Raków Częstochowa 2-0 GKS Katowice

22.08.2018, środa 20:00 – widzów 3954

Relacja GieKSiarza

Środowa kolejka przyniosła nam wyjazd w okresie pielgrzymek do Polskiej Stolicy Duchowej. Bliski wyjazd i atrakcyjny kibicowsko rywal sprawił że przepisowe 200 biletów do sektora gości szybko się rozeszły i poczyniono starania o większą pulę. Tu trzeba podziękować kibiców Rakowa i ich klubowi dzięki którym ten manewr się udał i w Częstochowie meldujemy się w 319 osób (w tym 3 zakazowiczów, 7 fanów Banika i 3 kibiców Górnika – dzięki za wsparcie). Giszowiec stanowi najliczniejszą grupę i jest nas dokładnie 36 głów.

Przejdźmy jednak od początku. Zbiórkę wyznaczono na 16:30 jednak z powodu masakrycznych korków w Katowicach musieliśmy opóźnić odjazd autokarów i do celu ruszyliśmy dopiero po godzinie oczekiwania na resztę kibiców. Na szczęście brak postojów i spory zapas czasowy sprawił że na sektor gości zaczynamy wchodzić na godzinę przed pierwszym gwizdkiem. Na płocie pojawiają się takie płótna jak: GIT BANDA, CZASZKA, ONE NINE SIX FOUR oraz CRAZY BOYS. W większości jesteśmy ubrani na żółto i dobrze dopingujemy przez całe spotkanie. Najlepiej wychodziła nam walka na doping poprzez przedzielenie sektora na pół. Warto zaznaczyć że pod koniec meczu, gdy nasi piłkarze przegrywają 2:0 z klatki słychać „Jesteśmy z Wami, GKS…” itp. Po przegranym meczu, również nasza drużyna została nagrodzona budującym dopingiem oraz mobilizowana na sobotę, gdzie gramy z Jastrzębiem „Tylko zwycięstwo…”.

Jeśli chodzi o gospodarzy to utrzymali pozycję lidera, a na trybunach pojawiło się ok. 4000 widzów. Dopingowali cały mecz i dobrze oflagowali młyn który w większości był ubrany na czerwono. Wywiesili również sporo okazjonalnych transparentów, głównie te z pozdrowieniami dla kolegów za kratami.

Relacja GieKSa.pl

Spotkanie z Rakowem ciężko uznać za typowy wyjazd. Wszak nasze miejscowości dzieli zaledwie kilkadziesiąt kilometrów. Kibice GieKSy pokazali się znowu z dobrej strony i drugi raz w tym sezonie (na dwa możliwe) zaliczyli nadkomplet.
Raków do klatki, w której w III lidze (obecnie II) byliśmy w 550 osób, wpuszcza niestety tylko 200 osób. Na przestrzeni lat zmieniły się przepisy, ale stadion Rakowa (tak, jak i nasz…) nie został naruszony. 200 wejściówek to było oczywiście za mało, jak na nasze możliwości, ale na szczęście z pomocą przyszli kibice Rakowa i klub z Częstochowy (za co im jeszcze raz dziękujemy). Na sektor gości weszło 316 osób, a pod stadionem zostało 3 zakazowiczów. Nasza liczba tego dnia to 319 osób w tym 7 kibiców Banika Ostrava i 3 Górnika Zabrze. Z ciekawostek można dodać, że z nami w klatce pojawił się Grzegorz Proksa wraz z synem.
Sektor gości został szczelnie oflagowany i od pierwszej minuty ruszyliśmy z dobrym dopingiem, który trwał całe spotkanie. Po meczu piłkarze dostali brawa (można je uznać jako takie na zachętę) i jasny przekaz: „Z Jastrzębiem tylko zwycięstwo”. Miejscowych na mecz wybrało się naprawdę wielu – podana na konferencji frekwencja (4 tys. osób) wydaje się być prawdziwa. Młyn i cały stadion Rakowa wyglądały bardzo dobrze. Dopingowali również przez całe spotkanie.
Po meczu dość długo byliśmy przetrzymywani na stadionie, ale ostatecznie sprawnie dotarliśmy do Katowic.

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net (2)

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net (3)

FILM: 22.08.2018 Raków Częstochowa – GKS Katowice DOPING

FILM: 22.08.2018 Raków Częstochowa – GKS Katowice SKRÓT

Relacja sportowa

Raków Częstochowa: Gliwa – Niewulis, Radwański, Formella (72. Domański), Schwarz, Sapała, Kun, Mondek, Góra, Kasperkiewicz, Lewicki.

