Ruch Chorzów 3-0 Górnik Zabrze

18.03.2011

Relacja Górnika

Wielkie Derby Śląska, czyli wydarzenie, które zawsze elektryzuje nie tylko nasz region ale i całą Polskę. To piłkarskie święto wzbudzające ogromne emocje, podnoszące ciśnienie i burzące krew. Wieczorem 19 marca na chorzowskim stadionie odbyło się spotkanie dwóch gigantów ze Śląska, Górnik Zabrze starł się ze swoim największym wrogiem – Ruchem Chorzów. Tym razem musieliśmy się poważnie ograniczyć, gdyż mimo zamówionych 5000 wejściówek, zarząd klubu z Chorzowa przeznaczył nam regulaminowe 5% pojemności stadionu, czyli zaledwie 500 biletów! A to przecież zaledwie kropelka w morzu potrzeb zabrzańskiego potencjału! Do Chorzowa wyruszyliśmy o godzinie 17:15 w mocno padającym deszczu. Potem pogoda spłatała nam jeszcze większego figla i deszcz przemienił się w ogromne płatki śniegu i gdy wjechaliśmy do Chorzowa właściwie można już było lepić bałwany. To załamanie pogody towarzyszyło nam przez cały emocjonujący wieczór, jednak my nabuzowani adrenaliną nie zważaliśmy na nic. Podczas przemarszu na stadion „grupa szybkiego reagowania” zrobiła błyskawiczną akcję odmalowywania chorzowskich murów. Szybką i wprawną ręką zostały zamazane rażące grafy Ruchu, a na ich miejsce pojawiły się nowe, lepsze z Górnika. Pomysł iście diabelski z równie dobrym wykonaniem. Podczas pochodu, dla zaznaczenia swojej obecności i pokazania, że nadchodzi zabrzańska armia, odpaliliśmy kilka rac, stroboli oraz petard hukowych. Dwukrotnie podczas naszej drogi na stadion kibice Ruchu spinali się w nasza stronę, po raz pierwszy pod dworcem i wtedy to, blisko było starcia obu grup, lecz w ostatniej chwili wszystko uniemożliwiła policja. Drugi raz, już pod stadionem Chorzowianie wykrzykiwali z zza kordonu policji przesympatyczne powitania.

Na stadion wchodziliśmy bardzo długo i tylko dzięki opóźnieniu spotkania z powodu obfitych opadów śniegu, wszyscy zdążyli na czas. Standardowo nie obyło się bez problemów, wszystkie flagi na kiju były bardzo skrupulatnie sprawdzane. Jeden z ochroniarzy tak bardzo wczuł się w rolę, że wszystkie rurki sprawdzał pod kontem by czasem nic w nich nie zostało. Oczywiście oprócz tego mieliśmy problemy z wniesieniem sektorówek, ale na szczęście tylko jeden transparent został przymusowo oddany do depozytu. Z powodu pogody postanowiliśmy, że wszystkie oprawy zostaną przedstawione w pierwszej części spotkania. Na początku meczu zaprezentowaliśmy więc sektorówkę na wymiar sektora, na której znajdował się herb Górnika, GieKSy, panorama Śląska oraz grupa fanatycznych kibiców, do tego na płocie pojawił się transparent „NIGDY NIE MÓW NIGDY”. Wszystko to bajkowo podświetlone stroboskopami. Po tym jak sektorówka zeszła na dół, na sektorze pojawiły się flagi na kiju – 100 flag w barwach Górnika, oraz 100 flag w barwach GieKSy. Druga oprawa pojawiła się kilkanaście minut później i złożona była z sektorówki, która przedstawiała striptizera tańczącego na rurze, tłem tej postaci były jasno-niebieskie folie, a wszystko również podświetlone stroboskopami. Brakowało jedynie transparentu, na którym znajdował się napis „STRIPTIZERKI” namalowany czcionką, która znajduje się na fladze „PSYCHOFANS”. Kibice Ruchu na początku meczu zaprezentowali sektorówkę spuszczoną z dachu trybuny krytej. Na niej widniał król w koronie ze swoją świtą i napis „Niebieska Arystokracja” po bokach nasi kibice przedstawieni jako proletariat. Skoro mają nas za lud uciśniony może czas odebrać berło? Jednak to taka arystokracja, która pluje, bluzga, rzuca w innych kamieniami. Arystokracja rodem z Chorzowa. Doping w pierwszej połowie, jak na taką liczbę, pogodę oraz grę piłkarzy, można uznać za dobry. Ruch parę razy przyzwoicie dopingował, lecz w przeciągu całej połowy zaprezentowali się kiepsko.

