PL: GKS Katowice 2-5 Wisła Kraków

14.05.2002, Półfinał Pucharu Ligi, wtorek 20:00 – widzów 1500

Relacja Wisły

Z organizacją tego wyjazdu wynikało małe zamieszanie. W gazetce podaliśmy naszym zdaniem najbardziej optymalny pociąg. M natomiast za pośrednictwem spikera poinformował o innym wcześniejszym, który miał być „specjalnie przygotowany” na naszą obecność. Niema jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło i dzięki temu, że byliśmy wcześniej przed stadionem mogliśmy się rozgościć w przy stadionowej restauracji. Dawno już mecz wyjazdowy nie miał takiego preludium, w knajpie śpiewy, hulanki, swawole. Dobrze, że ochrona nie brała każdego na alcotest, bo większość grupy nadawała się do żłobka. Zawinięto tylko 3 osoby, lecz niestety założono im również sprawy o „obrazę władzy”. Śmiesznie wyglądali Gieksiarze. Z początku bez flag i młyna, dopiero widząc nasze chóralne śpiewy zeszli się trochę do kupy i gdzieś po kwadransie poczłapali do klubu po coś na płot. Wytachali chyba najdłuższą zapchajdziurę w postaci flagi „Całe nasze życie to GKS Katowice” z Giszowca. Tymczasem my już byliśmy we własnym świecie. W drugiej połowie do repertuaru weszło nawet „Niech żyje bal…”, ale nie wszyscy pociągnęli. Nasze gwiazdy przykładowo rozjechały przeciwnika i wszyscy w dobrych nastrojach mogliśmy wrócić do Krakowa. Z kronikarskiego obowiązku dodamy, że było nas 103. I co ciekawe i kołowrotki i liczenie paluchem dało identyczny wynik.

Źródło: Wisła – Niezależny Informator Fanatyków Wisły Kraków / historiawisly.pl

Oflagowanie m.in.: GISZOWIEC – CAŁE NASZE ŻYCIE TO GKS KATOWICE

Relacja sportowa

GKS Katowice: Tkocz – Świerczewski, Sznaucner, Kowalczyk (78. Kmietowicz), Andruszczak, Widuch, Kubisz, Muszalik (46. Giesa), Bała, Gajtkowski, Umukoro (85. Fonfara)
Trener: Janusz Białek

Wisła Kraków: Sarnat – Kuzera, Zając, Jop, Baszczyński, Pater (84. Kulawik), Moskal, Szymkowiak, Kosowski (80. Czerwiec), Uche, Frankowski (66. Cantoro)
Trener: Henryk Kasperczak

Bramki: Umukoro (53), Gajtkowski (86) – Frankowski (14), Moskal (33), Uche (36), Pater (52), Pater (79)
Sędzia: Borski (Warszawa)
Ż. kartki: Andruszczak – Uche, Kuzera, Kulawik
Cz. kartki: Uche

Lekko, łatwo i przyjemnie…

…zagrali piłkarze Wisły w pierwszym półfinałowym meczu Pucharu Ligi przeciwko GKS Katowice, pewnie pokonując gospodarzy 5:2 i niemal w stu procentach zapewniając sobie awans do finału Pucharu Ligi, w którym czekać będzie zwycięsca dwumeczu Radomsko – Legia. Dwie bramki dla Wisły zdobył Grzegorz Pater.

Nie udał się tym samym ostatni prawdopodobnie mecz trenera Janusza Białka przed katowicką publicznością, w roli trenera GieKSy. Przed spotkaniem otrzymał on kwiaty od prezesa Piotra Dziurowicza. Później mniej stosowną wiązankę złożyli mu piłkarze Wisły.

