Play-Off: HC GKS Katowice 1-2 k. Cracovia

23.02.2013

W Satelicie komplet publiczności. Na trybunach wiszą takie flagi jak: FORZA GKS, GIEKSA, GKS KATOWICE i GLADIATORS. Wisi też transparent o treści „DLA NAS LICZY SIĘ TYLKO ZWYCIĘSTWO”, który jest zapowiedzią oprawy, która składała się na dwie prezentacje, jedna z napastnikiem, a druga z bramkarzem. Niestety mecz przegrywamy po karnych i pozostaje nam walczyć o niższe miejsca w tabeli.

Hokeiści HC GKS Katowice rozegrali kolejny mecz Play-Off z zespołem z Krakowa. Było to już trzecie spotkanie tych drużyn, ale pierwsze przy własnej publiczności. Poprzednie mecze GieKSa przegrała, więc aby dalej walczyć o miejsce w pierwszej czwórce w tabeli, musiałaby wygrać. Niestety nie udała im się ta sztuka i tym samym w najlepszym wypadku katowiczanie zakończą sezon na 5 miejscu. Zobacz zdjęcia z meczu.

Ten dzisiejszy mecz był bardzo wyrównany. W obu zespołach nie brakowało groźnych akcji. W pierwszych minutach spotkania Leszek Laszkiewicz znalazł się sam na sam z katowickim bramkarzem. Oddał mocny strzał, jednak Zane Kalemba okazał się lepszy nawet przy dobitce. Leżąc już na tafli uchronił swój zespół przed utratą gola. Chwilę później do głosu doszli miejscowi. Kamil Kalinowski podał krążek przed bramkę, ale żadnemu z hokeistów nie udało się otworzyć wyniku spotkania. Ta sytuacja się zemściła, bo chwilę później GieKSa przegrywała 0:1 po strzale Leszka Laszkiewicza. GKS miał okazję doprowadzić do remisu grając przez półtorej minuty w podwójnej przewadze. Rafał Radziszewski miał pełne ręce roboty, jednak nie dał się pokonać rywalom. Dopiero 18 sekund przed zakończeniem pierwszej tercji Luke Popko zdobył gola na wagę remisu.

Druga tercja to bardziej boks i zapasy niż hokej na lodzie. Po kilku starciach ciałem w ruch poszły nawet pięści! Za co zawodnicy obu drużyn zasiadali na ławce kar. Nawet tam emocje nie opadały, a na tafli toczyła się gra. Najpierw Adrian Kowalówka próbował swoich sił strzelając spod niebieskiej linii, ale krążek minął cel. Następnie trzech zawodników z Krakowa leżało na lodzie przewracając się przez siebie, Samson Mahbod był oko w oko z bramkarzem gości, lecz nie wykorzystał tej szansy. Jedną z groźniejszych akcji przeprowadziła dwójka katowiczan. Petr Valusiak oddał mocny strzał, dobijał Mateusz Bepierszcz, ale bez oczekiwanego rezultatu i druga tercja zakończyła się bezbramkowym remisem.

W pierwszy sekundach trzeciej odsłony Leszek Laszkiewicz mógł dać prowadzenie swojej drużynie, lecz krążek nie trafił do siatki. Najlepszą sytuację dla gospodarzy w tej tercji zmarnował Petr Valusiak. Bramkarz gości był trochę rozbity podaniami przeciwników, a w/w hokeista z bliskiej odległości oddał bardzo słaby i nieprecyzyjny strzał, po którym krążek przeleciał obok bramki. Regulaminowe 60 minut meczu nie wyłoniło zwycięscy, więc potrzebna była dogrywka.

Dodatkowe 5 minut to ogromna szansa dla gospodarzy gdyż prawie cały ten czas grali z przewagą zawodnika. Nie pomogły wskazówki trenera Jacka Płachty, który wykorzystał „czas”. Skuteczna obrona krakowian oraz brak szczęścia gospodarzy zadecydowały o rzutach karnych.

Zaczęli goście. Jako pierwszy do krążka podszedł hokeista „Pasów” Leszek Laszkiewicz i bez problemów pokonał katowickiego bramkarza. W drużynie GieKSy swoich sił próbował Justin Chwedoruk, lecz nie wykorzystał tej okazji. W drugiej kolejce rzutów karnych na tafli pojawił się Nicolas Besch i tę próbę zamienił w kolejne trafienie dla Cracovii. Katowiczanie mieli jeszcze nadzieję, że strzał Nicka Sucharskiego pozwoli im wrócić do gry, lecz tak się nie stało. Jego próba zakończyła się niepowodzeniem i tym samym Cracovia wygrała trzecie spotkanie i awansowała do półfinału o mistrzostwo Polski.

Źródło: gieksiarze.pl