Sparing: Górnik Zabrze 0-0 GKS Katowice

28.07.2007

Relacja kibica GieKSy

Po zawirowaniach z drużyną Antosia „Birda” zamiast rozpoczynać drugoligowe zmagania przyszło nam rozegrać niespodziewanie sparing z Górnikiem Zabrze. Z racji tego, że informacja o meczu pojawiła się dość późno, bo dopiero we wtorek (4 dni przed meczem), nie było do końca wiadomo, czy do Zabrza wybierzemy się zorganizowaną grupą. Decyzja o tym, że jedziemy zapadła jednak w miarę szybko, więc powoli można było już wszystko organizować. Mobilizacja zaczęła się już w czwartek od spotkania naszych „dzielnicowych”. Przyniosła ona bardzo dobry rezultat, bo już 24h później mieliśmy zapisane 335 osób, co pozwoliło nam z optymizmem patrzeć na naszą sobotnią liczbę. I nie pomyliliśmy się – na zbiórce sprzedaliśmy kolejne 327 biletów. Tak, więc ekipa pociągowa liczyła łącznie 662 osoby. Droga do Zabrza i na stadion minęła nam spokojnie. Po drodze spotykamy wielu obserwujących nas kibiców Górnika, ale z szacunku do decyzji naszych „sportowców” wymieniamy tylko spojrzenia zamiast tradycyjnych „fucków”. Na Roosevelta zameldowało się około 7.000 osób (w tym 700 GieKSiarzy ubranych w żółte koszulki – ekipa pociągowa + kilkadziesiąt osób, które przybyło na ten mecz autami), choć liczyliśmy, że będzie komplet. Obiektywnie jednak patrząc jest to dobry wynik, biorąc pod uwagę, że był to mecz sparingowy, a wstęp nie był darmowy (bilety kosztowały 5zł, a cały zysk został przeznaczony na chore córeczki byłego piłkarza Górnika).

Z naszej strony brak jakiejkolwiek oprawy, za to na płocie debiutują dwie nowe fany: „GieKSa on Tour” i „Persona non Grata”. Doping w miarę dobry prowadzimy jedynie na początku spotkania, a później z każdą kolejną minutą było już coraz gorzej. Na pewno cieszy fakt, że uniknęliśmy „pozdrawiania” naszego wspólnego sąsiada za miedzy. Z meczu warto wspomnieć jeszcze tylko, że Stowarzyszenie Kibiców GKS-u Katowice na ten mecz przygotowało specjalne terminarzyki kieszonkowe, a cały zysk z ich sprzedaży został przekazany na rzecz wspomnianych wcześniej dziewczynek.

W trakcie drogi na dworzec PKP, część młodych kibiców GieKSy urządziła sobie małe „pojednanie dla papieża” wpuszczając między siebie około 50 osobową grupkę kibiców Górnika. Na szczęście bardziej ogarniętym osobom, pamiętającym, że łączy nas tylko układ chuligański i nic więcej, udało się większość Zabrzan wyprosić. Co nie zmienia faktu, że była to taka nasza mała wpadka, ale ponoć zdarzają się one i najlepszym. Dalszą drogę do Katowic przebywamy w strasznym ścisku. Do dziś nie wiem jak udało nam się wszystkim zmieścić do tego jednego składu. Warto odnotować, że w Świętochłowicach w naszą stronę leci butelka denaturatu i jeden kamień, ale były to prawdopodobnie jakieś przypadkowe osoby. Niemniej jednak Psychofani powinni tego bardziej pilnować, bo to już nie pierwszy raz… Podsumowując: wyjazd na duży plus. Na pewno pokazaliśmy, że organizacyjnie jesteśmy coraz lepsi, a i nasz potencjał rośnie w górę. Miejmy nadzieję, że reszta sezonu będzie równie udana. Na koniec wielkie dzięki dla 5 kibiców Banika Ostrava, którzy nas wsparli na tym niedalekim wyjeździe.

Zwierzak

Źródło: zin SK1964 nr 12