Sandecja Nowy Sącz 4-0 GKS Katowice

09.04.2016

Nowy Sącz to od kilku lat dobrze znany nam rywal, mimo to nikt nie zamierzał odpuszczać tego wyjazdu. Niestety nowosądecki klub przyznał nam kolejny raz tylko 216 biletów bez nadziei na dodatkową pulę, czy wpuszczenie dodatkowych fanów.

W drogę ruszamy transportem kołowym (autokary+auta) w eskorcie palanterii. Po drodze świetna zabawa i integracja. Na miejscu jesteśmy pół godziny przed pierwszym gwizdkiem. Główna grupa zostaje odcięta przez białe kaski przy sektorze gości, jednak fani podróżujący samochodami schodzą się w grupkach, swobodnie chodząc po mieście bez reakcji miejscowych. W sektorze gości meldujemy się w komplecie, plus kilkadziesiąt osób pod stadionem. Łącznie jest nas ok. 240 głów (GzG melduje się w 27 osób) i wszyscy jesteśmy ubrani w żółte koszulki. Na płocie wieszamy takie flagi jak: GieKSiarze, UG, GOT i GKS Katowice. Nasz doping tego dnia jest na średnim poziomie, mamy lepsze i gorsze momenty.

Sandecja na płocie wiesza 5 flag plus duży transparent dla kolegi „Kamilek trzymaj się”. Na początku spotkania zajebiście się prezentują ze strony wokalnej, jednak w miarę czasy było tylko gorzej, jednak dopingują cały mecz.

Nasi grajkowie nie wykorzystują karnego, co mści się później w drugą stronę. Gospodarze nie zmarnowali okazji i wykorzystali 11stkę. Nerwowa atmosfera na boisku udzieliła się piłkarzom i po faulu doszło do sporej szarpaniny. Sędzia sypał kartkami, a dla nas znalazł się nawet czerwony kartonik. Osłabienie trójkolorowych skutkowało w późniejszym czasie kolejnym karnym i kolejnymi straconymi bramkami.

Nie było szans na odrobienie strat i gdy fani „Pasów” pozdrawiali swoją tyską zgodę, my „pozdrawiamy” ich po swojemu. Poza standardowymi przyśpiewkami leci np. „tyski dzbanie zapomniałeś, jak ostatnio spierdalałeś”, „pizdy i cwele Sandecja i przyjaciele” oraz wiele innych. Fani GieKSy wytknęli również kibicom gospodarzy zera wyjazdowe. Festiwal nienawiści trwał na całego i już mało kogo obchodziło to co się działo na boisku. Po meczu w stronę piłkarzy leci „czy wygrywasz, czy nie…” oraz „z Olimpią tylko zwycięstwo”. Przetrzymują nas aż miejscowi rozejdą się do domów i możemy wychodzić. Jak się okazało nasz autokar ma pękniętą przednią szybę za sprawą niefortunnego hamowania w drodze na mecz. Kierowca się sztrabuje że nie pojedzie bez oświadczenia o szkodzie itd. jednak na nic się zdały jego fochy i po kilkunastu minutach ruszamy w drogę powrotną ze śpiewem na ustach.

Przed nami ostatni wyjazd za niecały miesiąc. Tym razem jedziemy do Olsztyna dlatego GzG MOBILIZACJA!!!