Polska 0-2 Niemcy

04.09.1996, Zabrze

PRASA

Tylko przed meczem dochodziło do incydentów między kibicami i policjantami. Ponad 400 policjantów zapanowało nad porządkiem na zabrzańskim stadionie. Nie było żadnych poważniejszych interwencji.

Gorąco było jedynie kiedy policjanci prowadzili szalikowców Legii na sektor tuż pod nosem fanów z Krakowa, Poznania i Gdyni. – Cracovia, Lech i Arka mają sztamę – stwierdził 20-letni „Ćwirek” z Gdyni. Do rozrób doszło tylko między kibicami Polski i Niemiec. Niemieccy goście, w większości pochodzący z landów byłego NRD, byli bojowo nastawieni. W stronę Polaków rzucali petardami. Nasi szalikowcy nie byli dłużni. – To zrobili mi polscy chuligani – skarżył się 29-letni Ingo z Brandenburga, któremu kamień rozbił głowę. – Wszyscy widzieli, że awanturę wszczęli niemieccy kibice. Całe szczęście została ona szybko powstrzymana – mówił z ulgą prezes PZPN Marian Dziurowicz. Poza wspomnianym incydentem podczas meczu było spokojnie. Tylko raz kiedy jeden z kibiców przeskoczył płot policjanci szybko opanowali sytuację szczując go psami.
Na ulicy przed stadionem doszło do przepychanek między policjantami a kibicami Arki i Cracovii, którzy długimi kijami zaatakowali funkcjonariuszy. – Trzech policjantów jest lekko rannych – powiedział nam podinsp. Ryszard Włoka, zastępca komendanta rejonowego policji w Zabrzu. – Żeby było wszystko jasne – tylu zgłosiło obrażenia. Inni uznali widać, że mają za to płacone i że to jest ich ryzyko zawodowe.
Minutę przed meczem polski kibic zabrał flagę narodową Niemców i wywiesił w swoim sektorze. Zaraz potem Niemcy wszczęli awanturę. Wyrywali plastikowe belki z ławek i rzucali nimi w polskich kibiców i policjantów. Nasi nie pozostali dłużni – w stronę Niemców też posypały się kawałki ławek. Na szczęście oddziały prewencji szybko zażegnały konflikt.
Tuż przed końcem pierwszej połowy na stadion wjechała karetka reanimacyjna. Na noszach wyniesiono mężczyznę. Kibic niemiecki z zawałem serca trafił do szpitala.
Po meczu policjanci sprawnie odeskortowali kibiców na dworzec. Nigdzie już nie było awantur.
Za zakłócanie porządku na stadionie zatrzymani zostali dwaj niemieccy kibice. Wczoraj zostali ukarani przez kolegium w trybie przyśpieszonym. Jeden musi zapłacić 1850, drugi – 1000 zł. Dwóch kolejnych Niemców stanie dzisiaj przed sądem za zniszczenie polskiej flagi. Przyznali się do winy. Natomiast ich trzeci kolega nie przyznaje się. Co ciekawe – jego dokumenty budzą wątpliwości policji.
Zatrzymany został także jeden polski kibic. Ten, który zabrał Niemcom flagę. Po meczu trafił do izby wytrzeźwień. Puściliśmy go wolno bo nie można mu zarzucić że znieważył niemiecką flagę narodową – powiedział nam nadinsp. Wloka. Kibice powiesili ją w swoim sektorze, zresztą w czasie meczu została zwrócona Niemcom.
-Do zamieszek na stadionie nie doszłoby w ogóle, gdyby organizatorzy w ostatnim momencie nie zamienili sektorów. My sugerowaliśmy, by nie sadzać żadnych polskich kibiców w sąsiedztwie Niemców – twierdził komendant Wloka.

Źródło: zin ARCYŁOTRY 1996 nr 3

Relacja GieKSy

W Zabrzu zameldowała się około 100-osobowa grupa GieKSiarzy.

