SK Slavia Praga 3-1 Banik Ostrava

15.09.2007

Nasza podróż zaczęła się już zaraz po powrocie z Jastrzębia. W Ostrawie jesteśmy już w piątek wieczorem gdzie imprezujemy na Stodolni do późnych godzin nocnych, gdyż pociąg do Pragi mamy bardzo wcześnie. W międzyczasie lejemy jeszcze ciapatych którzy się napatoczyli.

W Pradze jesteśmy z samego rana, gdzie każdy rozchodzi się w swoim kierunku (w Czechach policja nie ma prawa narzucać kibicom którędy mają chodzić). Zaliczamy parę knajp i zwiedzamy stolicę Czech, w końcu gubiąc psy zbieramy się w jednym z barów i umawiamy „spotkanie” z Slavią. W sumie po naszej stronie jest ok. 80 (FCB+GKS) poszukiwaczy mocnych wrażeń. Wszyscy udajemy się na metro którym zmierzamy w ustalone miejsce. Gdy tylko widzimy naszych przeciwników ok. 40 głów, od razu w nich ruszamy. Po małej wymianie Slavia daje nogę, a nas przegania palanteria która ładuje nas do autobusu miejskiego, którym docieramy pod stadion. Jeden z GieKSiarzy nie załapał się do środka i musiał biec ok. 1,5 km zanim reszta ekipy go rozpoznała. Wcześniej widząc go prześmiewczo myślano że to jeden z miejscowych który nie umie przełknąć porażki. Po rozpoznaniu zatrzymujemy busa i jedziemy w komplecie pod stadion. Przynajmniej tak myśleliśmy, jednak na miejscu brakowało nam kolejnej osoby. Okazało się że ten osobnik zasnął w pociągu i nie wysiadł z niego w Pradze, tylko pojechał dalej. Obudziła go dopiero kontrola pod granicą Czech z Niemcami. Tam okazało się że nie może jechać dalej z powodu braku dokumentów (jego dowód miał inny kolega). Mimo to wszystko się dobrze skończyło ponieważ zawrócony polak zdążył jeszcze na mecz gdzie oczekiwała go reszta GieKSiarzy. Na sektorze zaznaczamy swoją obecność flagą PERSONA NON GRATA, a łącznie wspieramy Banik w ok. 50 głów, w tym 7 osób z GzG. Banik dobrze oflagował swój sektor i mocno ultrasuje. Prezentuje m.in. oprawę z okazji 85-lecia FCB, kartoniadę w barwach czy też sektorówkę z szybek górniczym. Cały mecz głośno dopinguje, często nas pozdrawiając. Z naszego punktu zagłusza całkowicie gospodarzy.

Slavia również prezentuje oprawę która miała uderzyć w Chacharów. W oflagowaniu gospodarzy widać zgodowe płótno z Górnikiem Wałbrzych które mogło świadczyć o obecności wałbrzyszan. Ciekawym płótnem miejscowych jest taż w tłumaczeniu „Praskie kurwy” w swoich barwach, ale kto bywa w tym kraju na stadionach to wie że to taki „czeski klimat”.  Po meczu trzymają nas jeszcze trochę na stadionie, skąd jesteśmy kierowani na dworzec. Tu policja nie jest już wyrozumiała i nie pozwala opuścić pochodu kibiców, co się nam osobiście nie podoba i skutkuje zawinięciem jednego z katowiczan. W końcu ładują nas do pociągu i wracamy do Ostrawy. W Katowicach jesteśmy w niedzielę, więc w sumie nasz wypadł trwał 3 dni.

FILM: 15.09.2007 Slavia-Banik