Polonia Warszawa 1-1 GKS Katowice

09.04.1997

Relacja GieKSy

W 15-sto osobowej grupie wyruszamy na mecz do Warszawy. Bez problemów dojeżdżamy do Częstochowy, tam wysiadamy z chęcią spożycia dobrych smakowitych win. Następny pociąg mieliśmy coś koło 11-tej, w więc sporo czasu. Pijemy alkohol w jednej z częstochowskich posesji. Gdy już się zbieraliśmy zjawili się mundurowi, 9-ciu z nas zabrali na posterunek i tam dmuchaliśmy w alkomaty i zeznawaliśmy. Frajery specjalnie nas trzymali aż nam odjedzie pociąg do Warszawy. Puścili nas troche przed 12-tą, jak obliczaliśmy następnym pociągiem jakbyśmy jechali to do Warszawy zajechalibyśmy w chwili gdy  zaczynała się druga połowa. Wkurwieni podążamy na peron gdzie stoi osobowy do Katowic, schodzimy ze schodów już w całym 15-to osobowym gronie a tu z góry atakuje nas ponad 20-tu z Rakowa, zaskoczeni tym atakiem trochę się cofiemy aby ocenić ilu ich właściwie jest. Po chwili atakujemy ich a Ci taranują się nawzajem. Jak się później dowiadujemy różnymi środkami na stadionie Polonii melduje się 12 osób. W tym samym dniu Widzew jedzie na Ruch i w Katowicach krótki dym z żydkami.

Źródło: zin SZALEŃCY Z BUKOWEJ nr 1

Mecz w środę, do stolicy dociera 12 katowiczan.

15-stu naszych zostaje przetrzymanych w Częstochowie przez niebieskich osłów. Wracając nacinają się na 20 z Rakowa. Na początku cofamy się, by po chwili przyatakować. Raków robi taktyczny odwrót. W Katowicach krótki dym z Żydkami wracającymi z Ruchu.

Źródło: zin GLADIATOR nr 1

FILM: 09.04.1997 Polonia Warszawa – GKS Katowice