Polska 3-2 Austria

03.09.2005, Chorzów – Stadion Śląski

Relacja Legionisty

Przygotowania do jakże ważnego meczu z Austrią rozpoczęły się już długo przed pierwszym gwizdkiem. Zainteresowanie biletami było ogromne. Wzrosło ono tym bardziej po dobrym występie naszej reprezentacji na turnieju w Kijowie. Łącznie na mecz przygotowano 45 tyś. wejściówek, a w obieg poszły nawet bilety niewykorzystane przez Austriaków, którym przysługiwało 4,5 tyś. Kibice do Chorzowa docierali z całej Polski, nawet z najdalszych jej zakądków. Organizatorzy meczu apelowali o wcześniejsze przybycie na stadion i nie zabieranie ze sobą żadnych niebezpiecznych przedmiotów pirotechnicznych, alkoholu, oraz flag i szali w barwach klubowych, aby uniknąc niepotrzebnych tego dnia spięc między kibicami poszczególnych klubów. Apelowano także o nie zabieranie w miarę możliwości żadnych toreb i plecaków co ułatwi wchodzenie kibiców na trybuny stadionu. Proszono też o nie wnoszenie żadnych trąbek, którymi można byłoby tylko popsuc atmosferę wielkiego meczu. Przed stadionem przygotowanych było 7 dużych parkingów, dla tych którzy na Stadion Śląski wybierali się własnymi samochodami.
Nie próżnowali też sprzedawcy pamiątek, którzy od rana rozkładali swoje stragany. W swojej ofercie mieli różnego rodzaju pamiątki w barwach Polski. Od szalików po 25-35 zł, czapki po 20 zł, a nawet poduszki w kształcie serca dla żony lub dziewczyny. Jak to bywa na takich meczach, utarg mieli bardzo dobry. Także gastronomia na stadionie nie była uboga. Można było bowiem kupić bigos, kaszankę, kiełbaski z grilla. Jak zapewniali sprzedawcy wszystko było świeże i pachnące. Coś mi się nie zdaje :) Swoje zarobili także „koniki”, sprzedając bilety w okolicach stadionu. „Najtańsze wejściówki, te po 50 zł, u mnie po 75. W kasie ich już nie ma, a miejsca na sektory blisko tych, gdzie bilety były po „stówie”. Gdyby interesowały droższe, też mam” – reklamował się jeden z koników. Kibiców Austrii przyjechało około 200, co jest bardzo złym wynikiem. Każdy spodziewał się większej liczby Austriaków. „Teraz raczymy się polskim piwem, choć nasze smakuje chyba lepiej. Za to wy macie lepszą drużynę. Dudek, Olisadebe, Krzynówek – te nazwiska znają kibice w całej Europie. Dwóch z nich nie zagra? Nie szkodzi. I tak Polska jest faworytem. W naszym zespole nie ma klasowych graczy, jak choćby przed laty obecny selekcjoner Hans Krankl. Na awans do mundialu nie mamy szans” -mówi jeden z Austriaków ubrany w koszulkę swojej reprezentacji.

Źródło: zin LEGIA FANS 2005 nr 1 (Kwidzyn)

FILM: 03.09.2005 Polska-Austria