PP: GKS Katowice 1-1 k. 4-3 Pogoń Szczecin

26.09.2018, środa 20:30 – widzów 2800

Relacja GieKSiarza

Na ten mecz kilka dzielnic (Ligota, Wełnowiec, Bogucice) zorganizowało swoje zbiórki, a na niektórych z nich zabłysła pirotechnika. Nie ma tu mowy o żadnej mobilizacji, chociaż odbyła się akcja nawołująca do powrotu kibiców na Blaszok. Akcja przyniosła pozytywny efekt i nasz młyn prezentował się dużo lepiej niż podczas poprzednich spotkań. Oby w następnych kolejkach było tylko lepiej. Mimo paru słabszych momentów to dobrze też prezentowała się jakość decybeli niosąca się z gardeł fanatyków. Wpływ na to miała na pewno gra naszych piłkarzy i wyjście na prowadzenie po strzelonym karnym. Drużyna Pogoni była ewidentnie lepszym zespołem, co było widać na boisku, ale zaangażowanie katowiczan, w tym mega robota naszego golkipera oraz niebywały fart (kilka słupków i innych sytuacji) doprowadziły do tego że po regulaminowym czasie gry mieliśmy remis. Dogrywka w której w przerwach doping nawet nie ustawał, nie zmieniła wyniku. Mieliśmy więc karne i szczyt emocji jakie towarzyszyły temu wydarzeniu, gdyż już w pierwszej kolejce bramkarz przyjezdnych obronił strzał naszego zawodnika. Straszny ból przy tak rozbudzonych nadziejach, jednak z obu trybun niósł się fanatyczny doping dla naszej drużyny, a głównie dla bramkarza. Gromkie „Krzysztof Baran” mogło dekoncentrować strzelców „Portowców”. No i stało się! Krzysztof Baran wybronił dwa strzały Szczecinian, co w efekcie końcowym dało nam awans do kolejnej rundy Pucharu Polski. Na trybunach i murawie szał. Moc emocji piłkarskich których od dawna nie było na tym stadionie, tak samo jak po meczowych podziękowań, przybijania piątek i gratulacji dla drużyny. W końcu na to zasłużyli, udowodnili że przy zaangażowaniu możemy wygrywać z każdym, nawet z zespołami z ekstraklasy.
Na tym meczu pojawiło się 2800 widzów, w tym delegacje z Ostrawy, Zabrza i Rybnika.

Fani przyjezdnych podróżowali rejsówką i pojawili się w 118 osób. Dopingowali całe spotkanie i wywiesili jedną flagę „LFS” (LADS FROM SZCZECIN). Ogólnie można napisać że dobrze się zaprezentowali jak na środek tygodnia i swoją liczbę.

Oflagowanie: SIEMIANOWICE ŚLĄSKIE, WŁADCY MYSŁOWIC, VIP, LĘDZINY&HOŁDUNÓW, GLADIATORS (ROW), BANDITEN, GÓRNICZY KLUB SPORTOWY, GIT BANDA, trans ZATOR PDW oraz na gnieździe ONE NINE SIX FOUR i GzG’05.

Relacja GieKSa.pl

Zbliżała się już północ kiedy piłkarze GieKSy wraz ze sztabem i chłopakami z Akademii podającymi piłki ruszyli biegiem w stronę Krzysztofa Barana by padając sobie w objęcia cieszyć się w rogu boiska z pokonania rywala z Ekstraklasy. To była euforia, której nie sposób było się spodziewać przed meczem. Poprzednie spotkania ligowe a nawet sam pucharowy pojedynek, podczas którego nasza drużyna cierpiała a goście ze Szczecina mieli mnóstwo sytuacji do strzelenia gola nie wskazywały na to, że po meczu kibice z Blaszoka będą z piłkarzami przybijać „piątki”…

…co było zresztą dziwne i na granicy dobrego smaku ale być może potrzebne dla dalszego losu drużyny. Całkowicie absurdalne już było natomiast śpiewanie o tym, że to jest ta GieKSa i że piłkarze zagrali jak za dawnych lat. Chociaż co do drugiej z przytoczonych przyśpiewek można by było pod pewnymi warunkami uznać ją za trafną – wszystko zależy od tego jakie to „dawne lata” mieli na myśli śpiewający. Zaledwie kilka dni po zasłużonych bluzgach w stronę piłkarzy tym razem Blaszok dał się ponieść pucharowym emocjom. Kiedyś panowała u nas zasada, że jedna wygrana nie zmienia niczego i w moim odczuciu tego należałoby się trzymać, zwłaszcza, że pokonanie Pogoni faktycznie niewiele zmieniło w naszej sytuacji, gdyż nie mogło zmienić naszego położenia w lidze, które jest tragiczne. Jest szansa na to iż środowy mecz będzie punktem zwrotnym w tym sezonie. Oby tak było! Tylko czy punkty zwrotne wymagają aż takiej fety?

