Polska 3-0 Luksemburg

10.10.1998, Warszawa – Stadion Wojska Polskiego

Relacja GieKSy

W Warszawie na stadionie Wojska Polskiego na meczu reprezentacji z Luksemburgiem pojawiło się 5 osób z GieKSy.

Źródło: zin GLADIATOR nr 3 (Sławków)

Relacja GieKSiarza

Przed meczem dochodzi do starcia Lecha z Koalicją w wyniku czego Lech musi się wycofać. Podczas starcia stawiali jednak opór. Później Cracovia (150) pogoniła spod kas Legię, jednak kolejne dwa starcia należały do koalicji. Koalicja goniła Cracovię, aż do Centralnego. Na stadionie Zawisza zostaje przegoniona przez Lechię. Na meczu niewidoczni byli Lech, Arka i Cracovia. Później był już spokój. Nas na meczu siedmiu.

Grzegorz

Obecne były ekipy: Oczywiście najwięcej Legii, poza tym Lechia Gdańsk ok. 300, Śląsk Wrocław ok. 100, Pogoń Szczecin 80, Motor Lublin ok 60, Stal Bielsko-Biała ok. 60, Zagłębie Sosnowiec 60, GKS Jastrzębie 50, ŁKS ok. 50, Stomil Olsztyn ok. 50, Olimpia Elbląg 40, Kotwica Kołobrzeg 25, Pogoń Leżajsk 20, Gryf Słupsk 18, Łada Biłgoraj 17, Pogoń Lębork 14, Miedź Legnica 12, Karkonosze Jelenia Góra 12, Bałtyk Gdynia 10, Zawisza Bydgoszcz 10, Raków Częstochowa 10, Petrochemia 10, Sandecja Nowy Sącz 10, Górnik Polkowice 6, Korona Kielce 6, Ceramika Opoczno 3, Gwardia Koszalin 3, Orzeł Przeworsk 2, Siarka Tarnobrzeg 1, Poza tym: GKS Tychy, Radomiak, Broń Radom, Falubaz Zielona góra, Polonia Bydgoszcz, Wisła Kraków, Stal Stalowa Wola,. Na meczu nie było: Lech 40, Cracovia 80-100.

Źródło: zin HOOLIGANS 1999 nr 1 (Legnica)

Relacja kibica Pogonii Lębork

Na ten mecz wybieramy się w 13 osób z Pogoni Lębork. W pociągu jedzie 7 kiboli Gryfa Słupsk. Mamy z nimi układ na Reprezentację. W obawie przed Arką rozsiadamy się przed Gdynią, ale nic się nie działo. W Warszawie na dworcu spotykamy wiele ekip. Na cztery godziny przed meczem koalicja napierdala się z Lechem Poznań. Lecha około 80 szala, konkretnej ekipy. Natomiast koalicji jest około 300, walka jest wyrównana. Raz Lech pogania koalicję, raz koalicja Lecha. Jeden z kiboli Poznańskich zostaje dźgnięty nożem w dupę. Lech w końcu ucieka spod kas. Podobno dostał wpierdol od Lechii Gdańsk, która akurat przyjechała pociągiem w 300 osób. Pod kasami wydawało się że będzie spokój, aż tu nagle słychać było 2 razy „CRACOVIA” i 80 uzbrojonych osób w noże, kije, rurki zaczęło biec w stronę koalicji. Wszyscy zaczęli spie*dalać. Cracovia przegoniła około 300-350 osób koalicji sprzed kas. Na meczu nudząca się Lechia Gdańsk robi sobie sparing z GKS-em Jastrzębie, krojąc im flagę. Powrót z Warszawy spokojny, nic się nie działo. Przed Gdynią znowu się rozsiadamy po pociągu, ale znów spokój. Mecz pod względem hool’s był ok., gorzej pod względem sportowym, gdzie Polska wygrywa tylko 3:0. Najlepiej moim zdaniem zaprezentowała się Cracovia i Lechia Gdańsk. Obie ekipy są zgrane i się nikogo nie boją. Szkoda, że akurat na tym meczu nie mieli ze sobą potyczki. Było by ciekawie. Z ekip, które widziałem to Stomil, ŁKS, Zagłębie Sosnowiec, BKS Stal Bielsko-Biała, Radomiak, Bałtyk Gdynia nasi ziomale, (z tymi ekipami byliśmy „Pod Zegarem” na łuku) Lechia, Legia, Śląsk, Wisła, Lech, Cracovia (- te dwie ekipy nie weszły na stadion), Elana Toruń, Polonia Bydgoszcz, GKS Jastrzębie, Motor i wiele innych. Mecz i wyjazd był ok.

