PP: GKS Katowice 1-2 Chrobry Głogów

13.08.2014, środa 19:00 – widzów 1640

Relacja GieKSiarza

Tego dnia nikt nie spodziewał się odpadnięcia z Pucharu Polski, i nikt nie wyobrażał sobie porażki z Głogowem, tym bardziej na Bukowej. Stało się jednak inaczej, a 72 fanów Chrobrego świętowało awans do 1/16 PP gdzie zmierzą się z Jagiellonią. Warto zaznaczyć że goście dopingują cały mecz, a płot przyozdabiają dwoma flagami.

Z naszej strony dobry doping. Doping na który swoją grą piłkarze nie zasłużyli. Na płocie wśród flag wiszą dwa transparenty. Jeden dla chłopaków z Małopolski „PDW”, a drugi dla kibica z Giszowca któremu urodziła się córeczka.

Oflagowanie: NASZE MIASTO – NASZA KREW – NASZE ŻYCIE – GKS KATOWICE, PSEUDOKIBICE KOCHAJĄ ŚLĄSKA STOLICE, MAŁOPOLSKA GIEKSA, transparent PDW – MAŁOPOLSKA GIEKSA -ACAB, UG, GKS KATOWICE, transparent LOLEK GRATULACJE, TRÓJKOLOROWA ARMIA, PIEROŃSKIE HANYSY oraz na gnieździe GKS KATOWICE (gardina).

FILM: 13.08.2014 PP GKS Katowice – Chrobry Głogów DOPING

FILM: 13.08.2014 PP: GKS Katowice – Chrobry Głogów SKRÓT

Relacja Chrobrego

Pomarańczowo-czarni pokonali w Katowicach GKS 2:1 i awansowali do 1/16 finału Pucharu Polski, gdzie zmierzą się z Jagiellonią Białystok. Zawodnicy Chrobrego podczas wczorajszego meczu mogli liczyć na wsparcie nieco ponad 70-osobowej grupy kibiców MZKS-u.

Środowy wyjazd do Katowic był naszym trzecim w tegorocznym Pucharze Polski. Wcześniej ze swoim zespołem byliśmy w Lubinie oraz Lublinie. Teraz przyszła kolej na Katowice, gdzie Chrobry grał z pierwszoligowym GKS-em.

Do Katowic wyruszamy ok. godz. 14. Trasa mija spokojnie i bez większych przygód, a pod stadionem meldujemy się chwilę przed rozpoczęciem spotkania. Ostatnie osoby wchodziły na obiekt przy ul. Bukowej już w trakcie trwania meczu. Na płocie wieszamy dwie flagi („Nieliczni” oraz „Pomarańczowy styl”) i prowadzimy doping dla naszego zespołu, choć tego dnia ciężko było się przebić przez ten prowadzony z sektora GieKSy. Piłkarze sprawiają nam miłą niespodziankę i wygrywają na terenie rywala, awansując tym samym do kolejnej rundy Pucharu Polski.

Po meczu zbijamy piątki z piłkarzami i dziękujemy im za walkę i wygraną. Na wyjeździe do Katowic zameldowało się łącznie 72 kibiców Chrobrego (w tym jeden zakazowicz).

Na koniec pozdrowienia dla jednej z wyjazdowiczek, która obchodziła wczoraj swoje urodziny. Oby za równy rok również wypadł nam jakiś wyjazd.

Źródło: chrobry.glogow.pl

Relacja sportowa

GKS Katowice: Dobroliński – Sobotka, Jurkowski, Kamiński, Sylwestrzak (46. Pietrzak), Czerwiński – Wołkowicz (83. Zapotoczny), Bodziony, Wieczorek (46. Cholerzyński) – Kujawa, Pitry.

Chrobry Głogów: Rzepecki -Ziemniak, Michalec, Bogusławski, Kiełb (62. Samiec) – Hałambiec, Ulatowski (81. Ałdaś) – Kościelniak (46. Danielak), Szczepaniak, Ilków-Gołąb – Pieczara.

GKS Katowice za burtą Pucharu Polski już po pierwszej rundzie. Katowiczan pogrążył Krystian Pieczara, który dwukrotnie trafiał do trójkolorowej siatki. Podopieczni trenera Kazimierza Moskala żegnają się z tymi rozgrywkami w sezonie 2014/2015 po przegranej z Chrobrym 1:2.