Skrytykowany przeze mnie wyżej nadmiernie skierowany w kierunku piłkarzy entuzjazm po końcowym gwizdku nie może jednak przysłonić faktu, że Blaszok wyglądał i brzmiał w środę lepiej niż ostatnimi czasy. Chodzą słuchy, że cześć osób, które ostatnio przesiadły się na Główną, na to spotkanie wróciła do „młyna”. Byłby to bardzo dobry kierunek… Nie da się także ukryć, że Pogoń Szczecin przyciąga widzów na trybuny nieco bardziej niż przykładowo Puszcza Niepołomice. Dobrze było odpocząć trochę od ligowej presji wynikowej i słuchać dobrego dopingu wzmacnianego przez sytuacje boiskowe. W sobotę kolejne spotkanie przy Bukowej. W połączeniu ze skumulowanymi w tym okresie meczami hokeistów w Spodku, można mówić o prawdziwym sportowym maratonie w Katowicach. Oby w sobotę przynajmniej utrzymała się frekwencja ze środy.

Kibicom Pogoni kilka słów się należy bo po pierwsze dopingowali dobrze, zwłaszcza po zdobyciu gola przez ich zespół oraz podczas dogrywki, a po drugie ich wyjazd trwał prawie 24 godziny co w połączeniu z faktem rozgrywania meczu w środku tygodnia sprawia, że należy docenić każdą z ponad stu osób, które przyjechały za swoją drużyną do Katowic. Doceniamy ich eskapadę zwłaszcza my, bo 1. liga, w której utknęliśmy, jest co prawda stylem życia ale jednak dla niewielu osób w ściśle kibicowskim sensie i pusta trybuna gości to niestety częsty widok przy Bukowej.

Podsumowanie:
Oprawa: brak
Frekwencja: 2800
Goście: 118
Wydarzenia: brak

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net

FILM: 26.09.2018 PP: GKS Katowice – Pogoń Szczecin DOPING I POŁOWA

FILM: 26.09.2018 PP: GKS Katowice – Pogoń Szczecin DOPING II POŁOWA

FILM: 26.09.2018 PP: GKS Katowice – Pogoń Szczecin SKRÓT

Relacja sportowa

GKS Katowice: Baran – Frańczak, Lisowski, Remisz, Kupec – Tabiś (76. Słomka), Poczobut, Łyszczarz, Bronisławski (93. Michalik), Anon (60. Puchacz) – Rumin (64. Śpiączka).

Pogoń Szczecin: Budziłek – Rudol, Dvali, Malec (58. Majewski), Nunes – Hołota (73. Błanik), Kozulj, Podstawski, Drygas, Kowalczyk (84. Benedyczak) – Buksa.

GKS Katowice ostatni mecz z Pogonią Szczecin rozegrał w sezonie 2011/2012 pierwszej ligi. Tym razem zespoły spotkały się w ramach meczu pierwszej rundy Pucharu Polski. Trener Jakub Dziółka postawił na wiele zmian względem ostatniego meczu ligowego. W jedenastce GieKSy znalazło się dwóch młodzieżowców, a w bramce debiutował Krzysztof Baran. Lepiej spotkanie zaczęli goście. W 8. minucie Sebastian Kowalczyk odnalazł się z piłką w szesnastce i trafił w słupek. Mimo ciągłych ataków gości, pierwszą bramkę strzeliła GieKSa. Adrian Łyszczarz wszedł agresywnie w pole karne i po faulu sędzia wskazał na jedenastkę. Na gola zamienił ją David Anon.

Ekstraklasowiec nie ustawał w swoich atakach, grożąc bramce Barana podaniami w szesnastkę. Intensywna obrona GKS-u przynosiła jednak skutek. W pierwszej połowie więcej bramek nie padło. Drugie 45 minut szczecinianie od razu rozpoczęli od niebezpiecznej akcji w polu karnym katowiczan. GieKSa była jednak w stanie odpowiedzieć i od 50. minuty to gospodarze napierali. Kacper Tabiś znalazł się z piłką przed szesnastką i Łukasz Budziłek z trudem sparował jego próbę na rzut rożny.

