PP: LKS Jankowy 0-3 GKS Katowice

09.10.1993

Wyjazd do Jankowych był naprawdę niezapomniany. Najpierw pociągiem dotarliśmy do Kępna, gdzie okazało się, że nie mamy jak dojechać do tych Jankowych. Chcieliśmy wsiąść „taryfy”, ale żaden taksówkarz nie chciał z nami jechać. Chcąc nie chcąc musieliśmy te parę kilometrów iść z buta. Szczęście, w nieszczęściu po drodze udało nam się zatrzymać traktor z naczepą i w taki oto sposób dotarliśmy do celu. Nie zapomnę momentu, gdy wjeżdżaliśmy na tę wioskę. Na słupach wzdłuż drogi były zamontowane głośniki – cos na wzór radiowęzła. I z tych głośników leciało jakieś dyskopolo, ale w pewnym momencie włączył się jakiś gość i zaczął mówić coś w stylu: „witamy kibiców z Katowic” :) . Pełen folklor. Podobnie było na stadionie, który tego dnia był nabity do granic możliwości (3000 widzów). Na tym stadionie jak gdyby nic prosto z „Żuka” sprzedawane były jabole. Nie omieszkaliśmy skorzystać z takiej okazji, co później było przyczyną właśnie tej małej awantury. Już na naszym sektorze, w którym zameldowaliśmy się w 13 osób jeden z naszych, mocno już zawiany, zaczął się kłócić z miejscowymi. W pewnym momencie chciał ich wystraszyć, że rzuca w nich butelką po jabolu ale pech chciał, że się poślizgnął na trawie ) nasz „sektor” to był poprostu zwykły nasyp). W tym momencie ta butelka wypadła mu z ręki i poleciał w stronę miejscowych, którzy trochę się zagotowali:).

Darek „M”

Źródło: Monografia GieKSy Tom II