Spotkanie z początku było ospałe i nic nie zapowiadało porywającego widowiska. GKS starał się prowadzić grę, utrzymywać się przy piłce, ale tak naprawdę niewiele z tego nie wynikało. Chrobry natomiast skupił się na groźnych kontrach i zagrażał gospodarzom strzałami po stałych fragmentach gry.

Taktyka Chrobrego pierwsza przyniosła efekty. Po jednym z fauli katowiczan w okolicach trzydziestego metra, piłkę ustawił w 39. minucie Krystian Pieczara, po czym popisał się mocnym, precyzyjnym strzałem przy lewym słupku, po którym piłka zahaczyła jeszcze po drodze o mur i zmyliła Rafała Dobrolińskiego, który musiał skapitulować i to goście niespodziewanie objęli prowadzenie.

Katowiczanie w pierwszej połowie stworzyli sobie co prawda kilka sytuacji, lecz nie zmieniło to nic na tablicy wyników. Gola mógł zdobyć Mateusz Kamiński, który miał przed sobą już tylko bramkarza gości Mariusza Rzepeckiego, ale skiksował z kilku metrów po uderzeniu głową. W podobnej sytuacji był Alan Czerwiński, który po dograniu w pole karne Krzysztofa Wołkowicza zdołał oddać celny strzał z pierwszej piłki, lecz był on zbyt lekki. Piłkę z linii bramkowej wybijali głogowianie za to po uderzeniach Krzysztofa Bodzionego i Przemysława Pitrego, jednak beniaminek I ligi mógł cieszyć się po pierwszych czterdziestu pięciu minutach z prowadzenia 1:0, a podopieczni trenera Kazimierza Moskala razili nieskutecznością.

Po przerwie GieKSa rzuciła się na rywala, żeby wyrównać, co jej się udało. W 62. minucie Rafał Kujawa popisał się w polu karnym ładnym uderzeniem w długi róg z główki, po którym Rzepecki mógł tylko oprowadzić piłkę wzrokiem. GKS nie spoczął na laurach, miał kilka okazji, ostatecznie to jednak głogowianie cieszyli się z awansu do 1/16 finału po tym, jak Krystian Pieczara wykorzystał „jedenastkę” za zagranie ręką w polu karnym Alana Czerwińskiego z 88. minuty.

W kolejnym spotkaniu katowiczanie zagrają z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza w ramach 3. kolejki I ligi. Początek spotkania przy Bukowej w niedzielę, o godzinie 18:00.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

Bramki: Kujawa (62)Pieczara (39, 88-k)
GKS: Dobroliński – Czerwiński, Sylwestrzak (46. Cholerzyński), Kamiński, Jurkowski, Sobotka – Bodziony, Wieczorek (46. Pietrzak), Wołkowicz (82. Zapotoczny) – Pitry, Kujawa.
Chrobry: Rzepecki – Ilków-Gołąb, Bogusławski, Michalec, iIemniak, Kiełb (62. Samiec), Hałambiec, Ulatowski (81. Ałdaś), Kościelniak (46. Danielak), Szczepaniak, Pieczara.
Ż.kartki: Czerwiński – Ilków-Gołąb
Sędzia: Grzegorz Jabłoński (Kraków).

Puchar Polski – jak już pisaliśmy – od zawsze jest traktowany przez kibiców GKS Katowice bardzo poważnie i prestiżowo. Nie bez kozery, bo przecież to w tych rozgrywkach nasz klub odnosił największe sukcesy w historii. Każdy nowy rok, to nowe nadzieje na przygodę i przynajmniej namiastkę wielkiej piłki na Bukowej, czyli przyjazd jakiegoś zespołu z ekstraklasy.

Często jednak GKS odpadał już w przedbiegach z zespołami z niższych klas. Impas został przełamany rok temu. Jednak porażki ze Słubicami, Zdzieszowicami, Niepołomicami i Luboniem miały miejsce na wyjeździe. Tym razem mimo, że trafiliśmy na ekipę z tej samej ligi, to bardzo dużą korzyścią było to, że mieliśmy grać u siebie. Nikt nie wyobrażał sobie, że GKS może odpaść z Chrobrym, który jeszcze półtora tygodnia temu został rozstrzelany przez Niecieczę aż 0:6.

Trener Kazimierz Moskal dokonał kilku zmian w porównaniu z meczem z Miedzią Legnica. W bramce stanął Rafał Dobroliński, w obronie ujrzeliśmy Mateusza Kamińskiego i Radosława Sylwestrzaka w środku oraz Alana Czerwińskiego i Bartosza Sobotkę na bokach. W pomocy zagrali debiutujący Jarosław Wieczorek, Krzysztof Bodziony i Krzysztof Wołkowicz, w ataku Przemysław Pitry. Z Legnicy pozostali tylko Adrian Jurkowski i Rafał Kujawa.