Na początku drugiej połowy Ruch pokazał sektorówkę na całej prostej „19Niebiescy20” i podczas odpalania rac przez kibiców gospodarzy nagle zgasły jupitery. Efekt bardzo widowiskowy szczególnie, gdy większość kibiców Ruchu włączyła latarki w swoich telefonach. Przerwa trwała około 11 minut, dzięki czemu nie trzeba było przerywać meczu. Sytuacja dość podejrzana, ponieważ światła zgasły w odpowiednim momencie dla kibiców Ruchu, dokładnie wtedy, gdy chcieli odpalić pirotechnikę. Los im sprzyjał, gdyż jak głoszą media, napięcie spadło w całej dzielnicy. Niebiescy kibice potem zawiesili na swoich płotach również jakieś transparenty lecz warunki atmosferyczne nie pozwalały na zobaczenie ich z naszego sektora. Podczas przerwy spowodowanej zgaśnięciem reflektorów, kibice Ruchu próbowali konfrontacji, lecz szybko zostali uspokojeni przez ochronę. Po zdobyciu drugiej bramki odpalili jeszcze kilkanaście rac. Po tej przerwie zabrzańscy piłkarze szybko stracili bramkę i z minuty na minutę grali coraz gorzej. Niestety dzięki postawie naszych kopaczy wszystkim odechciało się dopingu i był on w drugiej połowie katastrofalny. U nas napięcie spadało, a rosło zdenerwowanie wraz z każdym golem. Po stracie trzeciej bramki można powiedzieć, że się całkowicie skończył. Kibice Ruchu mimo korzystnego dla nich wyniku bardziej skupiali się na wyzywaniu nas oraz kibiców GieKSy, zamiast dopingować swoją drużynę – a ciągle powtarzają, że derbów z nami nie uznają. Widać co ich tak naprawdę interesuje. Po grze piłkarze nawet nie podeszli pod nasz sektor a my nie komentowaliśmy co sądzimy o ich zaangażowaniu. To co zaprezentowali w tym, jakże ważnym spotkaniu, to nędzna namiastka futbolu. Jednak choć oni polegli całkowicie i należy im się nagana, My kibice wróciliśmy z tarczą, silniejsi o doświadczenie. Zawijając się ze stadionu, długo zastanawiano się co zrobić z oprawą. Zawsze zostawiamy wszystko po meczu w sektorze gości, ponieważ oprawę robi i prezentuje się tylko raz i nie jest już potem potrzebna. Postanowiliśmy, że i tym razem zostawimy nie domyślając się, że kibice Ruchu wpadną na jakiś „genialny” pomysł. No i długo nie trzeba było czekać, ponieważ po paru dniach zamieścili na ogólnopolskim forum zdjęcie z odwróconą sektorówką „Górnik & GieKSa”. Zastanawia nas tylko czemu nie zrobili sobie zdjęcia ze sławnym w Chorzowie striptizerem, który widniał na drugiej sektorówce? Niektórzy pewnie głowili się czemu tak zrobiono, czemu nie wzięto materiału ze sobą ale ponieważ wiele ekip zostawiało u nas na stadionie oprawy i nikt nawet nie pomyślał o ich niecnym wykorzystaniu. Widać taki charakter arystokracji.

Reasumując na stadionie zasiadło około 9000 kibiców, co można skomentować, że hasło na poprzednich derbach w Chorzowie jest dalej aktualne i „Chorzowscy są jak kreple – Roz w roku jest ich w ciul”. Nas na stadionie pojawiło się 499 osób (tyle nam wysłali biletów, czyli o jeden mniej niż powinno być), w tym 5 osób z Wisłoki oraz 10 osób katowickiej GieKSy. Wynik tragiczny, pogoda kiepska, ogólnie derby można uznać za jedne z gorszych. Pozytywu można szukać w oprawach, które zostały przez nas zaprezentowane oraz w ciepłej herbatce, która była rozdawana po meczu. W Zabrzu zmęczeni i zrezygnowani zameldowaliśmy się o 24.

