Pogoń Siedlce 1-1 GKS Katowice ZAKAZ

18.11.2017, sobota 17:00 – widzów 1355

Relacja kibicowska

Trzecie już, wyjazdowe spotkanie które zostało objęte zakazem wyjazdowym, co fani GieKSy odbijają sobie wspierając tego dnia Banik w Libercu i ROW w Rybniku. Co do meczu to piłkarze remisują, a siedleccy fani prezentują oprawę „Rycerski Gród -Rycerskie Zasady” z małą sektorówką przedstawiającą rycerza.

FILM: 18.11.2017 Pogoń Siedlce – GKS Katowice SKRÓT

Relacja sportowa

Pogoń Siedlce: Rafał Misztal – Paweł Garyga (67 min. Bajdur), Daniel Chyła, Dariusz Zjawiński, Grzegorz Tomasiewicz (84 min. Krawczyk), Mateusz Żytko, Maciej Wichtowski, Piotr Mroziński, Damian Świerblewski (82 min. Szrek), Dawid Polkowski, Adrian Paluchowski.

GKS Katowice: Sebastian Nowak – Mateusz Mączyński, Tomasz Midzierski, Lukas Klemenz, Adrian Frańczak – Adrian Błąd (82 min. Foszmańczyk), Rafał Kuliński, Łukasz Zejdler, Oktawian Skrzecz (46 min. Mandrysz) – Wojciech Kędziora – Andreja Prokic (74 min. Cerimagić)

Po dwóch budujących zwycięstwach kolejną przeszkodą na drodze naszej drużyny był zespół Pogoni Siedlce. W pierwszym spotkaniu rozegranym w Katowicach mecz zakończył się porażką GieKSy 1:2. Choć to zespół z Katowic pierwszy wyszedł na prowadzenie, to nie dowiózł go do końca, a decydującą bramkę stracił w ostatnich minutach meczu.

Do Siedlec jechaliśmy zatem żądni rewanżu. Pierwszy kwadrans spotkania to optyczna przewaga GieKSy. Już po kilku minutach mogliśmy wyjść na prowadzenie, jednak strzał Adriana Błąda z trudem został zatrzymany przez bramkarza Pogoni. Pomimo dobrego początku, to jednak gospodarze wyszli na prowadzenie. W 18. minucie spotkania po faulu Mateusza Mączyńskiego sędzia zdecydował się podyktować rzut karny, który na bramkę pewnie zamienił Grzegorz Tomasiewicz. Ten gol nieco podrażnił nasz zespół.

Ekipa Piotra Mandrysza prowadziła kolejne ataki, jednak piłka nie potrafiła znaleźć drogi do bramki. Dopiero w 40. minucie gry po faulu Grzegorza Tomasiewicza sędzia po raz drugi w tym meczu wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Wojciech Kędziora i wyrównał wynik spotkania. Do przerwy mieliśmy remis.

W drugiej odsłonie meczu to wciąż GieKSa była zespołem dominującym. Stworzyliśmy kilka naprawdę ciekawych sytuacji, jednak wciąż brakowało pomysłu na rozpracowanie szyku obronnego gospodarzy, którzy z kolei nastawili się na grę z kontry. W konsekwencji ich ataki oglądaliśmy rzadziej, a solidna w tym dniu gra w defensywie zapewniała nam spokój w tym elemencie gry. Wciąż jednak brakowało pomysłu na wykończenie kolejnych dobrze budujących się sytuacji. Pomimo zaciętej końcówki i wielu prób naszej drużyny rezultat spotkania nie uległ już zmianie. Po meczu z Pogonią musimy zadowolić się podziałem punktów.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

GKS Katowice po dwóch wygranych meczach – z Olimpią Grudziądz i Górnikiem Łęczna – przystępował do meczu w Siedlcach z celem odniesienia trzeciej wygranej z rzędu i zbliżenia się do czołówki. W kontekście ostatniego meczu w tym roku – z Miedzią Legnica – wygrana z Pogonią na jej terenie wydawała się obowiązkiem, tym bardziej, że katowiczanie na wyjazdach spisują się dobrze, a Stadion Pogoni dla gospodarzy nie jest w obecnych rozgrywkach żadnym atutem.

