Ruch Chorzów 3-2 Górnik Zabrze

02.03.2008

Na żaden mecz ligowy Śląsk nie czekał w ostatnim dwudziestoleciu z takim napięciem, tak jak na rewanżowy pojedynek derbowy, który nawiązując do tradycji spotkań „jak za dawnych lat” rozegrano na Stadionie Śląskim. Stawka czysto sportowa tego spotkania była stosunkowo niewielka, 11. w tabeli Ruch podejmował 8. Górnik. Obu klubom nie groziły puchary. Zakładano też, że bez problemu utrzymają się w lidze. Tymczasem o meczu mówiła przez wiele miesięcy cała Polska, a nawet i świat, tym bardziej, że tego samego dnia miały miejsce pojedynki derbowe w wielu krajach. Kibice tworzyli specjalne strony internetowe poświęcone derbom, wykupiono billboardy na ulicach śląskich miast (w 12 miastach regionu od początku lutego można było zobaczyć aż 30 billboardów informujących o wielkich derbach Śląska), na meczach reprezentacji Polski (transparent „www.derbydlagornika.pl na meczu Polska – Finlandia na Cyprze) i derbach Madrytu pojawiły się transparenty informujące o spotkaniu (na meczu Atletico z Realem wywieszono ogromny transparent o treści: „2. marzec – wielkie derby”. Informacja poszła w świat, a to dlatego, że mecz był transmitowany aż w 22 stacjach telewizyjnych. Fani niebieskich udali się z tym samym transparentem również do Anglii, by kibicować Atletico w meczu z Boltonem w Pucharze UEFA). Przed kasami ustawiały się kilkusetmetrowe kolejki po bilety, których przygotowano 40 987 (początkowo kibice Górnika otrzymali 7 500 wejściówek, ale po akcji propagandowej, jaką przeprowadzili, otrzymali ostatecznie 12 500, ale i tak część kupiła bilety w Chorzowie w puli przeznaczonej dla gospodarzy). Ostatni raz tylu widzów oglądało ligowe spotkanie w 1984 roku!. Zaplanowano bogaty program artystyczny przed pierwszym gwizdkiem (m.in. koncert Dody!). Swoją obecność potwierdzili trenerzy wielu śląskich klubów, byli zawodnicy Górnika i Ruchu, osobistości świata kultury i polityki. Akredytowanych zostało 429 dziennikarzy (w tym pięciu przedstawicieli mediów przybyło ze Słowacji, kilku z Irlandii i Anglii oraz najmocniejsza grupa z Niemiec – aż 42 osoby – trzeba było zatrudnić tłumaczkę na pomeczową konferencję). Aby sprawnie przetransportować rzesze kibiców na stadion, obie ekipy zorganizowały pociągi specjalne. Jeden z fanami niebieskich z południowych rubieży Górnego Śląska wystartował z Radlina. Po drodze zatrzymywał się m.in. w Czerwionce, Orzeszu, Mikołowie, Łaziskach i Katowicach. Tłum fanów Ruchu z Rudy Śląskiej, który zebrał się na Chebziu (dzielnica Rudy Śląskiej) wobec braku pociągu rejsowego (kilka kursów na tej trasie odwołane tego wyjątkowego dnia) pieszo udało się do Chorzowa. Fani Górnika mieli zorganizowane aż 4 pociągi. Dwa wyruszały z Zabrza, jeden z Rudy Śląskiej, a jeden robił „koło” objeżdżając południowe miasta Górnego Śląska (Łaziska, Orzesze, Leszczyny, Rybnik, Knurów, na koniec zabierając też liczny fanklub z Gliwic). Niebiescy wysiadali na stacji Chorzów – Batory, a trójkolorowi – Katowice – Załęże, skąd autobusami dowożono ich pod bramy Stadionu Śląskiego. Do zabezpieczenia przejazdów kibiców oraz okolic stadionu zaangażowano 1038 policjantów. Zatrzymano 3 osoby, które w stanie nietrzeźwym, obrzuciły butelkami szklanymi pracowników ochrony oraz 1 osobę która dokonała czynnej napaści wobec funkcjonariusza policji.

