PL: Wisła Kraków 3-0 GKS Katowice

18.05.2002, sobota 17:30 – widzów 3500

Relacja GieKSy

Do Krakowa na mecz w ramach półfinału Pucharu Ligii wybrało się 46 Gieksiarzy. W drodze z dworca na stadion jesteśmy wiezieni Ikarusem, kiedy przez Błonia w naszym kierunku biegnie Cracovia ( grali w ten sam dzień mecz ze Stalą Kraśnik). Niestety jesteśmy w obstawie i do niczego nie dochodzi.

Na sektorze wieszamy dwie flagi: VIP i miniaturkę NFG. Nic ciekawego się już nie działo.

Źródło: ForumGieksy

Relacja Wisły

Po przypieczętowaniu awansu na wyjeździe pozostało rozegrać jeszcze przyzwoity mecz przed własną publicznością. A tej zasiadło tego słonecznego popołudnia niewiele, bo niecałe 3000. Czyli jak na większej majówce. Na szczęście „dziesiątka” dość poważnie podeszła do sprawy i mimo iż tego dnia była wyjątkowo „zdziesiątkowana”. Był bęben i flagi na kijach, więc jakoś to wyglądało. Sektor B próbował odświeżyć pamięć trenerowi Engelowi, jeśli chodzi o powołanie Kosowskiego na mistrzostwa świata. Na nic to się zdało, bo ten oświadczył, że nabór został definitywnie zakończony. Co do fanów GieKSy to przysporzyli nam nieświadomie troszeczkę radości bo ostatnimi czasy rzadko się zdarza, aby jakaś jeżdżąca ekipa przyjechała do nas w mniejszej ekipie niż my odwiedziliśmy ją. Tego wstydu przysporzyły nam niedawno ekipy Górnika, Pogoni, Widzewa i pewnie Legii gdyby tylko dostali więcej biletów. Katowiczan było tylko 46 i tym samym pobili rekord, jeśli chodzi o ich pobyt w Krakowie od niepamiętnych dla nas lat. Przywieźli ze sobą znaną, ale bzdetną flagę VIP oraz prawdopodobnie miniaturkę flagi Net Fans Gieks@. Co dziwne mimo iż siedzieli w cieniu nie odzywali się prawie nic, ożywiając się jedynie po zdobyciu bramki nie uznanej zresztą przez arbitra tego spotkania.

Źródło: Wisła-Niezależny Informator Fanatyków Wisły Kraków / historiawisly.pl

Relacja sportowa

Wisła Kraków: Sarnat – Kuzera, B.Zając, Jop, Baszczyński, Pater (70. Czerwiec), Moskal (81. Kulawik), Szymkowiak, Kosowski, Cantoro (69. Sunday), Frankowski
Trener: Henryk Kasperczak

GKS Katowice: Tkocz – Sznaucner, Świerczewski, Sadzawicki, Janus, Widuch, Muszalik, Kubisz, Bała, Umukoro, Gajtkowski
Trener: Janusz Białek

Bramki: Pater (70), czerwiec (87), Kulawik (88)
Sędzia: Zdunek (Łódź)
Ż. kartki: Zając – Świerczewski, Umukoro
Cz. kartki: – Umukoro

Luźne 3-0

Rewanżowy mecz półfinałowy Pucharu Ligi z GKS-em miał być formalnością i był. Jednak kibice Wisły powątpiewali, czy ich pupili stać będzie na efektowne zwycięstwo. Nie zawiedli się jednak, gdyż po bramkach Patera, Kulawika i Czerwca wygrała 3:0 udowadniając bezapelacyjnie, której z drużyn należał się finał rozgrywek.

Wyjściowy skład gospodarzy przepowiedzieliśmy bezbłędnie, bowiem poza wstawieniem do ataku Mauro Cantoro za Kalu Uche (musiał pauzować za kartki) jedenastka ta wyglądała identycznie w porównaniu do poprzedniego meczu w Katowicach. Cantoro nie zrobił jednak dobrego wrażenia w tym meczu…

Od pierwszych minut widać było, że gospodarze kontrolują sytuację. Co prawda akcji przeprowadzali bardzo mało, jednak nie pozwalali na to samo i katowiczanom. Ruchliwi Gajtkowski i Umukoro zostali niemal całkowicie odcięci od dobrych podań, a gdy już otrzymywali piłkę znajdowali się najczęściej w pozycji spalonej.