Piłkarze „Białej Gwiazdy” od początku nadawali ton grze w tym meczu. Już w 13 minucie rozegrali bardzo ładną i skuteczną akcję. Z prawej strony dośrodkowywał Kalu Uche. Wbiegający Kamil Kosowski zgrał głową piłkę do Tomka Frankowskiego. Jego zaś pilnował Mirosław Sznaucner, który nie widział innego wyjścia jak powalić na ziemię napastnika Wisły. Werdykt mógł być tylko jeden – rzut karny. Jego pewnym wykonawcą został sam poszkodowany.

Gospodarze nie wiele potrafili zdziałać mając za przeciwników rozważnie i spokojnie grających Wiślaków. Akcje Katowiczan kończyły się przed polem karnym Wisły, po czym nasi piłkarze szybko wyprowadzali zabójcze kontry. W 33 minucie w pole karne GKS wpadł Kamil Kosowski, ograł rozpaczliwie interweniującego Sznaucnera i gdy miał już strzelać dojrzał nadbiegającego Kazimierza Moskala. Dobrze zagrana po ziemi piłka trafiła do adresata, który umieścił ją tuż przy słupku bramki Tkocza.

Na tym nie koniec popisów strzeleckich w pierwszej połowie. Znów Kosowski wyprzedził wszystkich z lewej strony, dokładnie dośrodkował wprost na głowę niepilnowanego Uche, który mocnym strzałem głową ustalił wynik pierwszej połowy na 3:0 dla Wisły. Tuż przed końcem pierwszych 45 minut Nigeryjczyk znów mógł podwyższyć – trafił nawet do bramki, jednak uczynił to ręką i sędzia prawidłowo gola nie uznał.

W drugiej części gry z nieco lepszej strony pokazali się gospodarze, którzy za wszelką cenę chcieli zmienić bardzo niekorzystny rezultat. Rozluźnieni piłkarze Wisły pozwalali Katowiczanom na znacznie więcej niż w 1. połowie.

Mimo tego to Wisła zdobyła czwartą bramkę. Z prawej strony piłkę otrzymał Kalu Uche. Ograł zwodem Kowalczyka i strzelił z lewej nogi. Tkocz wypuścił piłkę, nadbiegający Frankowski dobił, ale trafił w poprzeczkę. Za „Frankiem” stał jednak Grzegorz Pater, który w łatwy sposób trafił strzałem głową do niemal pustej bramki.

Ambitni gospodarze zdobyli pierwszą bramkę dwie minuty później. Z narożnika pola karnego uderzył Krzysztof Gajtkowski, do odbitej przez Sarnata piłki doszedł Philippe Umukoro i z najbliższej odległości pokonał Artura Sarnata.

Inicjatywa nadal należała do Wisły, która w 79 minucie zdobyła kolejną bramkę. Tym razem rozgrywający dobre spotkanie Mirek Szymkowiak niczym David Beckham dośrodkował sprzed pola karnego. Zupełnie niepilnowany Grzegorz Pater głową strzelił wprost do siatki rywali.

Ostatnie minuty Wisła zagrała w osłabieniu, bowiem drugą żółtą kartkę otrzymał Kalu Uche – za bezmyślne zagranie ręką w środku pola. Pierwszą żółtą kartkę otrzymał za symulowanie faulu w pierwszej części gry. Wcześniej jednak drugą bramkę zdobył Gajtkowski a stało się to w komicznych okolicznościach. Najpierw niepewnie piłkę wybił głową Bogdan Zając, strzelał Andruszczak, futbolówkę odbił przed siebie Sarnat. Mariusz Jop próbował ją wykopać wślizgiem, jednak równie ofiarnie zagrał Krzysztof Gajtkowski. Piłka wpadła w końcu do bramki Wisły, mimo ofiarnej interwencji Sarnata, którego atakował jeszcze jeden z zawodników GKS.

Wysokie zwycięstwo nie pozostawia jednak złudzeń, która drużyna była lepsza oraz która awansuje do finału Pucharu Ligi. Pozostaje więc jeszcze formalność – drugi mecz w Krakowie, już w tą sobotę.

Rafał Oramus

Źródło: wislakrakow.com