Sandecja Nowy Sącz 0-1 GKS Katowice

15.10.2016, sobota 17:00 – widzów 1653

Relacja GieKSiarza

Do Nowego Sącza wybieramy się autokarami w komplecie, 216 osób (w tym 2 KSG – dzięki za wsparcie). Standardowo tylko tyle przyznano nam biletów, chociaż czyniliśmy starania o zwiększenie tej puli do 400, bo klatka w Nowym Sączu spokojnie pomieściła by tyle osób. Przez całą drogę jedziemy w mega obstawie mundurowych. Na jednym z postojów przez zamotanie zostaje jeden z kibiców, jednak po chwili sytuacja zostaje opanowana. Już w Nowym Sączu zostaje zawinięta jedna osoba od nas (CHWDP). Na sektorze wieszamy flagi: GIEKSIARZE, UG, GKS KATOWICE oraz trans HENIU TRZYMAJ SIĘ. Mimo braku naszych młynowych prowadzimy doping przez całe spotkanie. Przez część spotkania doping prowadzi nawet jeden z najmłodszych wyjazdowiczów, co dodatkowo nas nakręca. Kulminacja naszych gardeł była pod koniec meczu i po bramce samobójczej gospodarzy, która dała nam zwycięstwo i póki co fotel lidera. Mieliśmy jeszcze 11-stkę, jednak znowu nie udało się wykorzystać karnego naszemu kapitanowi. Sączersi mocno mobilizowali się na mecz z nami, okrzykując spotkanie „meczem sezonu przy Kilińskiego”. Na trybunach zasiadło 2271 widzów. Gospodarze dobrze oflagowali swój sektor oraz dobrze dopingują. Prezentują też ładną oprawę – sektorówkę „SĄDECKA DUMA”, z transparentem na płocie „KLUB SPORTOWY KTÓRY CHLUBĄ MIASTA ZAWSZE BĘDZIE”. Wszystko to zostało urozmaicone pirotechnikom. Po meczu zawijamy się w drogę powrotną i na miejscu jesteśmy ok. 22:30. Giszowiec melduje się w 14 głów.

Relacja GieKSy

W obecnym sezonie spisujemy się bardzo dobrze pod kątem wyjazdowym. Nie inaczej było w Nowym Sączu, gdzie zaliczyliśmy kolejny już w tym sezonie komplet.

Kilka tygodni przed meczem w Nowym Sączu wystąpiliśmy do działaczy Sandecji z prośbą o zwiększenie puli biletów do 400. Sektor gości w Nowym Sączu spokojnie pomieściłby właśnie tyle osób, ale z niewiadomych przyczyn liczy sobie jedynie 216 miejsc. Niestety, mimo zaangażowania kibiców Sandecji, nie udało się uzyskać dodatkowej puli wejściówek.

Do Nowego Sącza udaliśmy się czterema autokarami. Na zbiórce mieliśmy problem z policją drogową, która bardzo szczegółowa sprawdzała nasze pojazdy i przez to wyruszyliśmy z 30-minutowym opóźnieniem. Na szczęście nie wpłynęło to na nasz przyjazd pod stadion. Ba, pojawiliśmy się tam… za wcześnie. Na 90 minut przed spotkaniem na obiekcie nie było żywego ducha, a wpuszczanie rozpoczęło się dopiero na godzinę przed meczem. Sytuacja tym dziwniejsza, że o swoim wcześniejszym przybyciu powiadomiliśmy miejscowy klub. Zwracał uwagę na to także delegat, że takie sytuacje nie powinny mieć miejsca. Na szczęście był to jedyny zgrzyt, bo cała reszta wyszła dobrze. Widać, że w Sandecji wzięli sobie do serca nasze uwagi odnośnie ostatniej wizyty – wreszcie dojście do sektora nie było gnojowiskiem (choć to może akurat zasługa ładnej pogody), żadna policjantka w cywilu nas i naszych dowód nie filmowała, a i wpuszczanie na listę odbywało się sprawniej. Oby tak dalej!