Ostry

Źródło: zin BAD BOYS nr 3 (Katowice)

Relacja Cracovii

O meczu w Warszawie w szeregach chuliganów „Łowców Psów” było głośno już długo przed meczem. Zanosiło się na bardzo konkretną ekipę jaką wystawi Cracovia. Zbiórka na dworcu głównym w Krakowie była w godzinach porannych, dokładnie nie pamiętam bo minęło już 5 lat. Jak się spodziewano ustawiła się konkretna 150 osobowa ekipa hool’s Cracovii. W pociągu do Warszawy non-stop imprezowaliśmy w „Warsie”. Raczej nie wyglądało, że jedziemy na mecz bo mało kto miał barwy. Przed dojazdem do Warszawy pełna mobilizacja w naszych szeregach gdyż spodziewaliśmy się „powitania” chuliganów koalicji. Po wyjściu z pociągu zostajemy otoczeni przez policję. Psy trochę pokozaczyły, przeszukali niektórych i niestety w ich obstawie pieszo udajemy się na Łazienkowską. Po drodze dowiadujemy się, że Arka nie pojawi się na meczu,  osobiście nie wiem z jakiego powodu. Dowiadujemy się również że Lech przyjechał wcześniej i miał dym z koalicją. Po tej awanturze kilkudziesięciu fanów Lecha dołączyło do naszej bandy w drodze na stadion. Gdy dochodzimy w pobliże stadionu policja nas zatrzymuje, pokazują nam stadion i odczepiają się od nas. Jesteśmy tym mile zaskoczeni. Ważniejsi bojówkarze decydują, że idziemy spokojnie bez okrzyków żeby kibole zebrani pod stadionem nie zdążyli nam uciec i żeby ich zlać, a nie tylko pogonić. Moim zdaniem pod kasami było ok. 500 osób, nasza banda liczyła 200 chuliganów. Od nas kilka osób nie wytrzymuje i z okrzykiem rusza w stronę kas Legii. Wtedy cała nasza ekipa z okrzykiem: „wojna, wojna Cracovia” wjeżdża w kiboli stojących pod kasami. Większość zaczyna się zrywać, część się postawiła i dostają wpie*dol, a część została doje*ana w czasie ucieczki i także obrywa. „Łowcy Psów” sieją terror. Kibice „koalicji” po porażce w tym starciu próbują w nas rzucać sprzętem z bezpiecznej odległości. Ponownie ich przeganiamy, taka sytuacja powtarza się kilkakrotnie. Po wszystkim zostajemy otoczeni przez prewencję. Przyparli nas do bram stadionu i nie było szans z nimi walczyć gdyż było ich mnóstwo. Z przodu psy z pałami wsparci armatką wodną, a z tyłu ze stadionu psy celowały do nas ze shotganów. Zostajemy rozbrojeni, wylegitymowani, kilku zostaje zgarniętych. Po jakimś czasie zostajemy puszczeni. Całą bandą stoimy po drugiej stronie ulicy naprzeciwko stadionu. Pod stadionem zebrało się kilka setek kiboli z Polski. Do nas podchodzi ktoś z Legii i  coś kozaczy, ale do niczego konkretnego nie dochodzi. Po jakimś czasie idziemy pod wiadukt w celu dozbrojenia się. Między nami a „koalicją” ustawia się psiarnia. Po chwili zaczynamy obrzucać się sprzętem z kibolami z pod stadionu. Kiedy obie ekipy ruszają na siebie policja się wycofuje i dochodzi do starcia. Awantura trwa przez jakiś czas i niestety pod naporem przeciwników, których było więcej cofiemy się. Co chwilę jednak zatrzymujemy się i próbujemy walczyć. Jest nas coraz mniej, chuligani naszych wrogów z okrzykiem „Legia Fans Hooligans” zmuszają nas do wycofania się już na dworzec Centralny. W czasie ataku Legia posługuje się racami i koktajlami. W okolicy dworca 2 hool’s Cracovii zostaje podpalonych. Na szczęście udało nam się ich ugasić. Na dworcu jest nas mało i jesteśmy gonieni przez wroga. Przed głównym wejściem zostaję doje*any przez Legię (Legia krzyczy – „Cracoviatędy!” i dzięki temu mnie doje*ali). Niestety więcej nie wiem, bo mam rozwaloną głowę i tracę przytomność. Gdy odzyskuje przytomność koleś z Legii mówi abym spie*dalał i nie próbował mnie ponownie obić – szacunek. Kilkakrotnie tracę przytomność i jacyś kolesie podwożą mnie autem pod szpital, jednak idę na dworzec. W pociągu siedzą kibole Cracovii i wyjeżdżamy z Warszawy. W pociągu tracę przytomność i dostaję padaczki pourazowej, trafiam do szpitala.Do szpitala przyjeżdżają psy, którzy chcą mnie przesłuchać, ale odmawiam zeznań i szukania sprawców. Gdy leżę w szpitalu trwa mecz. Nazajutrz rano zrywam się ze szpitala i obity, ale zadowolony z awantur wracam do Krakowa. Potem popołudniu jest mecz hokeja Cracovia-Orlik Sosnowiec, ale niestety hool’s Zagłębia nie pojawiają się, a czekaliśmy na nich rządni krwi. Czyżby się bali? Taki to był „mecz” i mimo końcowej porażki z wiadomych względów było zajebiście i jest co wspominać. Pozdro dla kiboli Cracovii i chłopaków ze „Szlachty”.