Pogoń po pewnym czasie odzyskała inicjatywę, ale GKS dzielnie bronił dostępu do swojej bramki, szukając szans w kontrataku. W 80. minucie fantastyczną intuicyjną interwencją popisał się Krzysztof Baran ratując GKS przed utratą gola po stałym fragmencie gry. Niestety chwilę później piłkę do bramki katowiczan skierował Kamil Drygas. To oznaczało dogrywkę, w której już na początku znów strzelał Drygas, tym razem trafiając w słupek. GKS skontrował to akcją Puchacza ze Słomką, zakończoną strzałem tego drugiego. Budziłek wybił piłkę przed siebie, ale nikt z gospodarzy do niej nie dopadł.

Goście mieli znaczącą przewagę, ale bohaterem dogrywki bez wątpienia był Krzysztof Baran, cały czas wyciągając trudne strzały. 120 minut nie przyniosło rozwiązania. Zespoły stanęły więc przed serią rzutów karnych. W nich wojnę nerwów wygrała GieKSa. Strzał Wojciecha Lisowskiego ustalił wynik na 4:3, a wcześniej dwa karne obronił Baran! Przeciwnika kolejnej rundy poznamy w losowaniu.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

Kolejny etap maratonu z GieKSą przypadł na środowy wieczór i Puchar Polski, gdzie GieKSa mierzyła się z Pogonią Szczecin. Katowiczanie, którzy przez lata zapisali zarówno piękne chwile w pucharach jak i te gorzkie, przystępowali do gry w przemeblowanym kompletnie składzie. W bramce stanął Baran, do gry wrócił Łyszczarz, Tabiś, Bronisławski, Rumin, Anon,  oraz Kupec.

Początek spotkania to badanie sił przez obie ekipy i lekka przewaga GieKSy. Po dobrych akcjach strzelał Anon oraz Rumin, ale były to strzały niecelne. Pierwsza groźna okazja dla gości to strzał w słupek w 7. minucie spotkania. Szczecinianie grali w tym fragmencie spotkania dużo lepiej od GieKSy, utrzymując się przy piłce i prowadząc grę.

GieKSa oddała pole gry, ale jako pierwsza strzeliła bramkę. W pole karne solowy rajd przeprowadził Łyszczarz, który został sfaulowany przez rywali i sędzia Złotek podyktował karnego. Premierowe trafienie po „11” zaliczył David Anon i GieKSa prowadziła 1:0 w 20. minucie. Chwilę później powinno być 1:1. Kamil Drygas uderzał z pięciu metrów po rzucie rożnym, ale nad poprzeczką Barana. Kolejną sytuację dla gości ponownie miał Drygas, który w sytuacji sam na sam z Baranem fatalnie spudłował. Przewaga Pogoni była wyraźna, jeśli chodzi o kulturę gry i jej prowadzenie. Katowiczanie grali tylko w obronie, sporadycznie wyprowadzając kontry. W 37. minucie Baran zanotował bardzo dobrą interwencję, broniąc strzał głową Kożuja.

Drugą połowę spotkania GieKSa rozpoczęła bez zmian w składzie. Zmienił się nieco obraz gry. Katowiczanie grali nieco odważniej i zaatakowali rywali pressingiem. W pewnym momencie akcje szły od jednego pola karnego do drugiego. Najlepszą okazję dla naszej drużyny w tym okresie zmarnował Tabiś, którego strzał z 16 metrów wybronił Budziłek.  Mecz się wyrównał w środkowej fazie drugiej połowy, ale to Pogoń miała lepsze okazje do zdobycia bramki. Akcje skrzydłami i liczne dośrodkowania przyniosły efekt w 84. minucie, gdy do piłki w polu karnym najwyżej wyskoczył Drygas i umieścił piłkę w siatce.  Chwilę później powinno być 1:2. W polu karnym piłkę otrzymał od obrońców GieKSy Majewski, podał do napastnika, który 5 metrów przed pustą bramką trafił w słupek. Więcej okazji nie było i czekała nas dogrywka.

W dogrywce do poważnego grania od razu ruszyli szczecinianie, którzy w pierwszej poważnej akcji trafili piłką w słupek po uderzeniu z 15 metrów. GieKSa odgryzała się kontrami i po jednej z nich Śpiączka wypuszczony przez Michalika trafił z 7 metrów w słupek bramki. W drugiej połowie dogrywki lepsze okazje do bramki mieli Portowcy, ale bramki nie padły. O wyniku zadecydowały rzuty karne. W nich fantastyczną postawę  pokazał Krzysztof Baran, który obronił dwa rzuty karne. W GieKSie spudłował Śpiączka i to nasz zespół gra dalej w PP.

Źródło: GieKSa.pl