Piast Gliwice 3-0 GKS Katowice

20.05.2012, niedziela 17:00 – widzów 8634

Relacja GieKSiarza (Giszowiec)

Tego dnia GKS Katowice rozgrywał derbowy mecz w Gliwicach z miejscowym Piastem. Dostaliśmy na niego tylko 507 biletów, mimo iż wcześniej zapowiadali nam że dostaniemy dużo więcej. Jednak to nie zniechęciło wiele osób i na zbiórce melduje się ok. 700 GieKSiarzy w tym 44 osoby z Giszowca. Razem z nami przyjaciele z Zabrza (47) i Ostravy (50).
Do Gliwic jedziemy specjalem, wszyscy ubrani w żółte koszulki, potem przesiadamy się w przegłuby i mozolnym tempem zawożą nas pod Tesco Arenę, bo tak często mawia się na nowy stadion kurczaków.

Pod stadionem różne prowokacje i jedna wielka szopka z wpuszczaniem kibiców. Mimo iż zameldowaliśmy się 2h przed pierwszym gwizdkiem przez 3 godziny wpuszczono tylko 450 kibiców zamykając bramę dla tych co nawet mieli bilety. Mało tego przy wpuszczaniu dokładna kontrola, stawanie na palcach, sprawdzanie peseli i paczek papierosów. Wyrywkowo dodatkowe rewizje osobiste i skuwanie kibiców za wielkie NIC!
Na trybunach komplet, młyn Piasta dobrze oflagowany ale mimo takiej liczby doping tylko dobry. Wiele razy podczas gdy my śpiewaliśmy gospodarze zagłuszali nas gwizdami co tylko nas motywowało do głośniejszego dopingu. Ultrasi Piasta prezentują dwie oprawy; najpierw flagowisko, a potem wielką sektorówke. Wykonanie bardzo dobre ale treść jej powinni kierować w swoją stronę. Widocznie tak chcieli „odwrócić kota ogonem”.
Nam niestety nie udało się wnieść oprawy, taka decyzje podjął delegat PZPN. Na stanie mamy takie płótna jak: Gladiators, Torcida’99, GieKSa&Górnik, GieKSa On Tour, i GKS Duma Śląska.
Pomimo niekorzystnego wyniku bo przegraliśmy 3:0 dopingujemy coraz głośniej, pod koniec meczu ściągamy koszulki, wiążemy je na twarzach i odpalamy trochę piro. Kilka rac wylądowało na murawie.
Cała sytuacja tak pospinała służby mundurowe które wtargnęły na murawę, przez co sędzia przerwał mecz.
Po meczu trzymają nas jeszcze chwile i ruszamy do autobusów. Ku naszemu zdziwieniu policja nie prowadzi nas na dworzec w Gliwicach tylko przez różne wioski i zadupia do Zabrza gdzie dopiero wsiadamy do pociągu. W Katowicach meldujemy się po 21 i w dobrych nastrojach wracamy do domów.

Relacja GieKSy

Cyrk związany z tym meczem rozpoczął się już długo przed jego rozpoczęciem od przepychanek z liczbą biletów. Ostatecznie z Gliwic przysłano 507 wejściówek. Bilety rozeszły się błyskawicznie. O godzinie 13:45 na dworcu w Katowicach pojawił się lekki nadkomplet GieKSiarzy i zgodowiczów, dlatego pod stadionem meldujemy się w 700 osób, w tym 50 kibiców Banika i 47 z KSG. Wejście na stadion tragiczne, ochrona sprawdzała dane tak długo, że mimo iż byliśmy ponad 2 godziny przed meczem na stadionie weszło nas ok. 450 i ochrona przerwała wpuszczanie reszty kibiców z Katowic.

Jeszcze większy cyrk odstawili kierownicy ds. bezpieczeństwa przy wpuszczaniu flag i sektorówki. Spędziliśmy ponad 2 godziny w sektorze buforowym z sektorówką, przy ciągłych obietnicach, że zjawi się główny kierownik, delegat i chuj wie kto jeszcze. W końcu już w trakcie meczu przysłali jakiegoś ochroniarza, który nas poinformował, że sektorówka nie wchodzi, a my albo wchodzimy na nasz sektor, albo zostaniemy ze stadionu usunięci siłą za niestosowanie się do zaleceń ochrony… Nikt nie był w stanie nam wytłumaczyć dlaczego na jednej z trybun sektorówka mogła być pokazana, a na sektorze gości już nie. Hitem był również ochroniarz, który przy rozwijaniu flagi KSG TG’99 zaczął krzyczeć „kierowniku, to jest na pewno flaga Górnika, oni ją mieli na derbach”.

Na płocie zawisły flagi Gladiators, Forza GKS, GieKSa ON TOUR, GKS Katowice, Ultras GieKSa, GKS Duma Śląska, GieKSa&Górnik i TG’99. Nasz doping w pierwszej połowie dobry, choć końcówka nie powalała. W drugiej mieliśmy moment niesamowitej korby, kiedy gwizdał prawie cały stadion, ale skutecznie zdemotywowali nas po chwili nasi piłkarze, którzy akurat w tym momencie stracili bramkę. Pod koniec meczu nasz doping już tylko zrywami. Koło 75. minuty ściągamy flagi, które służą kilku pirotechnikom do odpowiedniego zamaskowania się. W 90. minucie przy odliczaniu od 10,w większości z koszulkami zawiązanymi na twarzach, przy pełnej spinie policji, która mimo trwającego meczu wpadła na boisko, odpalamy trochę pirotechniki, która w całości ląduje na murawie i doprowadza do przerwania spotkania.