Źródło: zin DIABLOS 2003 nr 8 (Ruda Śląska)

Relacja Petrochemii

Na ten mecz wybraliśmy się w sile 13 osób. Z Płocka wyruszyliśmy o godz. 13:15. Do województwa warszawskiego podróż mijała spokojnie, lecz kiedy kibole Legii wjechali do pociągu zaczęły się atrakcje. Po paru minutach od wejścia zaczęli śpiewać „Petrochemia jest zboczona…”. Usłyszawszy to bez zastanowienia w nich ruszyliśmy, ale w efekcie tylko jeden dostał po mordzie, a to tylko dlatego, że jechaliśmy na Polskę, a nie na mecz ligowy. Po dojeździe do stolicy, pomimo, że dużo czasu pozostało do meczu zdecydowaliśmy się pójść pod stadion, ponieważ połowa z nas nie miała jeszcze biletów. Kiedy znaleźliśmy się na Łazienkowskiej było już sporo ludzi. Po zakupieniu biletów u „koników” postanowiliśmy się trochę rozejrzeć. Zjawiły się takie ekipy jak Lechia, Śląsk, Motor, Pogoń, ŁKS i w mniejszych ilościach Zawisza, Zagłębie S., Kotwica i inni. Najciekawiej zrobiło się, gdy zjawili się Lech, Arka i Pasy. Widząc to wszyscy bez wahania ruszyli w ich stronę. Trójca widząc że nie ma najmniejszych szans ratowała się ucieczką. Jednego łebka z Lecha przekopało ok. 40 typa. Resztę pogoniono aż do pobliskiego parku, gdzie stoczono małą walkę. Po tej zabawie w ganianego przyszła pora aby w końcu wejść na stadion. Rozwiesiliśmy flagę Płocka i obserwowaliśmy przebieg meczu. Na stadionie jak i przed nim najlepiej zaprezentowała się Lechia Gdańsk, sektor przez nich zajmowany był oświetlony racami i świecami dymnymi. Wszyscy mieli terrorystki w barwach klubowych. W pierwszej połowie meczu brzydko zachował się Motor zabierając Zawiszy flagę. Arka, Lech i Pasy na mecz nie wchodzą. Na samym boisku przewaga Polski udokumentowana trzema bramkami. Powrót spokojny nie licząc starcia w Kutnie z miejscową żulernią. Płock zdobywamy ok. godz. 5 nad ranem. Wyjazd mógł się podobać, szkoda tylko, że tak mało osób się wybrało.