Od pierwszych minut spotkanie miało bardzo senne tempo. W zasadzie ani GKS, ani Chrobry nie stwarzaly sobie sytuacji, ale goście pokazywali, że wcale nie będą tu się tylko panicznie bronić. Najlepszą okazję dla GKS miał Pitry, który po rzucie rożnym Bodzionego strzelił nogą, ale sprzed linii bramkowej wybił piłkę jeden z obrońców gości. Z drugiej strony dobrze pokazał się Szczepaniak, który po indywidualnym rajdzie uderzył na bramkę Dobrolińskiego. W 39. minucie Sylwestrzak w jakiś totalnie kuriozalny sposób przyjmował piłkę, że nabił ją sobie na rękę i był rzut wolny. Do piłki podszedł Krystian Pieczara i precyzyjnym strzałem, z lekkim rykoszetem pokonał Dobrolińskiego. Do przerwy nie udało się stworzyć żadnej groźnej sytuacji, zawodzili pomocnicy, zwłaszcza Wieczorek, z którego gry nie wynikało absolutnie nic.

W drugiej połowie trener wprowadził na boisko Kamila Cholerzyńskiego i Rafała Pietrzaka i zmodyfikował ustawienie. Wróciliśmy do gry czwórką obrońców, duet środkowych utworzyli Kamiński i Jurkowski, na bokach grali Sobotka i Czerwiński, a na flankach pomocy Wołkowicz i Pietrzak. Od razu gra wyglądała lepiej. Katowiczanom nieco bardziej zaczęła się kleić gra i częściej zespół podchodził pod pole karne przeciwnika. Efektem tego był gol wyrównujący. Świetne dośrodkowanie Wołkowicza i Rafał Kujawa precyzyjnym strzałem w długi róg przedłużył to podanie. Wydawało się, że GKS odzyskał kontrolę nad tym meczem i będzie już tylko lepiej. Najlepszą okazję na wyjście na prowadzenie zespół miał po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Bodzionego, kiedy najpierw strzelał Jurkowski, ale piłka została wybita znów sprzed linii bramkowej, dobitkę próbował uskutecznić przewrotką Cholerzyński, aż w końcu piłka spadła pod nogi Kamińskiego, który fatalnie przestrzelił. GKS miał przewagę optyczną, a Chrobry z rzadka, ale jednak, próbował skontrować, głównie szukając prostopadłej piłki na wolne pole do napastnika. Raz taka sytuacja omal nie przyniosła powodzenia gościom, na szczęście dwóch rywali nie porozumiało się. Gdy wszystko zmierzało ku dogrywce, tragicznie zachował się Czerwiński w polu karnym – najpierw próbując nieudolnie wybić piłkę podał ją prosto do niepilnowanego rywala, ten oddał strzał i trafił obrońcę w rękę. Rzut karny. Do piłki ponownie podszedł Pieczara i pewnym strzałem pokonał Dobrolińskiego. GKS próbował doprowadzić do wyrównania, ale bez efektu. Wprowadzony na boisko Dariusz Zapotoczny ewidentnie się spalił, a dodatkowo koledzy nie podawali mu piłek, gdy był dobrze ustawiony. W końcówce Czerwiński uderzał z dystansu, ale Rzepecki dobrze obronił.

GKS wrócił więc do swoich koszmarów i znów odpadł na samym początku rozgrywek. Trener Moskal na konferencji powiedział, że „rywalom bardziej się chciało”. Skoro tak, to jest to duży problem. GKS nie grał jakiegoś tragicznego meczu, ale ułomne interwencje obrońców zaważyły na porażce i kolejnym upokorzeniu u siebie z – całym szacunkiem – niezbyt renomowanym rywalem.

My kibice GKS Katowice jesteśmy już do tych upokorzeń przyzwyczajeni, ale nasuwa się pytanie, ile jeszcze?

Inne pytania, to – czy skład był optymalny? Czy jesteśmy gotowi na grę takim, a nie innym ustawieniem? Dlaczego przy stanie 1:1 trener wpuszcza stremowanego Zapotocznego? Można te pytania mnożyć.

Fakt jest taki, że do Katowic znów nie zawita ekstraklasa, a my będziemy dalej kopać się po czołach z Niecieczami, Chojnicami i innymi…

Źródło: GieKSa.pl