Źródło: zin SZALEŃCY Z BUKOWEJ nr 0, 1997 (Katowice)

Relacja Zagłębia

Ten mecz wywołał u kiboli dość małe zainteresowanie. Do Zabrza w większości jechały tylko kilkunastoosobowe „delegacje” poszczególnych grup kiboli. Najlepiej liczebnie prezentowali się gospodarze – Górnik Zabrze (młyn ok. 500) i trójkąt Lech (30) – Arka (podobno 4 autokary) – Cracovia (30). Pozostałe grupy kibiców zameldowały się w następujących ilościach: Zagłębie Sosnowiec – 30 (powinno nas być więcej; w ten sam dzień o 16.30 mieliśmy swój mecz w Leszczynach i część ekipy, która tam była chciała do Zabrza jechać, ale po zakończeniu meczu w Leszczynach nie dopuściły do tego psy), Legia Warszawa – 40, Pogoń Szczecin – 15, ŁKS Łódź – 10, Jagiellonia Białystok – 12, Śląsk Wrocław – kilku, Lechia Gdańsk – kilku, Wisła Kraków – kilkunastu, Ruch Chorzów 10, Zagłębie Lubin – 3, Radomiak Radom – 10. Niektóre liczby są przybliżone, czyli mogą wyniknąć pewne nieścisłości. Ponadto byli kibice m.in. Amiki Wronki, Piasta Nowa Ruda, Hutnik Kraków (chyba), Gwardia Koszalin (z Arką). NI było fanów Widzewa Łódź (Mistrz Polski) i Zawiszy Bydgoszcz. W sektorze kibiców Niemiec zasiadło ok. 400 osób, z czego ok. 300 chuliganów (tak pisano w gazetach). Na pół godziny przed meczem 20 Niemców wybiegło ze swojego sektora i pobiegło w stronę kibiców Górnika Zabrze. Jednak „Górnicy” pokazali na co ich stać, czyli uciekli. Potem Niemcy spalili flagę Polski za co mieli dym z psami, kilku z nich zostało zawiniętych. Zresztą Niemcy kilkakrotnie walczyli z psami. Z osiągnięć Polaków: Pogoń i inni kibice ze środkowego sektora walczyli z policją, po wcześniejszej nieudanej próbie ruszenia na Niemców. Kibol Wisły zrobił sobie wycieczkę po flagę Cracovii, ale gdy dobiegł i zaczął ją szarpać- nawet jej nie potargał zanim zwinęła go policja. Kibice Katowic potargali flagę Niemiec (skąd ją mieli?). Po meczu na dworcu w Zabrzu było również wiele gonitw i starć.

Źródło: zin ARCYŁOTRY 1996 nr 3 (Sosnowiec)

Dokładne dane: Zagłębie 30, Legia 50, Arka 200, ŁKS Łódź 10, GKS Tychy 13, Zawisza 2, Stal Mielec 3, Wisła 40, Lechia 1, Śląsk 20, Pogoń 15, Lech 10, Cracovia 30, Ruch 10, GKS Katowice 70, Polonia Bytom 25, Odra Opole 10, Radomiak 8.

Źródło: zin ARCYŁOTRY 1997 nr 4

Relacja ŁKS-u Łódź

Na tym meczu, busem było 10 fanów ŁKS-u. Siedzieliśmy z Tychami, których było ok. 15. Przed meczem Polacy mieli kilka starć z szfabami, których było ok. 300-400.

Źródło: zin BANDITEN nr 1, 1997 (Świętochłowice)