Źródło: zin BLUE BRIGADE 1999 nr 2 (Płock)

Relacja Legii Warszawa

Na około dwie godzinny przed meczem od strony Wisły wpada Lech, od razu gonią trochę osób. Po chwili następuje odwrót i Lech drze zelówy przed Śląskiem, Lechią i Legią. Później z drugiej strony stadionu wpada Cracovia. Tu gonią już znacznie więcej osób, ok. 400. Po chwili Cracovia zostaje otoczona przez psy, które po kilku minutach puszczają ich luzem. Znowu poganiali trochę osób pod kasami, by po chwili zostać zaatakowanym przez najkonkretniejsze ekipy Legii, Lechii, Motoru, Pogoni, Śląska i innych pomniejszych klubów. Od tej chwili trwała paniczna ucieczka Cracovii, część z nich znalazła schronieniew taryfach lub w bocznych uliczkach. Reszta musiała uciekać aż na centralny, ci co zostali schwytani byli wręcz masakrowani. Na tym kończy się chuligańska oprawa tego meczu, gdyż na stadionie Lech i Cracovia się nie pojawiają. Na stadionie nic się nie dzieje poza wyproszeniem ekip Korony Kielce i Zawiszy Bydgoszcz.

Paweł

Źródło: zin HOOLIGANS 1999 nr 1 (Legnica)

Relacja Kotwicy Kołobrzeg

Nas 25 osób. Razem z nami jechało 2 z Pogoni. W Szczecinku dosiada się 10 z Wielima. W Pile atakuje ok. 20 z Lecha. Cała Kotwica i 2 z Pogoni rusza na Lecha, który od  razu ucieka. Kilku dostaje oklep i jeden traci szal. Następnie dostaje Wielim, bo nie ruszył z nami na Lech. Mieliśmy ze sobą siekiery i metalowe rury. Pod stadionem dostaje Lech i Cracovia, a następnie wygoniona zostaje Korona i Zawisza.

Łukasz

Źródło: zin HOOLIGANS 1999 nr 1 (Legnica)

Relacja Pogoni Szczecin

Na ten mecz udajemy się pociągiem i autokarem. Ogólnie w Warszawie było nas około 100. Od początku na mieście dało się wyczuć gorącą atmosferę. Oczekiwano glównie Arki, która zawiodła na całej linii i w stolicy się nie pojawiła. Przyjechała za to Cracovia (ok. 80), która najpierw wjechała pod kasy i pogoniła kilkunastu Legionistów, jednego z nich dźgnęła nożem w brzuch. Tak się tym faktem podniecili, że postanowili pojechać do centrum. Tam jednak czekała na nich niemiła niespodzianka – około 500 osobowa elita kibiców Legii i Pogoni (głównie bojówki: White Legion, Wild Boys, Teddy Boys, Warriors, było też kilkunastu Ultras Boys i ok. 80 Pogoniarzy). Gdy zobaczyli Cracovię natychmiast zaczęli ich gonić. Krakusy tak spie*dalały, że gdyby pomierzyć im czasy byli by w światowej czołówce. Dobiegli aż do dworca Centralnego, gdzie odgrodziła ich psiarnia. Wcześniej kilku z nich dostało „mołotowami”. Z powodu braku biletów psiarnia odwiozła ich do Sochaczewa, a potem do Krakowa. Mniej więcej w tym samym czasie przyjechał Lech w około 30 i na dzień dobry dostał w łeb od Śląska (ok. 100), a potem od nadjeżdżającej Lechii (180). Na samym meczu spokój.

Marcin

Źródło: zin HOOLIGANS 1999 nr 1 (Legnica)

Relacja GKS-u Jastrzębie

Na mecz wybrało się nas 55 wynajętym autokarem. Dojazd na mecz spokojny. Choć zahaczyliśmy o Łowicz bo tam rozgrywał mecz nasz GKS, niezbyt liczyliśmy, że nas wpuszczą, bo stadion po ekscesach Zagłębia Sosnowiec był zamknięty i udaliśmy się w dalszą drogę do Warszawy. Na mecz zdążyliśmy w ostatniej chwili, przypadł nam sektor obok Lechii Gdańsk z którą był Śląsk i Motor. Dołączyła do nas 10 osobowa grupa Zawiszy, z którą mamy układ. Gdy zaczęli wywieszać flagę, Lechia ruszyła (Młode Orły), przy okazji i na nas, wmawiając nam, że w Ostrawie razem z Lechem laliśmy resztę (bzdura). Akcja trwała krótko. W tym wszystkim skrojono nam 1 szal GKS-u, ale po chwili go oddano. Do końca mieliśmy zjebany humor, na część naszej flagi Gryf Słupsk powiesił swoją, i żeby nie robić sobie obciachu ściągamy ją. Jak wszyscy wiedzą Gryf trzyma z Lechią. Do końca meczu spokój, prócz racowiska, które urządziła Lechia. Podczas powrotu, koło Tomaszowa Mazowieckiego, na stacji zauważamy BKS Bielsko, więc każemy kierowcy stanąć. Akcja była krótka doszło do konfrontacji, w ruch poszły krzesła, stoły, w autobusie BKS-u poszło parę szyb, fajnie to wyglądało. Potem błyskawicznie się zrywamy do samego jastrzębia jest spokój.