GKS Katowice: Pawełek – Lisowski, Kamiński, Midzierski, Słomka – Woźniak, Kurowski, Piesio, Bronisławski (62. Anon), Błąd (87. Andrzejczak) – Rumin.

GKS Katowice do Częstochowy jechał, by potwierdzić dobrą formę z meczu przeciwko Wigrom Suwałki. Raków z kolei wygrał dwa poprzednie ligowe mecze i bardzo pewnie czuł się przed własną publicznością. W składzie GieKSy zabrakło pauzującego za kartki Bartłomieja Poczobuta, którego zastąpił Kamil Kurowski. W pierwszych minutach pojedynku dużo pracy miał Mariusz Pawełek. Raków Częstochowa korzystał ze stałych fragmentów gry szukając podań w szesnastkę.

Gospodarze stwarzali wiele groźnych sytuacji, ostrzeliwując bramkę GieKSy. Swoją przewagę potwierdzili w 39. minucie po akcji Szymona Lewickiego i Dariusza Formelli, który dołożył nogę do podania kolegi i otworzył wynik. Do przerwy na Limanowskiego wynik nie uległ zmianie. Katowiczanie po wyjściu z szatni szukali gry w środku pola, ale defensywa Rakowa skutecznie przerywała wszystkie groźne podania.

W 60. minucie z 20 metrów przymierzył Grzegorz Piesio. Piłka zakręcała w kierunku bramki Michała Gliwy, ale zatrzymała się na słupku. GKS kreował więcej okazji i w tej części to on częściej zagrażał bramce rywala. Wystarczyła jednak kontra sprowokowana błędem obrony katowiczan i Patryk Kun wykorzystał sytuację sam na sam z Pawełkiem podwyższając prowadzenie swojej ekipy. Gościom nie udało się już zmienić wyniku tego spotkania.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

W środowy wieczór GKS Katowice rozpoczął walkę o trzy punkty w ramach VI kolejki Fortuna 1. ligi polskiej z Rakowem Częstochowa. Warunki do gry były idealne, sztuczne oświetlenie, bardzo dobrze przygotowana murawa Stadionu Miejskiego w Częstochowie oraz bezwietrzna pogoda.

Pierwsza połowa przebiegła pod dyktando gospodarzy. Nasi zawodnicy popełniali podobną ilość błędów, ile piłkarze Wigier Suwałki w poprzednim meczu przy Bukowej.