Źródło: zin SK1964 nr 32

Na tym meczu Żaboli wspierało 10 fanów GieKSy. Ogólnie w sektorze gości zasiadło 499 osób.

Źródło: zin SK1964 nr 35

Relacja z trybun

W piątkowy wieczór pomimo zimowej aury na stadionie przy ulicy Cichej zgromadził się komplet publiczności. Kibice przyjezdni otrzymali tylko 500 biletów, wykorzystali wszystkie. Fani Górnika do Chorzowa wybrali się pociągiem specjalnym. Wraz z nimi obecna była delegacja zaprzyjaźnionych kibiców katowickiej „GieKSy”, a kilkanaście osób udało się w podróż bez biletu wstępu na stadion. Na dworcu kolejowym Chorzów-Batory kibice zameldowali się po godzinie 17.30, skąd zostali przeprowadzeni w asyście policji pod sektor gości. Podczas przemarszu odpalili kilka rac a także słownie ”przywitali” się z kibicami „Niebieskich”. Wejście na sektor gości polegało na szczegółowej kontroli, której także zostały poddane elementy tworzące późniejszą oprawę meczową. Na wejście piłkarzy fani miejscowych zaprezentowali podwieszoną na dachu trybuny krytej sektorówkę z napisem „Niebieska Arystokracja”, a także królewską postacią wraz ze szlachtą przyozdobioną w klubowe emblematy. Na sektorówce pojawiły się również postacie kibiców Górnika oraz GieKSy, które stylizowane były na zubożałych chłopów. Kibice przyjezdni również pokazali sektorówkę. Pojawiły się na niej m.in. klubowe herby zabrzańskiego Górnika oraz katowickiego GKS-u, na płocie został wywieszony okazjonalny transparent ”NiGdy nie mów niGdy”. Po zwinięciu sektorówki na sektorze pojawiło się kilkadziesiąt flag na kijach w barwach Górnika oraz GieKSy, do tego odpalono kilka stroboskopów. Oprawa ta doskonale odzwierciedliła sytuacje panująca pomiędzy kibicami obydwóch drużyn (Górnika Zabrze i GKSu Katowice). Przyjezdni zaprezentowali również sektorówkę z napisem „”PF night club Cicha 6″ na której widoczna była też postać striptizera odzianego w niebieską bieliznę W pierwszej połowie na sektorach zajmowanych przez najbardziej fanatycznych kibiców Ruchu pojawił się transparent skierowany do kolegów, którzy z pewnych względów nie mogli razem z nimi pojawić się na meczu. Fani wywiesili również humorystyczny transparent sugerujący, że kibice z sektora gości są dobrymi sprinterami. Druga część spotkania to głównie zabawa pirotechniką wśród miejscowych fanów. Na początku drugiej połowy trybunę odkrytą pokryła sektorówka ”19 Niebiescy 20” po czym na stadionie zgasło światło, a wyżej wspomniana trybuna zatonęła w racach morskich. Tym oto sposobem „ultrasi” chorzowskiego Ruchuobeszli ustawę zakazująca odpalania materiałów pirotechnicznych na imprezach masowych. Jako element oprawy użyli również flash’y oraz podświetleń telefonów komórkowych. Pod koniec spotkania ponownie na sektorach pojawiły się teoretycznie zakazane race, a kibice Ruchu podpalili zdobyte barwy fanów Górnika & GKSu. Dywan z barw nieprzyjaciela składał się m.in. z szali klubowych, tyle że rozciętych na połowę. Piłkarze Ruchu podziękowali kibicom za barwne show stworzone na trybunach wygrywając w meczu 3-0.

