Stal Mielec 2-1 GKS Katowice

24.10.1992

Do Mielca na mecz GKS z Stalą pojechało tylko 30 osób. Cały wyjazd trwał tylko 10 godzin. Wyjechaliśmy o 10:00 rano, a wróciliśmy o godz. 20:00. Na stadion Stali przyjechaliśmy na kilka chwil przed rozpoczęciem meczu. Z zachowania policji można było wywnioskować, że w ogóle się nas tam nie spodziewano. Bez eskorty ustawiliśmy się w kolejce po bilety i wtedy, nastąpił incydent. Zostaliśmy sprowokowani do bójki przez kilkunastoosobową grupę kibiców z Mielca. „Zadymka” trwała zaledwie chwilkę, gdyż rozgoniliśmy towarzystwo, a w sukurs nam przyszła policja. Mylił się jednak ten który myślał, że chcą nas oni obronić przed chuliganami z Mielca (co nie było potrzebne). Mimo oświadczeń przypadkowych obserwatorów tego zajścia, którzy twierdzili że nas zaczepiano, dwóch z naszych kibiców zatrzymano i postawiono pod ścianą z rozstawionymi nogami i rękami na ścianie, co powodowało śmiech przechodniów, a następnie zaprowadzono ich do radiowozu. Wyglądało to tak jakby zatrzymano dwóch groźnych przestępców. Na szczęście policja była wyrozumiała i dała się przekonać o ich niewinności, a po kilkunastu minutach zostali wpuszczeni na stadion. O samym meczu nie piszemy, gdyż relacje ukazały się w prasie. Można tylko dodać że garstka kibiców Stali zamiast dopingować swoją drużynę przez większość spotkania wznosiła wulgarne okrzyki kierowane pod naszym adresem i zawodników GKS-u. Wyglądało to bardzo żałośnie i dało nam obraz jak my wyglądaliśmy, gdy też przejawialiśmy takie zachowanie. Droga powrotna była spokojna, a kierowca po przyjeździe do Katowic wyraził swoje zadowolenie dziękując nam za kulturalne zachowanie. Oby tak było zawsze.

Na podstawie „FANA” gazetki kibiców GKS nr. 7 ’92

opr. (M.B)

Źródło: zin SIDERS 1994 nr. 3