Piotr

Źródło: zin HOOLIGANS 1999 nr 1 (Legnica)

Relacja ŁKS-u Łódź

Zebraliśmy się w 50 osób (dość konkretna ekipa) i ruszyliśmy na dworzec. Do Warszawy dojeżdżamy bez większych przygód. Pod stadionem spotykamy jeszcze trzy osoby z Łodzi i oni załatwiają nam bilety. Około godz. 16-17 wpada Lech z brechami (ich ok. 40-45), najpierw chwilowo przegania większość spod kas (wtedy było mało osób), ale po chwili Śląsk, Motor, ŁKS i parę innych klubów przegania Lecha spod kas. Po paru minutach wpada Cracovia (ich ok. 120-130), przegonili wszystkich spod kas, zostaliśmy tylko my. Staliśmy z boku, podeszła Cracovia i gdy dowiedziała się, że jesteśmy za ŁKS-em, stanęła obok nas i doszło do rozmowy, z której wynikło, że zgody między nami nie ma. Gdy Cracovia już odchodziła, wpadła Legia, Lechia i inne kluby, gonili Cracovię aż do Centralnego, tam Legia dwóch podpaliła. My siedzieliśmy w sektorze ze Stomilem ok. 60, Polonia Bydgoszcz 12, BKS Bielsko ok. 70, Miedź, Bałtyk, Zawisza, Zagłębie Sosnowiec, Stal St. Wola, Kotwica. Wyjazd zajebisty. Wracamy pociągiem ze Śląskiem i Miedzią Legnica. Gdy podchodzimy pod Centralny, kilku kolesi z Legii powiedziało nam że Lech i Cracovia jest na peronach, zdjęliśmy pasy, naciągnęliśmy terrorki i z okrzykiem ŁKS ruszamy na perony. Tam zero Lecha i wsiadamy do pociągu. W Łodzi dna Chojnach pogoniliśmy kilku żydów (wracali z dyskotek).

Klakier

Źródło: zin HOOLIGANS 1999 nr 1 (Legnica)

Relacja kibica Miedzi Legnica

Do Warszawy na mecz reprezentacji wybrało się 11 fanów Miedzi. We Wrocławiu dosiada się do nas fanów Śląska. W Kaliszu zauważamy na dworcu kilku miejscowych kibiców KKS-u którzy coś marudzili, lecz nie mieli odwagi podejść bliżej. W Warszawie jesteśmy na 3 godzinny przed rozpoczęciem meczu. W drodze na stadion dało się zauważyć duże ilości kibiców w barwach Polski. Po zakupie biletów (z którymi nie było żadnych problemów) spotykamy jeszcze jednego kibica Miedzi który przyjechał wcześniej. Pod stadionem jest już kilkuset kibiców z całej Polski. Dowiadujemy się że jakiś czas temu spod kas został pogoniony Lech głównie przez kiboli Śląska. Po kilkunastu minutach następuje niespodziewany atak Cracovii (około 100-150 osób), siejąc popłoch wśród pozostałych kiboli. Praktycznie większość kibiców się ewakuuje. Po około 30 minutach Cracovia, obchodząc stadion dookoła ponawia atak. Z początku ogólna dezorientacja ale po szybkiej ocenie sił następuje szybki kontratak, Cracovia zostaje pogoniona aż w okolice Dworca Centralnego, gdzie obrywają od fanów Legii. Prym w tych starciach wiodły ekipy Legii, Śląska i Lechii. Na meczu fanów Lecha, Arki i Cracovii nie było. Bez problemu wchodzimy na żyletę (pomimo, że mieliśmy bilety na łuk). Jednak 4 osoby od nas znalazły się na łuku, tam też rozwiesiliśmy naszą flagę w barwach klubowych. W I połowie Lechia atakuje GKS Jastrzębie i Zawiszę Bydgoszcz krojąc flagę tych drugich. Lechia odpala także kilkanaście rac. Wracamy do Legnicy, tym samym pociągiem, m.in. z fanami Śląska, ŁKS-u, Karkonoszy, Falubazu i Górnika Polkowice. Wyjazd ogólnie bardzo ciekawy.