Źródło: gol24.pl

Relacja Ruchu
Derby w Chorzowie od zawsze wywoływały dodatkowe emocje wśród fanów Ruchu. I nie inaczej było podczas 94 Wielkich Derbów Śląska. O meczu było już głośno na długo przed jego rozpoczęciem. Akcja reklamowa tego spotkania rozpoczęła się kilka miesięcy wcześniej. Kibice we własnym zakresie robili co w ich mocy, by jak najbardziej rozreklamować derbową potyczkę. W czasie, gdy kibice mobilizowali się na o spotkanie, ultrasi zbierali pieniądze i przygotowywali meczową oprawę. Dla zwykłego człowieka mogłoby się to wydawać dziwne, że ludzie wkładają tyle serca i pracy dla 90 minut jakiegoś meczu. Ale dla prawdziwego kibica to nie jest tylko zwykły mecz. To są derby, czyli wielkie święto śląskiej piłki, które potrzebuje odpowiedniej otoczki oraz nieodłącznego uczucia rywalizacji kibiców. Ten kto wygrywa derby, zgarnia wszystko. I to przeświadczenie towarzyszyło fanom w piątkowy wieczór. Spotkanie obejrzało około 12000 widzów. Ci, którzy tego dnia zjawili się przy Cichej będą mieli o czym opowiadać, bo działo się tego dnia naprawdę sporo. Głównie z powodu nagłego załamania pogody i ogromnej śnieżycy, która zasypała cały stadion i nie ustępowała ani na chwilę. Dla rozgrzanych kibicowskich serc, pragnących wziąć czynny udział w tym wspaniałym przedstawieniu nie była ona jednak żadną przeszkodą. Ale nie był to oczywiście jedyny powód, dla którego te derby  będą tak pamiętne… Pierwsi kibice Ruchu zaczęli pojawiać się w okolicach stadionu już około godziny 16. Niecałe półtora godziny później grupa około 200 fanów chorzowskiego Ruchu udała się pod dworzec, by „powitać” kibiców Górnika Zabrze, którzy przyjechali na stację podstawionym pociągiem specjalnym. Dzięki wzmożonym siłą policji do bezpośredniego kontaktu nie doszło, mimo iż fani Ruchu przeprowadzili kilka prób. Zwaśnionym grupom kibiców pozostała więc słowna wymiana uprzejmości i pirotechniki w otoczeniu oddziałów policji. Po odeskortowaniu przyjezdnych pod sektor gości, stadion zaczął się powoli zapełniać. Już na kilkanaście minut przed pierwszym gwizdkiem sędziego wszystkie miejsca zostały szczelnie zajęte. Chyba nikt z fanów nie żałował przybycia na stadion, mimo tak niesprzyjającej pogody. Nastroje kibiców postanowili poprawić ultrasi, którzy przy wejściu piłkarzy na murawę , zaprezentowali podwieszoną oprawę na zadaszeniu trybuny krytej. Przedstawiała ona Niebieskiego Króla z „Erką” w koronie w asyście rycerzy ze sztandarami, a po bokach lumpenproletariat w barwach Gieksy i Górnika. Całość oprawy uzupełniał tekst „Niebieska Arystokracja”. Doping, który rozpoczął się już przed pierwszym gwizdkiem, przebijał się przez płaty śniegu. Zapełniony łuk sektorów 8,9 i 10 dawał radę prowadzić całkiem dobry doping, w którym nie zabrakło również miejsca na wyszydzenie rywala oraz pozdrowień dla obecnych na meczu zgód, Widzewa (180), Elany (30) oraz Apatora Toruń. Druga połowa zaczęła się dosyć niewinnie, ale tylko do 48 minuty, kiedy na prostej rozciągnięta została pokaźnej wielkości sektorówka z motywem „19 NIEBIESCY 20″. Mogłoby się wydawać, że nic specjalnego w tej oprawie już się nie wydarzy, jednak punkt kulminacyjny nadszedł chwilę później. Nagle stadionowe jupitery i wszystkie światła w okolicy zgasły, a momentalnie nad rozciągniętą sektorówką zostało odpalonych kilkadziesiąt rac, co dało piorunujący efekt! Cichą zawładnęła magia ultras, a spontaniczna reakcja kibiców sprawiła że na młynie, sektorze 9 oraz popularnej „dziesionie” została utworzona „telefoniada” z rozświetlonych telefonów komórkowych. Chwilowe ciemności fani Ruchu chcieli wykorzystać, by dostać się do sektora gości, jednak po szybkiej interwencji ochrony, wrócili na swoje miejsca. Później po pierwszej bramce sporo osób bawiło się bez koszulek, a na trybunach co chwila były odpalana race. Na sektorze 5 został w tym czasie spalony „dywan” z barw koalicji KSGKS. To dodatkowo podkręcało gorącą atmosferę na trybunach, z których niosła się piosenka „Kto tak gra, kto tak gra jak my gramy, kto tak gra jak Ruch Chorzów kochany, jeden gol drugi gol trzeci leci, na tablicy 3:0 się świeci”. Im bliżej końca spotkania, tym nastroje były coraz weselsze. Przez stadion przepłynęła meksykańska fala, a z ust płynęła już tylko pieśń „que sera, sera, Ruch Chorzów 3 punkty ma”. Po meczu piłkarze podziękowali kibicom za wsparcie, wykonując Niebieską ciuchcię. Nie odbyło się również bez wspólnych śpiewów oraz rzuceniem koszulek kibicom. Niektórzy wybiegli nawet na murawę, by otrzymać prezent z WDŚ. Podczas meczu płoty przystroiło ponad 20 flag. W trakcie spotkania na płotach pojawiły się też 3 transparenty. Pierwszy „CHŁOPAKI TRZYMAJCIE SIĘ”  z ksywami wszystkich zatrzymanych kibiców oraz dopiskiem „GRUDNIOWEJ CH*J W DUPĘ”. Drugi skierowany do kibiców przyjezdnych „Porsche, torpedy, megabity – nic nie jest szybsze od Waszej „ekipy”". Oraz trzeci również nawiązujący do kibiców z sektora gości „Każdego to czasem spotyka, że frajer w szeregi ekipy przenika. Wam też się zdarzyło, lecz Mysię nie poniżamy! Ksywami frajerów płotów nie ozdabiamy!!!”.
Jeszcze krótko o kibicach Górnika. Otrzymali pulę 500 biletów i ją wykorzystali. Wspierani byli przez swoich zgodowiczów z GKS-u. Prezentują 2 oprawy, z czego jedna prezentuje sektorówkę z herbami Gieksy i Górnika, a uzupełniał ją transparent „niGdy nie mów niGdy”. Całość dopełniło flagowisko w barwach obu klubów oraz odpalona pirotechnika. Na płocie zawisła flaga „Górnik & GieKSa”, a później „Torcida Górnik”. Podsumowując, derby pomimo niesprzyjającej pogody zakończyły się zwycięstwem Ruchu na boisku i na trybunach, o czym świadczy wynik 3:0 oraz rewelacyjne oprawy przygotowane przez grupę Ultras Niebiescy oraz wkład wszystkich zaangażowanych kibiców w „operację derby”. Skoro derby zostały wygrane, a dominacja na Górnym Śląsku przypieczętowana, pozostało tylko się tym cieszyć i świętować! DERBY SĄ NASZE!!!