Na trybunach świętowali kibice niebieskich, wspierani przez sympatyków Widzewa (1200 osób), Elany Toruń (150 osób), Apatora (115 osób). Do tego KS Myszków, Igloopol i Atletico Madryt. Sympatycy trójkolorowych, wspierani przez 296 fanów Wisłoki Dębica i 54 osoby z GKS-u Katowice, opuszczali stadion rozczarowani. Wszyscy jednak zgodnie po meczu podkreślali, że obie grupy stworzyły w trakcie meczu wyjątkową atmosferę. Nie ma się co dziwić, w końcu po raz pierwszy w historii sympatycy Ruchu odbyli przed spotkaniem oficjalne treningi śpiewu i gry na bębnach na Stadionie Śląskim. Ich doping był fantastyczny. Podobnie jak cztery sektorowe oprawy rozwinięte już na początku meczu: jedna z królem na koronie, druga z kibicem w chuście „PF”, a pozostałe z herbami Ruchu i Górnego Śląska. Do tego transparenty „Władcy Śląska”. W tym samym czasie goście, w efektownych trójkolorowych czapkach, rozwinęli sektorówkę z herbem KSG, do tego sreberka i hasło na transparentach „Wśród tandety lśni jak diament”. Później „ultrasowali” już głównie gospodarze. Przed przerwą zaprezentowali jeszcze efektowne flagowisko, pomiędzy „machajkami” można było ujrzeć duże transparenty na dwóch kijach z nazwami różnych śląskich miast i dzielnic. Na rozpoczęcie drugiej połowy zaprezentowali natomiast oprawę, utrzymaną w żałobnej kolorystyce. Był to herb Ruchu oraz podobizny Remika i Rajmunda – zamordowanych fanów Ruchu. Do tego czarny napis „Nie umiera ten, kto żyje w sercach bliskich”. Mniej finezyjne były za to kolejne „anatomiczno-higieniczne” transparenty Ruchu skierowane do Górnika i GKS-u. Całości bogatej oprawy po stronie Ruchu dopełniły balony, serpentyny i konfetti. Zabrzanie zrezygnowali ze swoich dwóch opraw z powodu złych warunków atmosferycznych (sektorówki i kartoniada). Machali już tylko balonami i prezentowali kilkadziesiąt transparentów na dwóch kijach, a w drugiej połowie cała trybuna gości zapłonęła w ogniu 410 rac!

Źródło: wikigornik.pl

Relacja Górnika

Wielkie Derby Śląska. Na meczu komplet ludności. Nas 16000. Wszyscy w gustownych trójkolorowych czapeczkach, co było wyśmienitym pomysłem (przekonało nas o tym zachowanie kibiców Ruchu, którzy wydali czapeczki na mecz z Sosnowcem). Tuż przed meczem dowiadujemy się, że nie dostaniemy nagłośnienia. Pod kątem dopingu pierwsza połowa dla nas, druga dla Ruchu. Oprawy u nas: pierwsza sektorówka-proporczyk na cały sektor Górnika + sreberka + transparent „WŚRÓD TANDETY LŚNI JAK DIAMENT”. W drugiej połowie w asyście flag na dwa kije i balonów racowisko z ok. 400 rac. Chyba najkonkretniejsze racowisko na naszych stadionach. Z nami na sektorze 14 delegacji z kraju oraz 3 z zagranicy. Taki mecz to bardzo duże wyzwanie pod kątem logistyki. W sumie kursowało 5 pociągów specjalnych i bardzo dużo autobusów. Wisłoki przybyło 296 osób, na meczu towarzyszyła nam spora grupa kibiców GKS-u Katowice.