Filozof

Źródło: zin HOOLIGANS 1999 nr 1 (Legnica)

Relacja fana Legii Warszawa

Wiadomo było wcześniej, że będzie to ważny mecz zarówno pod względem piłkarskim jak i kibicowskim. Od rana patrole Legii chodziły pod stadionem i po dworcu szukając tylko, by kogoś obić (Arka, Lech, Cracovia), lecz z tej triady przyjechali tylko Lech i Cracovia. Lech na dworcu został przez nas specjalnie przywitany tak że spie*dalał aż miło. Pod stadionem Lechia wraz ze Śląskiem przegania Lecha aż nad Wisłę. Potem gonimy Cracovię, która spie*dalała nam ze 20 minut. Zostali dopiero złapani na Centralnym, gdzie rozpoczęła się walka. Cracovia, jak zwykle używając noży, rani jednego od nas w brzuch. My nie pozostajemy im dłużni i kilku Krakusów też mocno obrywa (m.in. jeden dostaje siekierą). Tak więc jeśli chodzi o pojedynek: Legia-Triada 1:0 dla nas. Na meczu tradycyjnie jak to na stadionie Legii super doping (śpiewał cały stadion). Na meczu brak Lecha, Arki i Cracovii.

Kafel

Źródło: zin HOOLIGANS 1999 nr 1 (Legnica)

Relacja kibica Bielskiej Stali

Do Warszawy kibiców BKS-u wybrało się dokładnie 65 osób (autokar+pociąg). W drodze na mecz mijamy się kilka razy z autokarem Górala. Obydwa pojazdy stają pod Tomaszowem i tam dochodzi do małego starcia. W Warszawie jesteśmy na kilka godzin przed meczem. Spotykamy pod kasami dwóch gości od nas, którzy pojechali do Warszawy dzień wcześniej, aby zakupić bilety. Cała „koalicja” stałą pod kasami, a pod Żyletą stał Kolejorz, który nie był obstawiony przez psy. Nastąpił atak na Lecha, który z początku mimo mniejszej ilości się postawił, lecz potem musiał pokazać plecy i został pogoniony. „Koalicja” wróciła pod kasy i wtedy z drugiej strony z hukiem wpadła Cracovia, która mimo swojej mniejszej liczebności (ok. 150) przegania prawie wszystkich spod kas. Sytuacja znowu się uspokaja. My potem weszliśmy na stadion, usiedliśmy na łuku. Co do dalszych losów Cracovii i Lecha to mogę powiedzieć tyle, że w miejscu tego konkretnego ataku Legii i Pogoni (głównie), w wyniku którego Cracusy musiały dać drapalca, znalazło się dwóch kiboli BKS-u, którzy akurat szukali baru, a nie wrażeń. My na łuku rozwiesiliśmy dwie flagi i odpaliliśmy dwie race. Obok nas na łuku znaleźli się: ŁKS, Stomil, Miedź, Zagłębie Sosnowiec, Polonia Bydgoszcz, Stal St. Wola, Kotwica, Pogoń Lębork, Bałtyk, Radomiak, Broń, Tychy, jeden z Polonii Warszawa, a także kibice z Jeleniej Góry, Zielonej Góry, Torunia. Na Żylecie najlepiej pokazała się Lechia ze swoimi racami. Na łuku doszło do małego zgrzytu, kiedy to Radomiak zerwał flagę Broniarzom, którą potem oddał. Poza tym spokój. W drodze powrotnej oczywiście promocje oraz dym z Jastrzębiem na stacji pod Tomaszowem. O mało co nie doszło by do starcia ze Śląskiem Wrocław, ale trzeźwo myślący od nas, jak i z WKS-u opanowali sytuację.

Gielcio

Źródło: zin HOOLIGANS 1999 nr 1 (Legnica)