Źródło: TMK nr 115

Relacja Górnika
Na mecz z Ruchem otrzymaliśmy 500 biletów i tylu właśnie stawia się nas na zbiórce w Zabrzu. Do Chorzowa jedziemy pociągiem. W trakcie przemarszu na stadion próba konfrontacji, z powodu zbyt dużej ilości policji do niczego nie dochodzi. wejście na stadion w miarę sprawnie. Z powodu intensywnych opadów deszczu, śniegu nasze choreografie prezentujemy już na początku meczu. Pierwsza prezentacja dotyczyła naszej zgody z GieKSą, do tego trans „NI(G)DY NIE MÓW NI(G)DY”. Po zejściu na dół sektorówki robimy mały chaos z flag plus strobo. Druga prezentacja dotyczyła M. z ekipy Ruchu. Na sektorówce widnieje tańczący M. w samych stringach, tańczy oczywiście dla widowni, jak lubi najlepiej. Sektorówkę udaje się nam wnieść, trans o treści „STRIPTIZERKI” na wzór flagi PF niestety nie przeszedł. Nasz doping w pierwszej połowie dobry, momentami bardzo dobry. W drugiej połowie pod tym względem słabo. Z nami delegacje GieKSy i Wisłoki – dzięki chłopaki.

Źródło: TMK nr 115