W sektorze gości pojawiło się nas dokładnie 216, czyli komplet. W tej liczbie jest też dwóch fanów Górnika Zabrze. Tradycyjnie dobrze oflagowaliśmy nasz płot i prowadziliśmy ciągły doping, który szczególnie w końcówce spotkania był bardzo głośny. Przez pewien czas doping był też prowadzony przez małoletniego trójkolorowego fanatyka. Po meczu cieszyliśmy się razem z piłkarzami z wygranej i pozycji lidera. Po Nowym Sączu niosło się: „Lidera mamy i za chuja go nie oddamy”. Miejscowi kibice mieli na ten mecz mobilizację – zrobili nawet specjalną zapowiedź wideo. Pogoda im dopisała, ale frekwencja nie była jakaś szczególna. Dopingowali całe spotkanie, a w drugiej połowie zaprezentowali oprawę – sektorówkę w asyście rac. Obyło się praktycznie bez bluzgów, co na specyfikę wyjazdów w ten rejon Polski jest zaskakujące.

Podróż w obie strony była spokojna i około 22:30 zameldowaliśmy się w Katowicach. Teraz czekają nas derby z Górnikiem, na które praktycznie nie ma już wejściówek. Tydzień później udamy się do Kluczborka, gdzie naszym celem jest pobicie naszej liczby z ostatniego wyjazdu (587). W podróż udamy się pociągiem specjalnym – o szczegóły pytajcie swoich przedstawicieli na dzielnicach, FC lub w stowarzyszeniu kibiców.

Źródło: GieKSa.pl

FOTOGALERIA: Gieksiarze.pl

FILM: 15.10.2016 Sandecja Nowy Sącz – GKS Katowice DOPING

FILM: 15.10.2016 Sandecja Nowy Sącz – GKS Katowice SKRÓT

FILM: 15.10.2016 Sandecja Nowy Sącz – GKS Katowice BRAMKA

W między czasie dochodzą do nas wieści spod katowickiego Spodka gdzie odbywała się gala MMA FEN14. Impreza ta zapowiadała się bardzo interesująco ze względów kibicowskich, ponieważ walczyć na niej mieli reprezentanci kibiców Ruchu Chorzów, Unii Oświęcim, Wisły Kraków oraz Zagłębia Sosnowiec. Byli też tacy którzy mówili o powtórce Spodka z 1998r. Jednak najciekawsze działo się przed legendarną halą. Przed Spodkiem zebrała się ok. 360 osobowa grupa KSGKS wspomagana swoimi przyjaciółmi, która oczekiwała fanów spod znaku WRWE (Widzew, Ruch, Wisła, Elana). Główne atrakcje zaczęły się ok. 17:40, kiedy na rondo w silnej eskorcie została doprowadzona ekipa sprzymierzeńców Ruchu (ok. 100, w tym Wisła i Widzew). Poza wymianą „uprzejmości” doszło również do wymiany środków pirotechnicznych, po której chorzowianie z racji bliskości mundurowych są pacyfikowani i ratują się ucieczką na rondo. KSGKS śpiewa wtedy „zawsze i wszędzie…„. Na więcej nie było szans z powodu niezliczonej liczby mundurowych, którzy przygotowani byli jak na wojnę (mówi się nawet o ok. 100 radiowozach w pobliżu hali). Oprócz petard do rozganiania tłumu, broni gładkolufowej i gazu porządkowi sprowadzili dwie armatki wodne które skierowane były w fanów górniczych klubów. Śląska koalicja długo omijała strumieni polewaczek, które były z czerwoną farbą by zaznaczać awanturników. Gdy policja przeprowadziła fanów Ruchu na drugą stronę hali, GKS próbował dostać się do środka gdzie już czekała ochrona częstując wszystkich niezliczoną ilością gazu. Całe zajście trwało ok. 20 minut, jednak policja podaje że porządek zaprowadziła dopiero ok. 20:00 zatrzymując 14 osób. 10 z zatrzymanych usłyszało zarzut udziału w zbiegowisku, a jeden ma zarzut próby wniesienie środków pirotechnicznych na imprezę masową.