Relacja Ruchu

Na takie spotkanie od lat czekał cały Śląsk, a nieskromnie można powiedzieć, że cała Polska! Kiedy tylko okazało się, że derbowy mecz pomiędzy Ruchem Chorzów, a Górnikiem Zabrze odbędzie się na Stadionie Śląskim, wiadomym było, że będzie to wielkie wydarzenie. Ale że zobaczy je 41 tysięcy kibiców?! Na trzy miesiące przed meczem w szeregach kibiców obu drużyn rozpoczęła się prawdziwa rywalizacja. Przede wszystkim w zareklamowaniu tego widowiska. My wpadliśmy na pomysł wywieszenia transparentu „2 marzec – WIELKIE DERBY” na stadionie Vincente Calderon podczas meczu Atletico z Realem, a żabole w ripoście na meczach reprezentacji zademonstrowali płótno z adresem swojej strony internetowej www.derbydlagornika.pl. My też mieliśmy swoją stronę internetową (ww.derby.niebiescy.pl), wszak „batalia” w najlepsze trwała też w Internecie. Kibice mogli obejrzeć mnóstwo filmików na temat tego meczu, projektów plakatów, vlepek… Istny szał! Do tego spotkania długo się przygotowywaliśmy. Poza starannym rozplanowaniem i przygotowywaniem oprawy, duży nacisk musieliśmy postawić na doping. Z tego względu zorganizowaliśmy na Stadionie Śląskim trening. Chcieliśmy m.in. zsynchronizować grę na bębnach ze śpiewami oraz dobrze rozlokować głośniki. Na treningu zjawiło się 800 ludzi! Pierwsze dni sprzedaży biletów przeszły największe oczekiwania. W kolejce do kasy Ruchu kibice stali i po 3 godziny! Efekt? 7543 bilety rozeszły się pierwszego dnia jak ciepłe bułeczki. W kolejnych dniach sytuacja była podobna. Z dystrybucją biletów szybko poradzili sobie także żabole. Aż w końcu nadszedł długo oczekiwany dzień. Dzień, który z pewnością zapadnie w pamięci wszystkim kibicom, którzy mieli okazję uczestniczyć w tym wydarzeniu. Rozpoczął się on jednak fatalnie, bo nad Górnym Śląskiem od rana padał ulewny deszcz. Fani z Zabrza już o godz. 11:00 zbierali się na dworcu u siebie, skąd byli przewożeni na stację w Katowicach-Załężu. Tam pakowali się w miejskie autobusy, które zawiozły ich pod Stadion Śląski. Pociągi z żabolami przejeżdżały przez dworzec w Chorzowie Batorym, ale nie odnotowano tam żadnych incydentów, poza wystrzeleniem przez zabrzan z rakietnic dwóch rac, które nikogo nie trafiły. Punktualnie o godz. 16:00 rozpoczęły się Wielkie Derby Śląska. Z jednej strony 13.000 żaboli, wszyscy ubrani w jednakowe trójkolorowe czapki, a po drugiej stronie my – ponad 28 tysięcy fanów „Niebieskiej eRki”. Wśród kibiców obu drużyn nie zabrakło wsparcia z innych klubów. KSG wspomagało 296 osób z Wisłoki Dębica oraz delegacja katowickiego GKS-u, natomiast w naszych sektorach zasiadło ok. 1200 fanów Widzewa, 150 Elany, 115 Apatora, a ponadto kibice Atletico Madryt, Igloopolu Dębica oraz Slovana Bratysława. Gościnnie m.in. Hetman Zamość. Wraz z pierwszym gwizdkiem arbitra w młynie rozwinęliśmy cztery sektorówki: jedna przedstawiająca Conana, druga z chuliganem w chuście PF oraz sektorówki z herbem Ruch i Górnego Śląska. Do tego zostały wywieszone transparenty WŁADCY ŚLĄSKA. W tym samym czasie po przeciwnej stronie część żaboli wzniosła nad głowami ogromne płótno z herbem klubu, a pozostali podnieśli sreberka. Przy płocie zaś podniesiono transparent: „Wśród tandety lśni jak diament”. Kolejne oprawy pojawiały się w zasadzie już tylko na naszych sektorach. Jeszcze przed przerwą w młynie pojawiło się kilkaset flag, między którymi znalazły się transparenty na kijach informujące o niebieskich miastach. Natomiast w drugiej połowie zaprezentowaliśmy prezentację dedykowaną dwóm fanom „Niebieskich”, którzy zostali zabici przez żaboli. W młynie rozciągnęliśmy dwie sektorówki z Ich podobiznami, herb Ruchu w biało-czarnych odcieniach oraz transparent „Nie umiera Ten, kto żyje w sercach bliskich”. W dalszej części pojawiły się płótna dedykowane katowicko-zabrzańskiej koalicji, które tworzyły sformułowanie „Wiecie szczewa co tak śmierdzi? To wasze koleżanki gieksiary, co nie myją dupska i szpary”. Dodatkowo pojawiła się sektorówka prezentująca w jednoznacznej pozycji Barta Simpsona z jego siostrą. Na koniec meczu zaprezentowaliśmy jeszcze baloniadę w klubowych barwach. Żabole w drugiej części też popisali się baloniadą oraz transparentami na kijach. Jednak największe wrażenie zrobili odpalając 400 rac, które dały bardzo dobry efekt. Jeśli chodzi o doping to w pierwszej połowie był on wyrównany, jednak kiedy do naszych śpiewów przyłączali się kibice z innych sektorów, to żabole nie istnieli. W drugiej odsłonie meczu nasz młyn był zdecydowanie głośniejszy od przeciwnika. Mobilizowała nas do tego gra naszych piłkarzy, którzy dali z siebie wszystko i w Wielkich Derbach Śląska, tak na boisku, jak i na trybunach odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo!

Źródło: ULTRA nr 4

Z ciekawostek warto zaznaczyć fakt że fani Ruchu nie opamiętali swoich zgód z Torunia i w efekcie Apator dostaje klapsy od Elany. Był to główny powód późniejszego zerwania 20 letniej sztamy na linii Ruch-Apator.

41 000 wypełniło stadion po brzegi 2. marca 2008 roku. Wśród kibiców obu drużyn panowała wielka mobilizacja. Na murawę wyprowadzili piłkarzy Gerard Cieślik oraz Włodzimierz Lubański, największe ikony obu klubów. Przed meczem swój koncert zagrała Doda, której w wykonaniu jednej z piosenek pomogli kibice Górnika. Strzałem w dziesiątkę była trójkolorowa czapeczka dodawana do każdego biletu na sektor gości. Na żywo i w telewizji prezentowaliśmy się bardzo dobrze. Do Chorzowa przyjechało dokładnie 16 234 kibiców Górnika. Na trybunach powstało ogromne racowisko. Wszyscy głowili się “Jak oni wnieśli tyle pirotechniki?”

Źródło: roosevelta81.pl