Po meczu jesteśmy odwiezieni na dworzec w… Zabrzu. Podróż przegubami trwała 50 minut. Później spokojny powrót do Katowic.

Źródło: GieKSa.pl

FOTOGALERIA: Gieksiarze.pl

FILM: 20.05.2012 Piast Gliwice – GKS Katowice BRAMKI

FILM: 20.05.2012 Piast Gliwice – GKS Katowice SKRÓT

Relacja sportowa

GKS Katowice po meczu z Wartą Poznań był jedną wielką niewiadomą. Niby zespół walczył o utrzymanie, ale w spotkaniu z poznaniakami zaprezentował fatalną formę i trudno było spodziewać się poprawy w pojedynku z zespołem, który walczy o awans do ekstraklasy.

W bramce niespodziewanie Witold Sabela, w miejsce Jacka Gorczycy. Wobec absencji Bartosza Sobotki, trener musiał coś zrobić z lewą obroną. Postanowił wystawić na tej pozycji Kamila Szymurę. Na prawej zamiast Tomasza Rzepki zagrał Kamil Cholerzyński. Miejsce na defensywnym pomocniku zajął wracający po pauzie kartkowej Tomasz Hołota. Na lewej pomocy zagrał Marcin Pietroń, na prawą wrócił Mateusz Zachara.

Wydawało się, że nie będzie powtórki z Warty Poznań. GKS zaczął mecz w miarę spokojnie, choć bez szturmu na bramkę rywala. Tymczasem w 7. minucie dośrodkowanie z rzutu wolnego Tomasza Podgórskiego zostało przedłużone w pole karne i z zamieszania podbramkowego skorzystał Ruben Fernandez, który zdobył pierwszego gola. GKS nie potrafił nic ciekawego zrobić z przodu. Dodatkowo Kamil Cholerzyński grał tak ostro, że trener zdjął go przed upływem 30 minut w obawie, że zawodnik może dostać czerwoną kartkę. Piast grał swoje i coś próbował w ataku, ale nie miał na tyle determinacji, aby strzelić drugą bramkę. Dla GKS gola mógł zdobyć Przemysław Pitry, ale nie trafił dobrze w piłkę w polu karnym. Do przerwy GKS przegrywał 0:1.

W drugiej połowie już na początku Piast zdobył gola. Wyprowadzony prostopadłym podaniem został Wojciech Kędziora, który minął Sabelę (niepotrzebnie wyszedł na 30. metr!) i strzelił lobem do pustej bramki. GKS już nie wiedział jak się zachować w tej sytuacji. Próbował atakować, ale nie przynosiło to efektów w postaci strzałów. Było prostopadłe podanie do Pitrego, po którym nasz zawodnik zderzył się z bramkarzem Jakubem Szmatułą, a ten musiał opuścić boisko. Wkrótce GKS miał dwie sytuacje, w których zakotłowało się pod bramką wprowadzonego Dariusza Treli, ale bez efektów bramkowych. W końcu to Piast przeprowadził akcję bramkową – prostopadłe podanie do Kędziory – ten znów minął bramkarza i strzelił do pustej bramki. 3:0.

GKS przegrał spotkanie w Gliwicach w fatalnym stylu. Piłkarsko katowiczanie zaprezentowali się tragicznie. Piast nie awansował do ekstraklasy tylko dlatego, że Zawisza w ostatnich minutach strzelił bramkę na Warcie.

GKS utrzymał się tylko dlatego, że Polonia Bytom przegrała z Arką Gdynia. Wstyd. GKS po raz kolejny utrzymuje się dzięki wynikom innych drużyn. Katowiczanie nie potrafią wziąć sprawy w swoje ręce.

Szkoda gadać. Jeden wstyd. Utrzymanie w żenującym stylu.

Natomiast trzeba oddać zawodnikom, że w trakcie całej rundy, w obliczu oszustw zarządu, w obliczu kłamstw panów Krysiaka i reszty jego bandy, w poprzednich meczach naprawdę wykazali niesamowitą wolę walki, wielkie zaangażowanie – i to właśnie mecze z Łęczną, Polkowicami, Polonią – zadecydowały o utrzymaniu. Za te mecze wielkie brawa, ale za ostatnie spotkanie wielka nagana. Dlatego też mieszane są wyrazy uznania za wspomniane mecze z niesmakiem po dwóch ostatnich.

GieKSa utrzymana w lidze – to najważniejsze.

Piast Gliwice – GKS Katowice 3:0 (1:0)
Bramki: Fernandez (7), Kędziora (52, 85)
Piast: Szmatuła (59. Trela) – Matras, Klepczyński, Buryan (73. Bodzioch), Lisowski – Cicman, Jurado, Podgórski, Zganiacz, Fernandez (88. Docekal) – Kędziora.
GKS: Sabela – Cholerzyński (28. Farkas), Napierała, Kowalczyk (70. Chwalibogowski), Szymura – Zachara, Beliancin, Hołota, Chmiel, Pietroń (78. Gierczak) – Pitry.
Ż. kartki: Zganiacz, Lisowski – Napierała, Cholerzyński, Pitry
Sędzia: Marek Karkut (Warszawa).

Źródło: GieKSa.pl