Dodatkowo ciekawie było w „Mieście Ognia”. Na wracający z meczu w Gliwicach autokar niebieskich z Żor czekał komitet powitalny – ROW + Żorska GieKSa&Górnik. Chorzowscy ratują się ucieczką busa pod komisariat, a chwilę później 10 osób ze strony atakującej ma nieprzyjemności (CHWDP).

Źródło: kibice.net i inne

FILM: 15.10.16 Spodek

FILM: 15.10.16 Spodek1

FILM: 15.10.16 Spodek2

Relacja sportowa

Sandecja Nowy Sącz: Radliński – Kubań (89. Szeliga), Bartków, Piter-Bućko, Słaby, Danek (46. Piszczek), Baran, Gałecki, Trochim (67. Leszczak), Małkowski, Korzym.

GKS Katowice: M. Abramowicz – Czerwiński, Kamiński, Garbacik, D. Abramowicz – Foszmańczyk, Zejdler, Kalinkowski (59. Duda), Mandrysz (75. Praznovsky) – Goncerz (85. Prokić), Lebedyński.

W meczu 13. kolejki 1 ligi GKS Katowice wygrał na wyjeździe z Sandecją Nowy Sącz 1:0.

Spotkanie od pierwszych minut mogło się podobać. Na boisko w Nowym Sączu wyszły dwie drużyny, które chciały grać ofensywnie i zdominować rywala. To Sandecji udało się na początku przejąć inicjatywę i wywierać większy pressing na GieKSie, ale solidnie spisywała się katowicka defensywa, która dopuszczała tylko do niegroźnych strzałów z dystansu. Kluczowym zadaniem było zatrzymanie szalejącego Macieja Małkowskiego, który często rozpędzał się i był nagroźniejszym punktem gospodarzy.

Po pierwszym kwadransie optycznej przewagi Sandecji GieKSa doszła do głosu i przejęła inicjatywę. W 15. minucie Mikołaj Lebedyński posłał groźną piłkę po ziemi przy prawym słupku, a stojący tam Paweł Mandrysz minimalnie jej nie sięgnął. Jeszcze lepszą szansę miał w 22. minucie Grzegorz Goncerz, ale nie wykorzystał idealnego podania w pole karne Alana Czerwińskiego i z pierwszej piłki trafił w słupek.

To nie był koniec pecha GieKSy w tym meczu. W 32. minucie sędzia dopatrzył się zagrania ręką w polu karnym Sandecji i do jedenastki podszedł Goncerz. Niestety, tak jak w poprzednim sezonie na tym stadionie, nie wykorzystał tej szansy. Przestrzelił obok prawego słupka po ziemi i stare demony wróciły.

Do GKS-u w końcu jednak uśmiechnęło się szczęście w 38. minucie. Mateusz Abramowicz w swoim stylu zdecydował się na długie wrzucenie futbolówki w pole karne z autu, a Mateusz Bartków tak niefortunnie interweniował głową, że wpakował ją w okienko własnej bramki. Poza tym Sandecja nie zagroziła poważnie bramce GKS-u. Nie do przejścia byli w defensywie Mateusz Kamiński i Damian Garbacik.

Po przerwie GKS musiał odpierać zaciekłe ataki Sandecji. Znakomita postawa w bramce Mateusza Abramowicza i wybronienie „setek” Wojciecha Trochima oraz Macieja Korzyma uchroniły GieKSę w początkowej fazie pierwszej połowy przed stratą gola. Emocji w końcówce nie brakowało, sędzia pokazał dwie czerwone kartki. Sandecja była lepsza w drugiej osłonie, ale GKS pokazał nieustępliwość w obronie i zatrzymał szarżującyh rywali, za co otrzymał wysoką nagrodę. Efekt widoczny w tabeli.

W kolejnym meczu GKS czeka Śląski Klasyk. Mecz 14. kolejki z Górnikiem Zabrze przy Bukowej 23 października o godzinie 17:45.

