PP: Korona Kielce 0-2 GKS Katowice

24.11.1990

Kibice GieKSy, którzy w liczbie około 40 wybrali się do Kielc, po meczu musieli „przyszpieszonym krokiem” udać się w stronę dworca PKP, ponieważ miejscowi fani chcieli „pomścić” porażkę swoich piłkarzy.

Źródło: Monografia GieKSy Tom II

Na ten mecz wyruszamy ok. 6-7 rano ponieważ mecz rozpoczynał się ok. południa. Cała ekipa licz ok. 40 głów, praktycznie wszyscy to wyjadacze z Blaszoka. Do Kielc docieramy bez przygód, a na dworcu odbiera nas miejscowa psiarnia. W pierwszej fazie postanowili ze zawiozą nas pod stadion i część ekipy została tam „podrzucona”, a że psy nie były zbyt kumate to pod stadionem było wesoło. Reszta na stadion podążyła pieszo.

Mimo że Korona grała w III lidze, a GKS grał pierwszym składem to strasznie męczył się z gospodarzami. Dopiero w 88 minucie Piotr Świerczewski dał nam prowadzenie, które 2 minuty później podwyższył jego brat. Cała ta końcówka tak rozwścieczyła kibiców gospodarzy że okładali nas kamieniami, ile tylko było pod ręką.

Powrót do Katowic w wesołej atmosferze, a następnie tradycyjne balety „Pod Rurą” gdzie imprezujemy w andrzejkowy wieczór.

Źródło: forumGieKSy