Trener Piotr Mandrysz dokonał kilku zmian. Wymuszona była ta związana z absencją Bartłomieja Kalinkowskiego za kartki, natomiast decyzją trenera było posadzenie na ławce Tomasza Foszmańczyka. W ich miejsce skoczyli bohater z Łęcznej – Adrian Błąd i bardzo niespodziewanie Rafał Kuliński, który dotychczas zagrał tylko jeden mecz – w trzeciej kolejce z Puszczą Niepołomice.

Od początku meczu toczonego w iście arktycznych warunkach, spotkanie toczyło się w środkowej strefie boiska, ale nudne nie było – nie było badania sił, tylko próba gry ofensywnej. Świetną akcję lewą stroną przeprowadził Prokić, który dośrodkował po ziemi do Błąda, a ten strzelił pod poprzeczkę, ale interweniował bramkarz. Niestety kilka minut później Mączyński faulował w polu karnym i sędzia podyktował jedenastkę, którą na bramkę zamienił Tomasiewicz. GieKSa nie zrażała się i atakowała dalej. Swoją sytuację miał Kędziora, który nawinął obrońcę i strzelił zbyt lekko. Podobnie w środek bramki trafił Skrzecz po indywidualnej akcji. Szczęście miał Mączyński, bo przy jednej z kontr rywali faulował taktycznie zawodnika gospodarzy i bardziej rygorystyczny sędzia ukarałby go drugą żółtą kartką. Najlepszą okazję w I połowie miał Frańczak, który po dośrodkowaniu z rzutu wolnego znalazł się pięć metrów sam na sam z bramkarzem, ale fatalnie skiksował. W 40. minucie po dośrodkowaniu z prawej strony Skrzecza pogubili się w swoim polu karnym gospodarze i mieliśmy drugą jedenastkę, tym razem dla GKS, a pewnie wykorzystał ją Kędziora. Do przerwy było zatem 1:1.

Druga połowa toczyła się pod dyktando GKS, ale rywale próbowali kontrować. Na skrzydle szalał Prokić, choć trochę irytowało, że bardziej patrzy na piłkę niż na ustawienie partnerów. Tak było, gdy miał świetnie ustawionego Błąda w polu karnym, ale zupełnie tam nie spojrzał. Sytuacji jakoś zbyt wiele nie mieliśmy, było za to kilka rzutów rożnych czy wolnych, z których można było pokusić się o zagrożenie. Z czasem katowiczanie opadali z sił i było widać różnicę pomiędzy świeżym Mandryszem, a na przykład Prokićem, który był już zmęczony i wkrótce zmienił go Cerimagić. Mandrysz miał świetną okazję, gdy dostał prostopadłą piłkę na skrzydle, wyszedł poza pole karne bramkarz, który sfaulował naszego młodzieżowca. Problem w tym, że Misztal dostał tylko żółtą, a w środku mieliśmy wolnego zawodnika. Osiem minut przed końcem trener za Błąda wprowadził Foszmańczyka, przez co Plizga pozostał do końca meczu na ławce. W końcówce świetną okazję miał Kędziora, który po dośrodkowaniu Zejdlera trafił z bliska prosto w Misztala. To była ostatnia godna odnotowania sytuacja w tym meczu.

GKS Katowice zremisował po niezłym meczu z Pogonią Siedlce. Brakowało może trochę wykończenia i ostatniego podania. Niestety tym razem zmiany niewiele wniosły, choć Mandrysz wniósł sporo świeżości. Katowiczanie dobrze grali w defensywie, a zwłaszcza w pierwszej połowie, solidnie w ofensywie, choć bez jakiejś wielkiej ilości sytuacji. W końcówce widoczne było zmęczenie. Czekaliśmy na wejście Plizgi, ale niestety nie dane mu było zagrać. Szkoda tego meczu, bo GKS był lepszy od Pogoni. Czegoś jednak zabrakło, czegoś piłkarskiego, bo do poziomu zaangażowania w tym mrozie nie mamy co się przyczepić. Nie udał się rewanż za I kolejkę, a także nie udało się po raz trzeci wygrać w Siedlcach. Teraz przed nami ostatni mecz roku – z Miedzią Legnica.

Źródło: GieKSa.pl