Bardzo dobrze grali natomiast wiślaccy skrzydłowi. Zarówno Pater jak i Kosowski potrafili stwarzać spore zagrożenie pod polem karnym GKS-u. „Kosa” z resztą mając zapewne na uwadze słowa trenera Engela, nie tak dawno poszukującego prawych pomocników do kadry, często przebywał właśnie na tej części boiska. Znów też swoich szans szukał Tomek Frankowski. Nieco słabiej, w porównaniu do meczu w Katowicach zaprezentował się Mirek Szymkowak. W 29 minucie strzelając z 30 metrów z rzutu wolnego chybił minimalnie.

W 33 minucie Grzegorz Pater zmarnował doskonałą sytuację: po świetnym rajdzie lewą stroną Kosowskiego i jego dośrodkowaniu zamykający akcję środkiem Grzela z 5 metrów przeniósł piłkę nad poprzeczką. W 40 minucie swej szansy szukał Baszczyński, strzelił silnie z 22 metrów, jednak Tkocz pewnie złapał futbolówkę.

W drugiej połowie obraz gry niewiele się zmienił. Nadal optyczną przewagę miała Wisła, a GKS nie mógł poradzić sobie z jej pressingiem. Około 58 minuty Wisła wykonywała serię rzutów rożnych, które nie przyniosły powodzenia.

Natomiast w 70 minucie właśnie po rogu Grzegorz Pater zdobył prowadzenie dla „Białej Gwiazdy”. Niewysoki pomocnik naszej drużyny zdobył dwie bramki głową w Katowicach, teraz dorzucił jeszcze jedną po dośrodkowaniu Kosowskiego. Co ciekawe strzelec gola miał być zmieniony kilka sekund wcześniej, zmiana została odłożona za co „Grzela” odwdzięczył się zdobywając prowadzenie. Po chwili Patera zmienił Ryszard Czerwiec.

Im bliżej końca, tym ciekawiej działo się na murawie. Wisła częściej atakowała, ale i GKS miał swoje szanse. Najbliżej bramki był Umukoro w 76 minucie, jednak instynktownie broniący Sarnat zapobiegł utracie gola. W 83 minucie natomiast Umukoro zdobył bramkę, jednak nie została ona uznana, a Umukoro… powędrował do szatni. Sędzia Krzysztof Zdunek bowiem dopatrzył się zagrania piłki ręką Nigeryjczyka i pokazał mu drugą żółtą kartkę. Trener Białek odczekał z pretensjami do obejrzenia powtórki na pobliskim monitorze – gdy ją ujrzał ruszył w kierunku sędziego. Trzeba przyznać, że decyzja pana Zdunka była kontrowersyjna, gdyż nawet jeśli strzał został oddany ręką, to zagranie nie było celowe.

Osłabiony i zrezygnowany katowicki zespół stracił więc w ostatnich minutach jeszcze dwie bramki. Obie padły po koronkowych akcjach wiślackich weteranów: Czerwca i Kulawika. Temu pierwszemu doskonale podawał Tomek Frankowski i Czerwiec skierował piłkę do siatki nad wybiegającym Tkoczem. Natomiast Kulawikowi podawał Czerwiec, wieloletni kapitan Wisły strzelał na raty, za drugim razem skutecznie. W ostatniej minucie szansę miał jeszcze Tomek Frankowski, jednak jego strzał głową minął bramkę GKS-u o centymetry.

Wisła czeka więc na drugiego finalistę, który zostanie wyłoniony z dwumeczu Radomsko – Legia. Legia wygrała w pierwszym meczu 1-0 i jutro przed rewanżem na Łazienkowskiej jest faworytem konfrontacji. Wiele wskazuje więc na to, że w finale zagra więc pierwsza i druga drużyna ligowych rozgrywek.

Rafał Oramus

Źródło: wislakrakow.com