PP: Ślęza Wrocław 1-3 GKS Katowice

30.11.1994

Katowiccy szalikowcy w liczbie 8 zameldowali się na wrocławski Stadionie Olimpijskim w czasie meczu 1/8 PP ze Ślęzą Wrocław. Na meczu obecny Śląsk Wrocław który wcześniej na dworcu czaił się na gości, bez efektów.

Źródło: Liga Chuliganów

Spotkanie rozgrywane w Andrzejki zapamiętało szczególnie 8 najwierniejszych kibiców z Katowic, którym w wejściu na trybuny próbowali przeszkodzić fani Śląska Wrocław. Zabiegi miejscowych okazały się jednak nieskuteczne.

Źródło: Monografia GieKSy Tom III

Relacja Śląska

Ślęza grała PP z Katowicami. Z GKS-u 6 osób, chyba tylko jeden z nich miał szal. Do tego 2 flagi, żadna w barwach Gieksy. Oto obraz fanów z Katowic.

Czarny

Źródło: zin ULTRASI 1994 nr. 9

Relacja GieKSiarza

Na pucharowy mecz do Wrocławia pojechało nas raptem 9 osób. Wyjechaliśmy o godzinie 1:42 pociągiem na Wrocław. Na dworcu w Katowicach czekało 20 gliniarzy, którzy jechali tym samym pociągiem na mecz. Jednak oni siedzieli na początku, a my na końcu pociągu.
Do pociągu, każdy wszedł w stanie wskazującym na spożycie alkoholu. Jeden klient kupił jeszcze 2 litry wódki i stwierdził, że ma jeszcze ponad bańke do wydania. Zaczęło więc być ciekawie… Gdy pociąg ruszył zaczęły się wspólne śpiewy i opowieści o starych lepszych i gorszych chwilach.
Gdy doczepił się do nas kobuch zrzuciliśmy się po 10000 i daliśmy my by się odpie*dolił. W ten sposób dojechaliśmy do Brzegu skąd PKS-em do Wrocławia. W busie oczywiście śpiewy i zabawa. Kilka osób odlało się w tyle autobusu co wywołało szok wśród pasażerów i radość starszego pana.
We Wrocławiu wszyscy wysiedli ze śpiewem na ustach i z pasami w ręku. Poszliśmy na taxe jednak nikt nie chciał nas zabrać (chyba ze względu na trzymane w ręku pasy). W końcu doszliśmy na tramwaj. Tutaj, ani na żadnym przystanku nie wsiadł nikt kto mógłby przypominać kibica WKS-u.
Po wyjściu z bany na stadion dotarliśmy… karetką pogotowia. Daliśmy kierowcy 70000 i o dziwo podrzucił nas.
Gdy wyszliśmy z karetki „FILA” próbował zajebać bilety z kasy jednak się mu to nie udało. Potem ruszyliśmy w ok. 25 osób ze Śląska Wrocław. Oni w szoku spie*dolili, a zaraz potem wkroczyły gliny, które skręciły na izbę „Filę”.
Po wejściu na sektor rozpoczęliśmy doping, który trwał przez całe spotkanie. Po zakończeniu meczu próbowaliśmy się zabrać do Katowic z piłkarzami. Jednak oni tym razem wypieli się na ludzi, którzy za GKS dali by się zabić. Nie prosząc się dłużej stwierdziliśmy że od dzisiaj koniec z wyjazdami. Jednak później postanowiliśmy jeździć, lecz nie dopingować naszej kochanej drużyny w rewanżowej rundzie.
Droga do Katowic minęła bez żadnych ciekawych przygód i bez ataków ze strony Śląska.

Źródło: zin PSYCHO FANATICS nr 2, 1994