Pogoń Szczecin 1-1 GKS Katowice

14.05.1994

Relacja GieKSy

W Szczecinie było nas 52 osoby chociaż początkowo obawiano się czy pojedzie nas przynajmniej 15 osób. Gdy o 1:00 godzinie zjawiłem się na berzie było już 30 osób. A więc nieźle. Potem doszło 20 i było spoko. Wśród całej ekipy trudno było dostrzec osobę poniżej 18 lat.
Gdy pociąg podjechał weszliśmy w dworzec (niestety z pałami) i udaliśmy się do pociągu. Zajęliśmy miejsca w przedziałach w warsie i na korytarzu. Gdy pociąg ruszył wyciągnęliśmy to co na wyjazd potrzebne. Zabawa rozkręciła się mimo że na oku miało nas ponad 20 pał, które widząc kto dzisiaj jedzie na mecz w niczym nam nie przeszkadzały.
Jednak gdzieś przed Wrocławiem dwóch szeregowców postanowiło wyrzucić jednego od nas. Wyprowadzili go z pociągu mimo naszych protestów. Wtedy my powiedzieliśmy że bez niego nie jedziemy. No i wysiedliśmy. Tych dwóch zgłupiało. Zresztą głupio zrobiło im się znacznie wcześniej kiedy to 40 letni gość od nas uświadomił im na jakim poziomie intelektualnym są ich pieskie móżdżki.
Widząc że zaraz może dojść do zadymy szef wszystkich pał kazał naszego zostawić w spokoju. I wszyscy razem jechaliśmy do Szczecina. Reszta drogi minęła spokojnie.
Na dworcu w Szczecinie zero Pogoni tylko pały, które zapakowały nas do autobusu i zawiozły na stadion. Była godzina 12:00, do meczu 5 godzin, które spędziliśmy na stadionie otoczeni przez psy. SZOK.
Mecz zakończył się remisem 1-1, a GKS zdobył bramkę w 90 minucie z rzutu karnego.
W drugiej połowie meczu stała się rzecz straszna. Gdy my byliśmy zafascynowani akcją GieKSy jeden morski skurwiel zerwał nam flagę z płotu. Gdy zareagowaliśmy był już poza naszym zasięgiem.
Pewnie by do tego nie doszło gdyby nie pomysł wspaniałego faceta imieniem DARIUSZ. Otóż stwierdził on że małą flagę GISZOWCA damy na sam skraj płotu, a inne za nią.

Efekt: Flagi z napisem stolicy KATOWIC (nie mylić z PSEUDOKIBICE KOCHAJĄ ŚLĄSKA STOLICĘ) nie ma.

Darek wybaczamy ci. Oddaj materiał.

Źródło: zin nieznany

Na spotkaniu w Szczecinie zgromadziło się 10000 widzów. Fani z Katowic zameldowali się w sile 52 głów, podróżowali pociągiem.

Źródło: forumGieKSy

Relacja Pogonii

Do Szczecina przyjechał GKS Katowice, a wraz z nim 40 kibiców tego klubu. Prócz tego , że GKS pozbył się jednej flagi nic ciekawego się nie działo. Z zdobyciem tej flagi były jaja. Dwóch chłopaków pojawiło się na murawie stadionu przy sektorze GKS-u, podeszli do gości z firmy ochroniarskiej, których zadaniem jest m.in. to by gospodarze nie zwijali barw kibicom przyjezdnym i walą do nich tekst: „Będziemy zrywać flagi”, „No i co” – odpowiedzieli ochroniarze. „No to, że będziemy zrywać flagi” – Kibice Pogonii byli uparci. „A wiecie, że będziemy musieli was gonić?” – ochroniarze ukazali pozór służbistości. „Tak, ale dopiero po tym jak je zerwiemy, okey?” – propozycja szalikowców była jednoznaczna. „Dobra”. Nasi zerwali flagę i w długą, przeskoczyli płot, ochroniarze pognali ich tylko do płotu, nieskutecznie. Do akcji niepotrzebnie włączyli się palanci  i zaczęli się z naszymi ganiać po bocznym boisku, lecz ich nie złapali.

Źródło: zin ULTRASI 1994 nr. 6

Gości 35 osób. Tracą jedną flagę „Giszowiec”.

Poniżej urywki z gazet

Z wielką złością i gwizdami kibice żegnali po zakończeniu meczu portowców, chociaż jeszcze trzy minuty wcześniej wiwatowali na ich cześć i organizowali wokół stadionu „meksykańską falę”. W przedostatniej minucie pojedynku Pogoń straciła punkt i związane z nim złudzenia o grze w Pucharze UEFA.

Po sobotnim meczu piłkarskim kordon policjantów odprowadził na dworzec katowickich kibiców. Niektórzy z nich zostali jednak wysadzeni z pociągu, gdyż „zapomnieli” kupić bilety.

Część szczecińskich kibiców smutek po remisowym meczu topiła w alkoholu spożywanym metodą „z gwinta” przed sklepem monopolowym u zbiegu Boh. Warszawy i Jagiellońskiej.

Źródło: zin SIDERS 1994 nr. 3