Sparing: Újpest FC 2-1 Górnik Zabrze

26.03.2011

Relacja Górnika

To niezwykłe spotkanie elektryzowało rzesze kibiców Górnika od momentu pojawienia się informacji, że nasza ukochana drużyna zagra mecz charytatywny na Węgrzech. Kilkanaście lat kibice musieli czekać na możliwość pokazania się na europejskiej scenie kibicowskiej! Tym razem, nie były to jednak europejskie puchary a mecz towarzyski z FC Ujpest Budapeszt. Zapisy na ten wyjazd trwały do 15 marca i skorzystało z nich 1300 osób. Co więcej, klub zorganizował również dodatkową, skierowaną głównie do kobiet i dzieci wycieczkę (1, 2 i 3-dniową). Kilka dni przed meczem klub jak i Stowarzyszenie kibiców otrzymali informację o zakazie używania pirotechniki na stadionie i w mieście. Policja węgierska prosiła też o zmianę miejsca zbiórki z powodu braku możliwości zaparkowania tak dużej liczby autokarów, odradzano również zwiedzanie Budapesztu z powodu miedzy innymi pobytu Holendrów, których reprezentacja grała mecz z reprezentacją Węgier, w związku z czym policja nie będzie w stanie zabezpieczyć tak dużej grupy w centrum miasta. Natomiast kibice Ujpestu bardzo prosili o spokój i podkreślali charakter tego meczu. Wreszcie nadszedł niecierpliwie wyczekiwany weekend. Zbiórka zaplanowana została o północy pod stadionem Górnika. Podczas wchodzenia do autokarów każdy kibic został dokładnie wylegitymowany i odnotowany. Przed odjazdem, w pojazdach wygłoszono specjalną mowę o prawidłowym i bezpiecznym zachowaniu. Dodatkowo zorganizowano instruktażowe spotkanie z wszystkimi kierowcami, na temat interwencji w nagłych przypadkach. O godzinie 1:30 wszyscy już siedzieli w pojazdach i w liczbie 16 autokarów oraz sporej ilości aut udaliśmy się na Węgry. Po 9 godzinach podróży zameldowaliśmy się w Budapeszcie i opanowaliśmy miasto.

Miejscowi byli mocno zaintrygowani naszym pojawieniem się ponieważ gdzie się nie obróciło, można było spotkać kibiców Górnika. Po 2 godzinach czasu wolnego w trakcie którego pozostawiliśmy ślad po naszej wizycie w postaci graffiti „Torcida” w tunelu znajdującym się w centrum miasta, udaliśmy się na zbiórkę na ogromnym Placu Wolności. Kilka minut po 12, trójkolorowa armia ruszyła w stronę stacji metra z rozwiniętym na czele okazjonalnym czekoladowym transparentem „Torcida – you’ll never walk alone”. Doping na przemarszu od początku był miażdżący, co sprawiło, że ludzie zatrzymywali się, wychodzili z samochodów i nie do końca wiedzieli co się dzieje. Nawet wycieczki Japończyków z aparatami w rękach bardziej interesowały się efektownym przemarszem niż węgierskimi zabytkami. Trzeba dodać, że pogoda tego dnia była naprawdę rewelacyjna i większość naszej wycieczki paradowała w samych koszulkach. Wejście na nasz sektor upłynęło w miarę sprawne a oprawa, choć została szczegółowo sprawdzona, weszła bez większych problemów. Ze względu na siatkę zabezpieczającą, dzielącą naszą trybunę od boiska, nie zostały wpuszczone serpentyny. Niestety przy wejściu na stadion ośmiu naszych kibiców jawnie próbowało wnieść pirotechnikę, co poskutkowało zawinięciem ich na dołki i spowodowało poważne konsekwencje dla całej ekipy, ale o tym później.