Relacja Arki Gdynia

Na ten mecz z Gdyni wybierała się dosyć duża ekipa fanatyków Arki. Z powodu braku autokarów oraz sporych wydatków składających się na ten wyjazd,wyjeżdża nas z Gdyni ok.200 osób.Dla nas, tczewskiej ekipy Arki wyjazd ten zaczął się już we wtorek ok. godziny dwudziestej. Wtedy to zaopatrzyliśmy się w alkohol i wyruszyliśmy do Gdyni,skąd ok.godziny drugiej w nocy mieliśmy wyjeżdżać do Zabrza. Podróż minęła spokojnie, gdyż prawie do Łodzi jechaliśmy pod eskortą debili w niebieskich mundurkach. Po dojechaniu do Bytomia idziemy na rynek, gdzie umówiliśmy się z Lechem i Cracovią. Tam też zaczyna się lekka popijawa i śpiewy. Z rynku wyruszamy na dworzec, skąd tramwajem i autobusem wyruszamy do Zabrza. Na miejscu, w drodze na stadion awantura, ponieważ nie chcieliśmy iść tą drogą którą prowadziły nas pały (a prowadzili nas dobrze). Wtedy zaczyna się niezła jatka, w ruch idą kije baseballowe i inny sprzęt, psy dostają niezłe lanie, po czym się wycofują. Gdy dochodzimy w pobliże stadionu dojeżdżają posiłki psów. Rzucamy w nich kamieniami, ale ci już leją na całego (po meczu dowiedzieliśmy się że ich dowódcą był gość, któremu na Polska – Rumunia złamaliśmy rękę). W końcu wchodzimy na stadion, gdzie zajmujemy cały sektor nr 6. Na obiekcie siedzą już kibice: Górnik Zabrze – 500, Ruch – 50, Katowice – 80, Sosnowiec- 50. Są też kilkuosobowe delegacje z innych klubów. Nas z Lechem i Cracovią jest ok. 400 osób. Na stadionie znajduje się już duża grupa skinheadów-chuliganów z Niemiec, którzy nieźle awanturują się z policją. Mecz obstawiała zbyt duża ilość psów, dlatego zbytnio sobie nie podymiliśmy, ale myślę że Szwaby patrząc na nasz trójkąt zorientowały się kto rządzi w Polsce. W drodze powrotnej spokój. Na koniec pozdrowienia dla chuliganów z Lecha i Cracovii.

Relacja Górnika

Na tym meczu było niewielu kibiców, na co duży wpływ miały ceny biletów (od 30 do 50 zł). Postanowiłem jednak wybrać się na ten mecz z Piekar Śląskich. Do Zabrza przyjechało około 700 Niemców, z czego 300 stanowili berlińscy skinheadzi. Nas – kiboli Górnika – było ok. 500 osób. Na stadionie można było także zauważyć kiboli: Arki Gdynia, Cracovii Kraków, Lecha Poznań, Gwardii Koszalin, Czarnych Jasło i Zagłębia Lubin ( razem było ich ok. 350-400 głów, lecz głównie tą liczbę ustanowili kibole pierwszych 3 klubów, tj. Arka – 200, Lech – ok. 60-80, Cracovia – ok. 80-100), Legii Warszawa, Pogoni Szczecin, Zagłębia Sosnowiec (razem ok. 80-90, z czego większość to Legia (ok. 60), GKS Katowice (ok. 50-60), GKS Tychy i ŁKS Łódź (razem ok. 25-30), Polonii Bytom i Odry Opole (razem ok. 50-60 głów), Ruchu Chorzów (10-20), Wisły Kraków, Jagiellonii Białystok, Śląska Wrocław i Lechii Gdańsk (ok. 40-50), Moto Jelcz Oława (kilku), Radomiak Radom (ok. 10), czy Piat Nowa Ruda (!) i kiboli z różnych miast, ale bez przynależności klubowej. Przed meczem nastąpiła bitwa Arki, Cracovii, Lecha z policją. O dziwo (?) kibole wygrywają tą walkę, policjanci zostają mocno obici i dopiero po zebraniu posiłków nastąpił spokój. Ta walka wyglądała zajebiście. Ponadto śledzie z Pogoni zrywają Niemcom flagę. Następuje bójka z nimi i z policją. W tym czasie my zrywamy jedną flagę, a podczas grania hymnu następną. Do końca meczu warta odnotowania jest tylko bójka Niemców z policją, bo te ku*wy m.in. spalili flagę w barwach Polski!!! (II połowa) i wzajemne wyzwiska polskich kiboli, których nie interesował doping, lecz wzajemne animozje. Wypad na ten mecz uważam za udany.

