Raków Częstochowa 1-1 GKS Katowice

06.08.1994

Pod Jasną Górę gdzie był komplet publiczności – 8000 widzów, wybrało się 500 fanów z Katowic. Nie wszyscy zmieścili się w sektorze gości, część (ok. 50) zasiadła na trybunach gospodarzy. Był to pierwszy wyjazd kibiców z Bukowej na Raków. Nadmierny upał towarzyszący tego dnia wdawał się fanom we znaki, wtedy przyszła z pomocą straż pożarna która studziła głowy kibiców armatką wodną.

Źródło: Monografia GieKSy Tom III i forumGieKSy

Na piłkarski pojedynek do miasta medalików wybrało się blisko 400 fanów z Katowic.

Źródło: magazyn ULTRA i ZIN ZINÓW

Relacja GieKSiarza

Był to pierwszy wyjazd na ligę. Do świętego miasta pojechało nas blisko 500 osób. W drodze do Częstochowy nic ciekawego się nie wydarzyło. Jedynie soki zwinęły „Gucia” za malowanie pociągu. W Częstochowie dwóch od nas dostaje oklep w knajpie od kilku z Rakowa.
Pod stadionem można kroić ile tylko dusza zapragnie. Zajęliśmy cały sektor dla przyjezdnych (ponad 400 osób). Jednak dla wszystkich miejsca nie starczyło i ok. 30 naszych siedziało koło młyna Rakowa. Sporo ekipy co przyjechało samochodami siedziało wśród miejscowych.
Po meczu wyszliśmy równo z fanami Rakowa, jednak spokój. Gdzieś za Częstochową Raków obrzucał pociąg, w którym wracaliśmy do Katowic.
W Katowicach oczekiwaliśmy na fanów Górnika którzy powinni byli wracać z meczu Hutnik-KSG, jednak spóźniliśmy się pół godziny.

Źródło: zin PSYCHO FANATICS 1994 nr 2 (Katowice-Giszowiec)

Wspomnienia kibica GieKSy

Jak wiadomo za medalikami nie przepadamy, tak było i podczas wyjazdu w połowie lat 90-tych do Częstochowy. Jak na tamte czasy każdy wyjazd był ciekawy i zawsze się coś działo od strony kibicowskiej. Na Raków udajemy się z Piekar 5-osobową ekipą autem, w drodze do Częstochowy spokój, ale to na tyle sielankowej atmosfery.
Przyjeżdżamy pod stadion i od razu nas zauważają miejscowi. Medaliki biegną w naszą stronę, my też wyskakujemy z auta, kibice Rakowa rzucają hasło „dawajcie hanysy barwy”. Wtedy zaczyna się wymiana ciosów, medalikarze uzbrojeni w sprzęt w postaci kokotków i brech.
My mamy tylko ze sobą pasy od spodni ale zaciekle się bronimy i nie dajemy się medalikarzom. Nic nam także nie skroili, a mieliśmy w plecaku debiutującą fanę Piekar Śląskich wykonaną przez chopów z Brzozowic.
Po chwili wchodzimy na stadion tam już była reszta GKS-u. My przeskakujemy w 5 przez płot i robimy sobie zdjęcia z naszą faną (szkoda że zdjęcie te się gdzieś zapodziało).
To chyba tyle z wydarzeń kibicowskich tamtego popołudnia, po meczu przez nikogo niepokojeni wracamy do Piekar.

Źródło: zin SK1964 nr 3, 2007 (Katowice)

Oflagowanie m.in.: PSEUDOKIBICE KOCHAJĄ ŚLĄSKA STOLICE, ULTRAS, MURCKI, KOSTEK – DĄBROWA – STACHU, GISZOWIEC, BRYTYJKA, GKS KATOWICE, THE BEST OF HOOLIGANS, PIEKARY ŚL., LIBIĄŻ.

FOTOGALERIA: 400mm