Mecz ze strony gospodarzy, mimo zapewnień przed spotkaniem, nie cieszył się dużym zainteresowaniem, dlatego na stadionie zasiadło około 3200 osób, z czego blisko połowa kibiców Górnika. Wraz z nami na sektorze pojawiło się 29 fanów Wisłoki i grupa sympatyków GieKSy, którym dziękujemy za wsparcie. Mecz rozpoczął się kilka minut po 15. Po odśpiewaniu hymnów, obie ekipy zaprezentowały oprawę poświęconą Ferencowi Szuszy. Na naszym sektorze pojawiła się malowana sektorówka z podobizną głównego bohatera tego spotkania w asyście tysiąca czarnych i srebrnych folii. Dopełnieniem tej prezentacji był okazjonalny transparent „Memory is like a solid rock among our common faith”, co w tłumaczeniu znaczy dobrze znane hasło „Pamięć to twarda skała, wśród naszej wspólnej wiary”. Ujpest w tym czasie również zaprezentował wizerunek Szuszy, jednak na stojącej sektorówce dopełnionej sporą ilością małych, fioletowych flag i transparentu po węgiersku „Duma, lojalność, cud Ujpestu”. Z naszej strony od początku konkretny popis dopingu i całkowita dominacja na stadionie. Po straconej bramce trochę spuściliśmy z tonu, jednak gospodarze i tak nie mieli szans na przebicie się ze śpiewem. Pod koniec pierwszej połowy na płocie zawisł transparent „Wszyscy murem za Mazurem”, który prezentuje stanowisko kibiców w sporze pomiędzy zarządem, a sponsorem klubu. Dwadzieścia minut przed zakończeniem spotkania przyszedł czas na ostatnią prezentację: na płocie pojawiło się czterdziestometrowe, starannie wykonane płótno „Ultras Górnik Zabrze”, do tego chaos z flag i sporo różnego rodzaju pirotechniki: rac, ogni wrocławskich i stroboli. W tym momencie mecz zszedł na drugi plan, a na trybunach rozpoczął się zabrzański karnawał! Po przegranym 1:2 spotkaniu, piłkarze zarówno Górnika, jak i Ujpestu podeszli pod nasz sektor podziękować za doping, co było miłym akcentem z ich strony.

Po meczu wszyscy spokojnie opuściliśmy sektor, jednak przyszło nam czekać, aż zawinięte przed meczem osoby wrócą w nasze szeregi, gdyż bez nich nie zamierzaliśmy się nigdzie ruszać. Czas nam się dłużył, toteż trzeba było znaleźć sobie jakieś zajęcie. Kilkunastu kibiców na samym środku placu wytyczonego dla nas zaczęło grać w popularnego „dziadka”. Niestety dość nieuważna gra spowodowała, że piłka uderzyła o radiolkę ustawioną kilka metrów dalej, a czekająca na ruch z naszej strony, policja rzuciła się na sympatyków z Zabrza. W efekcie została zatrzymana jedna osoba od nas, co ponownie wydłużyło nasze czekanie. Koło godziny 20 wszyscy zostali zwołani w jedno miejsce, ponieważ okazało się, że jeden z wyjazdowiczów w nieznanych okolicznościach spadł na torowisko tramwajowe i cudem uszedł z życiem. Ze względu na to, że był konkretnie pijany, nie obowiązywało go ubezpieczenie. Koszty jego transportu do Polski zostały pokryte dzięki zbiórce kibiców oraz znacznej kwocie, którą dołożyło Stowarzyszenie. Przed 21 do naszej grupy dołączyli wszyscy zatrzymani wcześniej i udaliśmy się w drogę powrotną. W Zabrzu zameldowaliśmy się po 4 i wszyscy zmęczeni, ale bardzo zadowoleni porozjeżdżali się do domów. Podczas tego wyjazdu w imieniu wszystkich kibiców Górnika Zabrze delegacja SKSGZ złożyła wieniec, oraz pamiątkowy szalik na grobie F. SZUSZY! Wyprawa ta pokazała, na ile stać zabrzańską Torcidę i jak wielki potencjał w nas drzemie i mamy ogromną nadzieję, że w najbliższych latach dane nam będzie jeździć za Górnikiem po Europie w meczach o większą stawkę! Na koniec dziękujemy wszystkim, którzy dorzucili się do puli na transport karetką do kraju jednego z wyjazdowiczów. Bardzo ważne podziękowania, należą się również pani konsul, która pomagała podczas sprawy związanej z wypadkiem oraz zatrzymań. Bez jej wsparcia ciężko by było cokolwiek załatwić.

„Sektor 13″

Źródło: zin SK1964 nr 32