Źródło: gkskatowice.eu

FILM: 15.10.2016 Sandecja Nowy Sącz – GKS Katowice SKRÓT

Relacja sportowa

Piękna pogoda (jak na środek października) przywitała dziś w Nowym Sączu kibiców oraz piłkarzy GieKSy oraz Sandecji. Wszyscy mieli nadzieję również na piękny mecz.

Jako pierwsi na rozgrzewkę wyszli piłkarze z Katowic. Chwilę później dołączyli do nich rywale. Po gwizdku sędziego sytuacja była odwrotna – jako pierwsi do ataku ruszyli gospodarze. Po kilku atakach, które często kończyły się nieudanymi strzałami lub starciami Trochima z kolejnymi zawodnikami – po których sędzia odgwizdywał faule to w jedną, to w drugą stronę – do głosu doszła GieKSa. Najpierw po dośrodkowaniu Czerwińskiego głową strzelił obok bramki Mandrysz, a chwilę później po dynamicznym ataku katowiczanie wyszli 4 na 2, ale akcja zakończyła się niecelnym uderzeniem Lebedyńskiego.

Groźniej było już chwilę później, w 20. minucie Czerwiński wpadł w pole karne i kapitalnie wycofał piłkę do Goncerza. Nasz najlepszy strzelec niestety trafił w słupek, a piłka potoczyła się prosto w ręce bramkarza. W tej sytuacji nieskuteczność można mu było jeszcze wybaczyć, ale już w 32 minucie aż trudno było uwierzyć w to, że nasz kapitan po raz trzeci w tym sezonie… nie wykorzystał rzutu karnego.

Na szczęście z pomocą przyszli nieoczekiwanie… rywale. W 38 minucie po wyrzucie z autu Abramowicza piłkę do własnej bramki skierował Bartków. Nie był to gol tej urody co niedawne trafienie Glika… Niedługo przed przerwą objęliśmy więc upragnione prowadzenie na trudnym terenie! I nie oddaliśmy go do jej końca.

Od samego początku drugiej połowy do ataku rzuciła się Sandecja, najpierw w sytuacji sam na sam Abramowicz wybronił strzał Trochima, a następnie dwa razy uderzał głową Korzym – na szczęście niecelnie. Przewaga Sandecji trwała przez bardzo długi okres, GieKSa odpowiadała sporadycznie.

Obraz gry niewiele się zmieniał, ale kolejne minuty upływały bez zmiany wyniku. Duża w tym zasługa Mateusza Abramowicza, który bronił kolejne strzały gospodarzy po akcjach, które bardzo dynamicznie rozgrywali biało-czarni.

Dopiero w 86. minucie kapitalną sytuację mieli goście – Prokić, który wszedł chwilę wcześniej trafił w bramkarza w sytuacji sam na sam. Było to zwieńczenie okresu, w którym GKS grał bardzo na czas. I właśnie za przedłużanie wznowienia gry drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Czerwiński. Schodził z boiska bardzo długo… Chwilę później jego los podzielił Korzym – ale za faul na Dudzie.

Męczarnie, męczarnie gra na czas, ale ostatecznie – 3 punkty! Kamień z serca spadł ogromny i… mamy fotel lidera, przynajmniej do niedzieli. Niewiarygodne!!!

Sandecja: Radliński- Kubań (89 min. Szeliga) , Bartków, Bućko, Słaby, Danek (46 min. Piszczek), Baran, Gałecki, Trochim
(66 min. Leszczak), Małkowski, Korzym
GKS: M.Abramowicz – D.Abramowicz, Kamiński, Garbacik, Czerwiński – Mandrysz ( 74 min. Prażnowski
0, Zejdler, Kalinkowski (60 min. Duda), Foszmańczyk – Lebedyński, Goncerz (84 min. Prokic)
Sędzia: Paweł Pskit (Łódź)
Bramki: Bartków Sam.
Żółte kartki: Kubań,Radliński, Korzym, Danek -Foszmańczyk, Garbacik, Zejdler, Czerwiński,Goncerz
Czerwone kartki: Korzym- Czerwiński

Źródło: GieKSa.pl