Slavia Praga 0-0 Banik Ostrava

28.11.2011, poniedziałek

Relacja kibica GieKSy

Ostatni wyjazd w 2011 roku przypadł kibicom Banika na Slavię Praga. Dzień meczu, jak to często bywa w przypadku spotkań ostrawskiej drużyny został wyznaczony na poniedziałek. Mimo to na wyjazd zdecydowało się 299 Chacharów (w tym około 20 osób z Katowic). Na wyjazdach Banika panują nieco inne realia, więc o haśle: „nie ma picia na wyjazdach” można czasem zapomnieć. Dlatego też już w Cieszynie uzupełniamy zapasy i udajemy się na pociąg do Ostravy, oczywiście w międzyczasie degustując wcześniejsze zakupy. Co ciekawe do degustacji przyłączył się jakiś Czech wracający ze szkoły do domu (chyba w Havirovie). Spust przyznać trzeba miał ładny, więc do domu pewnie wracał lekkim wężykiem (na jego szczęście była gdzieś 11 godzina, więc może do powrotu rodziców z pracy zdążył dojść do siebie) :) Dalsza droga z Ostravy minęła wyjątkowo szybko, a przynajmniej ja za wiele z niej nie pamiętam. W stolicy Czech jesteśmy na jakieś 2h przed meczem, więc urywamy się z kolumny i idziemy jeszcze na piwo i smażony ser. Czas w knajpie szybko minął, a browar dalej utrzymał szum w głowie… nic więc dziwnego, że na bramce trafiłem na alkomat… W tym momencie jeżeli ktoś pomyślał, po co on opisuje takie rzeczy, a właśnie po to żeby inni mieli świadomość jakie mogą być tego konsekwencje. Mi się to na szczęście rzadko zdarza, dlatego też może dlatego miałem szczęście i trafiłem raz: na w miarę spokojnie podchodzącą do tematu ochronę (szczególnie pamiętając wyjazd na Sparte 2009!), dwa: zepsuty alkomat, który nie chciał nic pokazać. Suma sumarum na sektor wszedłem, choć szczerze mówiąc nie powinienem. Sam mecz piłkarsko i kibicowsko dosyć słabo. Slavia niewiele pokazała, a i Banik z racji liczby szału nie robił, choć jak to zwykle bywa w przypadku spotkań FCB nie mogło zabraknąć choć jednej oprawy i taka też się w klatce gości pojawiła. Po meczu udajemy się na pociąg. Oczywiście kilka osób od nas nie mogło sobie odpuścić i tylko czekało aż pojawi się okazja aby przywieść z Pragi jakąś pamiątkę. Skutek tego był taki, że na pewno chociaż jedna czapka i jeden szal zmieniły właściciela. Droga powrotna podobnie jak droga do minęła bardzo szybko. Tym razem jednak zmęczenie dało o sobie znać, więc po prostu większość drogi przespaliśmy. W Ostravie nie wysiadamy z pociągu mając nadzieję, że bez biletów uda nam się dojechać do Cieszyna. Niestety swoją podróż kończymy (chyba) w Havirovie. Na szczęście, za co wielkie dzięki, około 3 w nocy odebrał na chłopak z Banika, dzięki czemu resztę nocy mogliśmy spędzić korzystając z gościny reprezentanta Śląska Cieszyńskiego:) Podsumowując udany wyjazd. Jak zwykle wielkie podziękowania należą się kibicom Banika za gościnę. Co tu dużo mówić – do następnego! NIE MA PICIA NA WYJAZDACH (GieKSy)!! :)

Zwierzak

Do stolicy Czech na mecz ze Slavią wybrało się 299 fanów z Ostrawy, w tym 22 kibiców GieKSy.

Źródło: zin SK1964 nr 40 (Katowice) kwiecień 2012