W 4. minucie po błędzie Lisowskiego, zawodnik Rakowa, wychodząc z prawego skrzydła, doprowadza do stuprocentowej sytuacji, a rewelacyjnie broni Pawełek.
W 7. minucie pierwszy rzut różny dla gospodarzy, po zablokowaniu płaskiego dośrodkowania z prawego skrzydła. Niekonwencjonalne wykonany rzut różny, z wycofaniem aż na połowę boiska, kończy się próbą strzału z dystansu, zakończoną niepowodzeniem.
W 11. minucie po faulu w środku boiska, gospodarze rozegrali kolejny wariant, ćwiczonego wcześniej, rzutu wolnego, ale zawodnicy GieKSy dobrze przeczytali próbę rozegrania z pierwszej piłki na skrzydło.
Mecz obfitował w wiele schematów skutecznie realizowanych przed Raków. W 14. minucie trzeci wariant dośrodkowania, tym razem miękkiego wrzucenia piłki w narożnik pola karnego, następnie zgranie głową na przedpole i na nasze szczęście kiks gospodarzy w bardzo dobrej okazji do zdobycia bramki.
Minął raptem kwadrans meczu, a trzecią stratę w środku boiska popełniają nasi zawodnicy. Graliśmy bardzo nerwowo, mając problem z wyprowadzeniem akcji ofensywnej. Bardzo solidnie spisywał się, angażowany często do gry na przedpolu, Pawełek,  który w 17 minucie przecina bardzo słabe dośrodkowanie z lewego skrzydła po ziemi.
Pierwszy strzał GieKSy, niecelny, miał miejsce dopiero w 19. minucie, w której Rumin głową oddaje niegroźny strzał obok prawego słupka.
W 20. minucie prostopadłe podanie zagrywa z prawego skrzydła Woźniak, dostrzegając wyprzedzającego obrońców Rumina, jednak ten zbyt długo zabiera się do strzału i strzela w bramkarza. Sytuacja stuprocentowa, w której wydawało się, że napastnik GieKSy ma dużo czasu i miejsca na umieszczenie piłki w bramce strzeżonej przez Michała Gliwę. Zabrakło zimnej głowy i doświadczenia.
Po pięciu minutach Pawełek nieudanie wybija piłkę, którą w środku boiska przejmują gospodarze i szybkim podaniem uruchamiają skrzydłowego, który wchodzi przy linii lewą stroną i posyła półgórna piłkę wzdłuż pola karnego. Na nasze szczęście wybijamy piłkę na rzut z autu, konsekwencją którego jest zmarnowana, stuprocentowa sytuacja Rakowa, z około sześciu metrów, tuż za narożnikiem linii piątego metra.
8 minut później piłkę od bramki wybija Midzierski, co rodzi obawy o kontuzję Pawełka. Nasz obrońca popełnia błąd przy wybiciu, a kolejną szansę z kontry marnują gospodarze.
Około 35. minuty, po raz pierwszy w tym meczu, GieKSa rozgrywa piłkę w ataku pozycyjnym na połowie rywala. Prostopadłe zagranie do Rumina zostaje wybite pod nogi Kurowskiego, który decyduje się na strzał z dystansu. Piłka przelatuje ponad bramką.
Konsekwencją bardzo dobrego przygotowania taktycznego i fizycznego jest 39. minuta meczu, w której Formella, z najbliższej odległości, umieszcza piłkę w bramce GieKSy.  Skrzydłowy Rakowa ogrywa na raty obrońcę, który próbuje ratować się nieudanym wybiciem piłki wślizgiem, a następnie z dużą swobodą dogrywa piłkę do dobrze ustawionego Formelli. W tej sytuacji nasza formacja defensywna, po błędzie na boku obrony, była bez szans.
Bezradność w ataku obrazuje sytuacja z końca pierwszej połowy, w której Woźniak wypuszczony zostaje prawym skrzydłem, a bramkarz gospodarzy wychodząc pod linię boczną, przecina wślizgiem tor lotu piłki. Nasz napastnik szybko bierze piłkę, jednak nie ma do kogo zagrać. Bramkarz wraca do bramki, a my kontynuujemy szarpaną i bezradną grę w ofensywie.
Największym antybohaterem meczu wydaje się być Lisowski, którego słabą dyspozycję co rusz wykorzystują rywale, przeprowadzając większość ataków jego stroną boiska.
Po zmianie stron tempo gry spada, a Raków nastawia się na grę z kontry i wykorzystywanie kolejnych błędów naszych pomocników.
W 46. minucie Bronisławski oszukuje obrońcę zejściem do środka boiska i szczęśliwie uzyskuje rzut wolny z około 19 metrów. Spotyka się to z protestami zawodników i ławki rezerwowej gospodarzy. Rzut wolny zostaje rozegrany podobnie jak w meczu z Wigrami Suwałki. Tym razem Błąd strzela po ziemi obok lewego słupka.
Trzy minuty później bardzo łatwe wejście lewym skrzydłem i dośrodkowanie Rakowa w nasze pole karne. Piłka po nogach obrońcy przelatuje z bliskiej odległości nad poprzeczką bramki strzeżonej przez Pawełka.
W 59. minucie GieKSa przeprowadza najgroźniejszą akcję w całym meczu. Piłka zagrywana na lewe skrzydło do Piesia, wydaje się, że nasz pomocnik był zbyt wolny, żeby poradzić sobie z obrońcami Rakowa. Zamiast rajdu skrzydłem decyduje się na szybki obrót z piłką do środka boiska i strzałem technicznym trafia w dalszy słupek bramki.
Mijają dwie minuty i  Anon zmienia grającego dzisiaj nieco samolubnie Bronisławskiego, któremu jednak nie można odmówić ambicji w dzisiejszym meczu.
Trzeci groźny rzut wolny kończy się takim samym rozegraniem jak poprzednio. Strzał Błąda z dystansu i piłka wybita na rzut rożny.
Druga bramka pada po A-klasowym błędzie Słomki, który do spółki z Kurowskim nie radzi sobie z wybiciem piłki z własnej połowy. Słomka nieudolnie wybija na środek boiska, powodując sytuację 4 na 2. Raków skutecznie wyprowadza kontrę, posyłając piłkę na lewe skrzydło do Kuna, który mija Pawełka i pakuję piłkę do pustej bramki. Bramka pada po okresie dobrej gry i kilku stałych fragmentach dla GieKSy.
Do końca meczu obraz gry nie zmienia się. GieKSa zasłużenie przegrywa w Częstochowie, notując fatalny występ. Dobry występ zalicza Pawełek, który przy obu bramkach nie miał szans na obronienie strzałów.