Piast Gliwice 3-0 GKS Katowice

20.05.2012

Tego dnia GKS Katowice rozgrywał derbowy mecz w Gliwicach z miejscowym Piastem. Dostaliśmy na niego tylko 507 biletów, mimo iż wcześniej zapowiadali nam że dostaniemy dużo więcej. Jednak to nie zniechęciło wiele osób i na zbiórce melduje się ok. 700 GieKSiarzy w tym 44 osoby z Giszowca. Razem z nami przyjaciele z Zabrza (47) i Ostravy (50).
Do Gliwic jedziemy specjalem, wszyscy ubrani w żółte koszulki, potem przesiadamy się w przegłuby i mozolnym tempem zawożą nas pod Tesco Arenę, bo tak często mawia się na nowy stadion kurczaków.

Pod stadionem różne prowokacje i jedna wielka szopka z wpuszczaniem kibiców. Mimo iż zameldowaliśmy się 2h przed pierwszym gwizdkiem przez 3 godziny wpuszczono tylko 450 kibiców zamykając bramę dla tych co nawet mieli bilety. Mało tego przy wpuszczaniu dokładna kontrola, stawanie na palcach, sprawdzanie peseli i paczek papierosów. Wyrywkowo dodatkowe rewizje osobiste i skuwanie kibiców za wielkie NIC!
Na trybunach komplet, młyn Piasta dobrze oflagowany ale mimo takiej liczby doping tylko dobry. Wiele razy podczas gdy my śpiewaliśmy gospodarze zagłuszali nas gwizdami co tylko nas motywowało do głośniejszego dopingu. Ultrasi Piasta prezentują dwie oprawy; najpierw flagowisko, a potem wielką sektorówke. Wykonanie bardzo dobre ale treść jej powinni kierować w swoją stronę. Widocznie tak chcieli „odwrócić kota ogonem”.
Nam niestety nie udało się wnieść oprawy, taka decyzje podjął delegat PZPN. Na stanie mamy takie płótna jak: Gladiators, Torcida’99, GieKSa&Górnik, GieKSa On Tour, i GKS Duma Śląska.
Pomimo niekorzystnego wyniku bo przegraliśmy 3:0 dopingujemy coraz głośniej, pod koniec meczu ściągamy koszulki, wiążemy je na twarzach i odpalamy trochę piro. Kilka rac wylądowało na murawie.
Cała sytuacja tak pospinała służby mundurowe które wtargnęły na murawę, przez co sędzia przerwał mecz.
Po meczu trzymają nas jeszcze chwile i ruszamy do autobusów. Ku naszemu zdziwieniu policja nie prowadzi nas na dworzec w Gliwicach tylko przez różne wioski i zadupia do Zabrza gdzie dopiero wsiadamy do pociągu. W Katowicach meldujemy się po 21 i w dobrych nastrojach wracamy do domów.