Policja: na Giszowcu będzie bezpieczniej

Rodzice terroryzowanych przez chuliganów nastolatków z katowickiego Giszowca spotkali się w środę potajemnie z policją. – Jesteśmy zbudowani tym, co usłyszeliśmy – podkreślali. Nie ukrywali też zadowolenia, że na osiedlu pojawiło się więcej patroli.

Spotkanie było konsekwencją tekstu w „Gazecie”, w którym opisaliśmy, jak grupa kilkunastu chuliganów terroryzuje nastolatków z katowickiego Giszowca. Młodzi bandyci porywają chłopaków z przystanków lub wyciągają z mieszkań i biją. Jednego dla przykładu zrzucili nawet z mostu. Przerażony chłopak powiedział potem lekarzom, że połamał się, spadając ze schodów. Podłożem konfliktu są podobno animozje związane z kibicowaniem różnym klubom piłkarskim.

Rodzice ofiar doskonale znają mieszkających po sąsiedzku oprawców. Bali się jednak zawiadamiać policję, bo pamiętają historię sąsiadki, która rok temu zgłosiła pobicie syna. Chłopak musiał się potem wyprowadzić do mieszkającego w innej dzielnicy ojca, gdyż był szykanowany przez chuliganów.

Adam Momot, szef katowickiej policji, zareagował błyskawicznie i zainicjował potajemne spotkanie. Odbyło się ono wczoraj w centrum Katowic. Zaniepokojeni sytuacją na Giszowcu rodzice opowiedzieli o problemach z chuliganami ubranym po cywilnemu oficerom zajmującym się zwalczaniem przestępczości nieletnich. Policjanci poznali nazwiska najbardziej niebezpiecznych sprawców i kulisy kilku krwawych zajść. Na razie nikt jednak nie odważył się złożyć oficjalnego zawiadomienia o przestępstwie.

- Doszliśmy do wniosku, że zrobimy to dopiero w sytuacji, kiedy dojdzie do nowych ekscesów – tłumaczył jeden z rodziców. Nie ukrywał, że jest zbudowany postawą policji, która zapewniła, że zrobi wszystko, aby przywrócić porządek w dzielnicy. Jego zdaniem pierwsze efekty są już widoczne. Od kilku dni na Giszowcu jest bowiem więcej patroli, które sprawdzają kręcących się po osiedlu nastolatków. – Atmosfera strachu zaczyna powoli przemijać – przyznał.

Źródło gazeta.pl 07.02.2007