Polska 1-0 Azerbejdżan

12.10.1994, Mielec

Relacja kibica Wisły Kraków

Z Krakowa na mecz do Mielca wybierało się trochę ludzi. Pewne było, że pojedzie duża grupa kiboli spod znaku „Białej Gwiazdy”. Miały też pojechać Gumiory oraz Żydzi.
O 15:40 z dworca głównego PKP miał odjechać specjalny pociąg ułatwiający fanom-podróżnikom dojazd na mecz.
Niestety nie zjawili się kibole Hutnika ani Cracovii. Szkoda bo czatowaliśmy żeby ich „przywitać”. Na zewnątrz pociągu powywieszaliśmy flagi, i ze śpiewem na ustach odjechaliśmy na mecz ostatniej szansy dla wszystkich.
Przy wódce i jabolach czas szybko płynie, więc krzyknąłem: „Stacja Mielec Barany, wysiadać, idziemy na piwo!”. Przy okazji skasowaliśmy dwa biało-niebieskie szaliki.
Nieźle już podchmieleni weszliśmy na stadion, przemycając jeszcze trochę alkoholu. Wszyscy wchodzimy na najtańsze bilety, które kosztowały trzy dychy. Policja gdy nas widziała to była nieźle przestraszona. Przemyconą wódkę i wino piliśmy na oczach policji, która była tak wydygana, że bała się pogrozić nawet palcem.
Na sektorze było nas 200 typa plus około 50 szalikowców Polonii Przemyśl, też zresztą niezłych zadymiarzy.
Bramki niestety nie widziałem, ponieważ akurat w tym momencie poszedłem oddać mocz.
Każdy kto oglądał mecz w telewizji widział kibiców Stali, Siarki (której było ok. 50 osób), Iglopolu (50 osób) i Cracovii, którzy przyjechali samochodami.
A nas nie było widać, bo sektor, w którym siedzieliśmy leżał po przeciwległej stronie stadionu (niefilmowanej). Grunt, że Polska wygrała z Azerami. Taki był ten wyjazd.

STACH

Źródło: zin PIŁKARSCY KIBICE 1994 nr 3 (Gdańsk)

FILM: 12.10.1994 Polska – Azerbejdżan