silnik, a u nas ten silnik dopóki będzie napędzany za dużą dawką alkoholu to będzie na poziomie co najwyżej kilkuletniego samochodu klasy średniej. I słów tych nie kieruje do organizatorów, czy prowadzących doping – ale do całej reszty, która sama sobie wystawia takimi wyjazdami jak Płock nie najwyższą notkę. Tyle…

PS. Z nami 3 kibiców Banika, którym należą się podziękowanie za wsparcie.

Zwierzak

Źródło: zin SK1964 nr 38 (Katowice) listopad 2011

FILM: 24.09.2011 Wisła Płock – GKS Katowice BRAMKI