PP: Wigry Suwałki 0-2 GKS Katowice

24.07.2013, środa 19:00 – widzów 1581

Relacja GieKSiarza

W ramach Pucharu Polski wylosowaliśmy Wigry Suwałki co jednych cieszyło pod względem egzotyki wyjazdu, zaś innych martwiło skąd pochytać sobie tyle wolnego w środku tygodnia. Mimo wszystko na środowy wyjazd do miasta oddalonego o 750km od Katowic wybrało się 40 fanatyków katowickiego GKS-u. Podróżowaliśmy autami bez wahadła, mimo to na trasie cisza i spokój. Po drodze robimy sobie postój nad jednym z jezior, jednak bliskość Suwałk dała się we znaki i tylko 2 osoby decydują się na kąpieli w lodowatej wodzie.
Gdy zbliżamy się do celu miejscowe wąsy nas wyczaiły i zaczął się tradycyjny cyrk: spisywanie, sprawdzanie itd. Pod stadionem zostaje jeden zakazowicz od nas, reszta melduje się na sektorze. Nie mamy ze sobą żadnej flagi i prowadzimy rwany doping, jednak na taka liczbę nie było źle. Mecz wygrywamy 2:0 i kierujemy się w stronę stolicy Górnego Śląska.
Na wyjeździe obecne 3 osoby z Giszowca.

FOTOGALERIA: Gieksiarze.pl

FILM: 24.07.2013 PP: Wigry Suwałki – GKS Katowice BRAMKI

FILM: 24.07.2013 PP: Wigry Suwałki – GKS Katowice SKRÓT

FILM: 24.07.2013 PP: Wigry Suwałki – GKS Katowice DOPING

Relacja sportowa

GKS Katowice na inaugurację sezonu pojechał do dalekich Suwałk na mecz z Wigrami w Pucharze Polski. Dla katowiczan było to bardzo ważne spotkanie – nikt nie chciał powtarzać tego, czego doświadczaliśmy w ostatnich kilku latach. Kibice i piłkarze mieli już dość odpadania w pierwszych rundach.

Dlatego też trener Rafał Górak wystawił najmocniejszy skład z dwoma debiutantami – Tomaszem Wróblem i Michałem Zielińskim. Ponadto grali podstawowi zawodnicy z poprzedniego sezonu, dlatego mogliśmy z optymizmem patrzeć na tę rywalizację.

Od pierwszych minut to Wigry jednak natarły na bramkę Łukasza Budziłka. Już około 5. minuty gospodarze mieli doskonałą sytuację, ale bardzo dobrze zachował się Budziłek. GKS nie potrafił przeprowadzić dobrego ataku, dopiero w ósmej minucie Michał Zieliński ładnie nawinął rywala i po rękach bramkarza strzelił w boczną siatkę. Dośrodkowanie z rzutu rożnego Tomasza Wróbla na bramkę zamienił precyzyjnym strzałem Przemysław Pitry. GKS objął więc dość szybko prowadzenie i wydawało się, że będzie spokojniej. Z czasem nasz team przejął lekką inicjatywę, ale sytuacji bramkowych stworzyć nie potrafił. Co jakiś czas natomiast piłkarze Donatasa Venceviciusa zagrażali bramce GKS. Słabo grała obrona, która raz po raz popełniała błędy. Raz nie trafił w piłkę Adrian Napierała, innym razem fatalne nieporozumienie zanotowali Sławomir Duda i Bartłomiej Chwalibogowski, było też kilka innych błędów – zawodnicy Wigier wychodzili sam na sam, ale świetnie spisywał się nasz golkiper, który bronił wszystko. Nasz zespół coś próbował stworzyć z przodu, ale nie udawało się poważniej zagrozić świątyni Salika.

Wydawało się, że po przerwie katowiczanie będą bardziej skoncentrowani. Kontuzjowanego Grzegorza Fonfarę (uraz łydki, nie wiadomo czy wystąpi w niedzielę) zastąpił Kamil Cholerzyński. Wigry od początku jednak znów zaatakowały. Kilka rzutów rożnych nie przyniosło jednak zagrożenia. GKS kilka razy wyprowadził ciekawą akcję i właśnie m.in. Kufel był motorem napędowym. Znakomitą sytuację miał Zieliński, ale źle naszedł na piłkę po jednym z dośrodkowań. Z czasem katowiczanie opadali z sił i ataki były coraz rzadsze. Za to rozpędziły się Wigry, które znów raz po praz atakowały – bardzo aktywny był Dawid Makaradze, jednak żadne z jego (i jego kolegów) miliona dośrodkowań nie zagroziło bramce Budziłka. GKS był coraz słabszy, Wigry coraz śmielej atakowały w końcówce. Na boisku pojawił się Krzysztof Wołkowicz i Arkadiusz Kowalczyk. W końcówce wszystko na jedną kartę postawili gospodarze. Kolejne rzuty rożne, wolne, dośrodkowania, strzały były coraz groźniejsze. Dwa razy Budziłka ratował słupek, raz po strzale z dystansu, raz po zamieszaniu. W końcówce nawet bramkarz Wigier udał się w nasze pole karne. W ostatniej akcji meczu piłkę po dośrodkowaniu złapał Budziłek, wyrzucił piłkę na połowę boiska do Kowalczyka, ten po prostu świetnie minął rywala i popędził sam na sam z bramkarzem i wykorzystał tę sytuację, co świętował efektownymi saltami. Sędzia zakończył spotkanie i awans GKS stał się faktem.

GieKSa po raz pierwszy od dawna przeszła więc pierwszą rundę Pucharu Polski. Trzeba powiedzieć, że po stronie naszego zespołu była cała fura szczęścia, a Opatrzność czuwała nieprawdopodobnie. Po pierwszej połowie GKS powinien przegrywać, bo błędy były katastrofalne. Kapitał w postaci bramki Pitrgo dużo jednak dał naszemu zespołowi. Dlatego interwencje Budziłka były przy stanie 1:0, a nie 0:0 i miało to duże znaczenie. W końcu w ostatniej minucie golkiper jeszcze zaliczył asystę, a Kowalczyk zachował się świetnie. Fakt jest jednak taki, że jakby Wigry strzeliły i cztery bramki, nie byłoby to niczym dziwnym.

Szczęście sprzyja lepszym – jest takie piłkarskie powiedzenie. Katowiczanie nie byli lepsi w tym meczu, ale skoro wygrali, to może są lepsi w ogóle. To spotkanie było dramatyczne, ale naprawdę należy się cieszyć z awansu i kapitalną sprawą jest, że na Bukową przyjedzie ekstraklasa. Dzisiejszy wieczór jest szczęśliwy dla każdego kibica GKS, ale od jutra zespół musi pomyśleć o tym spotkaniu, bo mankamentów do poprawienia jest naprawdę wiele.

Wigry Suwałki – GKS Katowice 0:2
Bramki: Pitry (9), Kowalczyk (90)
Wigry: Salik – Bogusz (64. Romachów), Karankiewicz, Wenger, Atanacković, Tuttas, Makaradze (85. Makarewicz), Lauryn, Tarnowski (75. Jeromienko), Widejko, Drągowski
GKS: Budziłek – Sadzawiki, Kamiński, Napierała, Chwalibogowski – Wróbel (62. Wołkowicz), Duda, Fonfara (46. Cholerzyński), Pitry, Gancarczyk – Zieliński (83. A.Kowalczyk).
Ż.kartki: Napierała, Kowalczyk
Sędzia: Marcin Szczerbowicz (Olsztyn)

Źródło: GieKSa.pl