Seba

Źródło: zin POLISH HOOL’S 1997 nr 0 (Piekary Śląskie)

Wspomnienia Kibica Arki Gdynia

Wyruszamy z placu spod urzędu miasta w nocy 2-3 , nie wiem nie pamiętam. 2-3 autokary naprawdę „fajnej” ekipy. Jeszcze przed wyjazdem kierowcy jednego autokaru coś nie pasuje wiec szybka zrzuta i „dopłata”, jedziemy. W drodze jak zwykle gdzieniegdzie oczywiście promocje i jedziemy dalej. Z tego powodu jeden z autokarów ma problemy z milicja i stajemy na trasie i czekamy na nich. A był to autokar ten najbardziej „sportowy”, chociaż w sumie wszystkie autokary były ”sportowe”. Ogólnie podróż minęła spokojnie. Dojeżdżamy do Bytomia tam wysiadamy i udajemy się na rynek na którym czeka już Lech i Cracovia baaaardzo konkretne ekipy. Tam mała cola i hamburger i ruszamy na tramwaje. Na ten mecz już większość ekip w kraju oficjalnie zapowiedziała, że się nie pojawi ze względu na bardzo wysoką cenę biletu, rzeczywiście tak było. Ja sam bilet zakupiłem dopiero w tramwaju od chłopaka z Lecha, który miał ich chyba tyle co pani w kasie a sprzedawał je za 1/10 ceny Jesteśmy w Zabrzu. Tam milicja prowadzi nas podobno w całkiem innym kierunku niż stadion wiec ruszamy w stronę stadionu i się zaczęło – milicja na nas – i hasło pasów HEJ HEJ CRACOVIA ostre starcie na ulicy niestety dociskają nas pod bloki i ostre palowanie – oj ostre. Jakoś ustało i ruszamy na stadion, sektor i jesteśmy. Na stadionie poza nami razem L+A+C 300-400 osób tylko Górnik Zabrze był w większej ilości. Małe grupki Pogoni, Zagłębia Sosn, Legii kilku. Na stadionie pojawiają się szwabki w ponoć dobrej bandzie (podobno kilka stówek) większość łysi skini. Na meczu palą Polską flagę, przez co ciśnienie wzrasta, zamieszanie wykorzystuje bodajże Pogoń i kroi szwabkom ich flagę, wkracza milicja i niestety do starcia nie dochodzi. W czasie meczu kilku 4-5 L+A+C przeganiają pod stadionem 15-20 osób z Legii i Pogoni. Tego dnia nic szczególnego się już nie wydarzyło. Na stadionie zasiedliśmy na sektorze dla gości, Górnik siedział za druga bramka, a szwabki na prostej obok Pogoni. W tamtych latach mecze reprezentacji przynosiły naprawdę dużo „PRO-emocji” wiec było ciekawie.

Cygan

Źródło: Arkowcy.pl /stadionowioprawcy.net

Wspomnienia „Drogi Legionisty”

Podczas oglądania ostatniego meczu Legii z Widzewem, przy piwku, w zadymionym pubie – kumpel poruszył temat meczu reprezentacji rozegranego w Zabrzu pomiędzy Polską a Niemcami. Byłem zdziwiony gdy okazało się, że jego wiedza opiera się na informacjach pochodzących z ogólnopolskiego forum dla wszelakiej maści kibiców. Nasza rozmowa stała się dla mnie bodźcem do opisania tego co się działo na tym meczu. Sporo czasu minęło – 14 lat więc dość poważnym problemem było ułożenie wszystkiego w należytym porządku, mam nadzieje, że się udało. Jeśli jednak okazałoby się, że po przeczytaniu tego opisu ktoś będzie miał uwagi, które uściślą ten opis to bardzo proszę o kontakt mailowy z redakcją zina. Dość sporo czasu zajęło również skompletowanie odpowiedniego „materiału dowodowego” ale uważam, że opłacało się trochę trudu. Zresztą sami oceńcie. Wszystkie „znaleziska” zostały załączone do niniejszego opisu.

Do Zabrza ekipa Legii wyruszyła pociągiem i samochodami. Ekipa pociągowa miała małe problemy z dotarciem i troszeczkę się pogubiła. Osoby jadące samochodami również docierały na raty. My (samochód) przyjechaliśmy kilkanaście minut przed rozpoczęciem meczu. Kupiliśmy bilety w pierwszej napotkanej kasie, wbijamy się najbliższym wejściem i lądujemy na koronie stadionu przy zegarze. Pierwsze co z tego miejsca widzimy to sektor dla przyjezdnych zajęty przez triadę (200-300 osób). Po prawej na prostej rzucają się nam w oczy dwie flagi Pogoni (ukośna barwówka z napisem PS i reprezentacyjna Szczecin z godłem Pogoni). Flagi te znajdują się najbliżej otoczonego psami sektora Niemców (300-400). Z drugiej strony Niemców, oddzielonych sektorem buforowym siedzą kibice Górnika Zabrze (400-500). Idziemy do miejsca gdzie wiszą flagi Szczecinian. Tam spotykamy kilkunastu kibiców Legii i kilku Pogoni. Dowiadujemy się, że z Niemiec przyjechała głownie delegacja z dawnego NRD-ówka i dymili przed meczem min. rozwalili McDonalda i kilka razy pogonili mniejsze grupki Polaków.

