Ruch Chorzów 1-0 GKS Katowice

12.05.2018

Derby z chorzowskim Ruchem to nie tylko mecz który trwa ponad 90 minut, ale cały czas który z niecierpliwością wyczekują kibice do tego spotkania. Fani prześcigają się w różnego rodzaju działaniach by tylko uprzykrzyć życie rywalowi. Ciężko stwierdzić jak wiele zostało zniszczonych grafów do tego czasu po obu stronach, jednak w naszym mieście na pewno nie ostał się żaden mural sławiący klub za miedzy. Nakręcono też kilka spotów zapowiadających derbowy pojedynek po obu stronach barykady. Jedna taka zapowiedź produkcji „pachnących” doczekała się naszej odpowiedzi, gdzie na Janowie, dokładnie w tym samym miejscu co rywale nagrali swoje „pięć minut”, przerabiamy graffiti i palimy ponad 20 m dywan z wrogich barw, w tym małą flagę „Batory”. W odpowiedzi „śmieRdziele” odwiedzają Giszowiec gdzie kończy swój żywot flaga „Trójkolorowa Armia”. Ta akcja ma finał w barwach policyjnych syren. Potem ciężko było już coś wykręcić. W stan pełnej gotowości postawiono policję z całego województwa i nawet w dniu derbowym nie doszło do żadnych znaczących starć.

FILM: KOSZMAR WASZEGO LATA – PERSONA NON GRATA

Na Cichej, tak jak wszyscy się spodziewali wojewoda zamknął sektor gości, a fani Ruchu pojawili się na stadionie w 7596 osób (kompletu brak). Początkowo przez wiadome służby mieli problem z wpuszczeniem oprawy, jednak finalnie choreografia z sektorówkami „19/R\20″ z hasłem przewodnim „CECHUJE NAS BLASK PUCHARÓW I PIĘKNE NIEBIESKIE TRADYCJE – DLA NAS RUCHU ZAWSZE BĘDZIESZ NA SZCZYCIE” została zaprezentowana. Poza tym z elementów ultras pojawiły się już tylko machajki, a to wszystko miało kosztować zbierane z wielką pompą 44000 zł (?). Chorzowianie tego dnia byli wspierani przez Wisłę, Widzew, Elanę oraz delegację CSKA, Partizana i Borussi. Jeśli chodzi o doping to często kierowany był do pustej klatki, gdzie zawisły uszczypliwe transparenty.

Na murawie po karnym przegrywamy z ostatnią drużyną w tabeli, gdzie większość zawodników ledwo co dopiero odebrało dowody osobiste. Na dodatek te upokorzenie miało miejsce w pojedynku derbowym z największym rywalem. Fani GieKSy chcieli wyładować swoją złość po powrocie zawodników na stadion gdzie poza nimi pojawiło się kilkanaście oddziałów prewencji, a nasi piłkarze nie mieli odwagi nawet podejść i wysłuchać co im mają do powiedzenia kibice.

*Po meczu, w nocy na Cwajce płonie flaga GzG.