Polska 2-0 Bułgaria

03.03.2010

Relacja kibica GieKSy

Mecz towarzyski pierwotnie miał się odbyć w Kielcach, ale leśne dziady poszły na rękę Bułgarom i przeniosły mecz na Konwiktorską 6. Już kilka tygodni wcześniej wiadomo było, że piłkarze zagrają na fatalnej murawie (m.in. ptaki zjadły trawę…). Na ten sparing postanowiło wybrać się dziewięciu GieKSiarzy (bilety bez problemu zakupili poprzez SK). Ja do Warszawy udałem się w towarzystwie M i G. Na miejsce dotarliśmy około dwie godziny przed meczem, pod bramą spotkaliśmy pozostałych GieKSiarzy i ucięliśmy sobie dłuższą pogawędkę na różnorakie tematy. Rozmowa tak się przedłużyła, że pod wejściową bramą zrobiła się spora kolejka (tylko dwie bramy otwarte!). Kilka dobrych minut w zimnie i przy padającym śniegu musieliśmy wystać, lepiej było przy kontroli, bo była szybka. Udałem się z M i G na gorącą herbatkę (ceny naturalnie wygórowane!) i wbiliśmy się na trybunę główną. Cały stadion był dobrze oflagowany, bardzo widoczna była spora ekipa Legii, która wrzucała na miejscowych i „pozdrawiali” iti. Obok Legionistów stała dobra banda Wisły Płock. Kibice z Łazienkowskiej wywiesili obok swojej flagi dwa transy: „POLONIA? W PAKCIE Z OCHRONĄ I PSAMI! CAŁA POLSKA WIE – JESTEŚCIE FRAJERAMI!” i „STOLICA DZIĘKUJE ZA DWA STADIONY!!! TERAZ CZAS NA METRO, DROGI, SZPITALE…”.

Miejscowi kibice, którzy zajęli miejsce na trybunie „Kamiennej” oprócz oprawy (dwie sektorówki z szachownicą, orłem i napisem: „bo w pamięci jest siła zaklęta, więc pamiętaj synu mój. O kolorach białym i czerwonym, o symbolach orła i korony…”) przygotowali sporo flag na kijach i transa z napisem: „Konstytucja RP Art.28 par.2, barwami Rzeczypospolitej Polskiej są biały i czerwony”. Ten trans odnosił się do kolorów strojów, w jakich wystąpili Polacy. Nike chciał chyba zrobić wokół siebie trochę rozgłosu i przygotował stroje w barwach… obsydiany (ktoś zna taki kolor?). Podchodzi to pod kolor brązowo-granatowy, a rękawy były czerwono-białe. Jednym słowem porażka na całej linii! Na szczęście lepiej spisali się grajkowie, bo wygrali 2:0. Doping na stadionie był średni, były momenty, że każda trybuna śpiewała co innego… Na meczu nie mogło zabraknąć przyśpiewki „jebać pzpn”. Na trybunach pojawiło się naturalnie sporo przypadkowych osób, którzy nie mają pojęcia o co chodzi w dopingu, jeden przykład: ciągniemy przez kilka minut HSV i trzech typów zaczyna się denerwować faktem jak można długo jechać z jedną przyśpiewką… Szkoda gadać. Ogólnie mecz można podsumować na +3 w skali szkolnej.

Źródło: zin SK1964 nr 17

Ten mecz większość zapamięta z jednego powodu – bluzg kibiców na linii Legia vs. Polonia. Legioniści pojawili się w dobrej bandzie i interesowało ich tylko jedno – zgnoić Polonię! Doping i oprawa w młynie nawet OK, gorzej ze śpiewaniem było na głównej, gdzie prym wiedli fani Legii. Przed meczem wjazd z bramą – jakiś idiota wymyślił, by kibiców wpuszczać tylko przez dwie bramki!

Źródło: zin SK1964 nr 31