Odległość w jakiej się znajdujemy pozwala bez problemu ocenić, że wystawili naprawdę konkretną bandę. Rozpoczynają się hymny. Podczas niemieckiego na płytę boiska wbija się dwóch Warszawiaków i zrywają dwie niemieckie flagi. Pomimo iż dzieliła nas barierka, pojedynczy kordon psów i może z 10 m Niemcy jakoś tak bez przekonania próbują przebić się w naszym kierunku. Jedynie na dole sektora pojawia się kilku szwabów. Nasza grupa około 30-40 osób (w między czasie dobiło jeszcze kilka osób z Legii, i prawdopodobnie z Wisły i Lechii) łamie plastikowe ławki i z okrzykiem „Orła wrona nie pokona” rusza w stronę tych, którzy się przebili. Dochodzi do krótkiej wymiany „uprzejmości” i sytuację uspokajają psy. Pojawiają się posiłki policji, która uszczelnia kordon oddzielający Niemców dodatkowo obstawiają tajże bieżnię. Zdobyte flagi zostają powieszone do „góry kołami” na płocie….

Zaraz po tej akcji „fryce” wyciągają mała flagę Polski i podpalają ją. My robimy dokładnie to samo z ich flagami. Psy nie pozostają obojętne na to co dzieje się na trybunie i zawijają „podpalaczy” zarówno z naszej strony jak i niemieckiej. Mimo iż nasza liczba zwiększyła się do około 50-60 osób to w stosunku do liczby niebieskich nie mamy szans na odbicie legionisty. Zresztą psy zbytnio się nie opierdalają, na „dzień dobry” napierdalają gazem. Dodatkowo konfiskują nam zdobyte flagi. Jeśli mnie pamięć nie zawodzi to już do końca meczu nie zarejestrowaliśmy żadnych akcji zaczepnych pomiędzy Niemcami, a Polakami.

Kolejnym epizodem, który pamiętam z tego meczu była próba zerwania flagi Cracovii przez jakiegoś kamikadze z Wisły. Przeszedł z miejsca gdzie staliśmy, aż do płotu odgradzającego sektor buforowy od strony sektora przyjezdnych i bezskutecznie próbuje swoich sił – zostaje zwinięty.

Kolejnym epizodem, który pamiętam z tego meczu była próba zerwania flagi Cracovii przez jakiegoś kamikadze z Wisły. Przeszedł z miejsca gdzie staliśmy, aż do płotu odgradzającego sektor buforowy od strony sektora przyjezdnych i bezskutecznie próbuje swoich sił – zostaje zwinięty.

Po zakończeniu meczu dochodzi jeszcze do małej ganianki za trybuną. Nasza „mieszana” około 70-80 grupa bierze „na huki” 20-30 szukających atrakcji „Niemiaszków”, którym udało się ukręcić z obstawy.

To było by na tyle z tego co pamiętam. Poniżej prezentuje swoje „wykopaliska”.

PS1. Na meczu wisiała także flaga Zagłębia Sosnowiec jednak nie mam pojęcia ilu było Sosnowiczan. Z tego co słyszałem to chyba tego dnia grali jakiś mecz jednak psy nie chciały ich wypuścić z pociągu. Jednak do dnia dzisiejszego nie udało mi się potwierdzić tej informacji.

PS2. Za zachowanie Niemców przepraszał minister spraw zagranicznych… oraz „kibice” (?) Borusii Dortmund na meczu z Widzewem.

Źródło:: drogalegionisty.pl / stadionowioprawcy.net

FILM: 04.09.1996 Polska 0-2 Niemcy