Stal Mielec 3-2 GKS Katowice ZAKAZ

17.09.2017, niedziela 12:30 – widzów 2978

Relacja kibicowska

Kolejny raz nie było nam dane pojechać do Mielca, ponieważ ciągle nie skończyli układać kostki brukowej nieopodal sektora gości. Szkoda bo wielu GieKSiarzy chętnie zwiedziłoby tamtejszy sektor gości. Niestety nie jest nam dane być na tym meczu, mimo że pojawiały się już tam, nie tak dawno ekipy z Chorzowa, Sosnowca czy też Zabrza. Tego dnia na trybunach pojawiło się prawie 3000 widzów i choć gospodarze formują niewielki młyn to bardzo dobrze dopingują. Fani GieKSy którzy oglądali mecz w tv byli zmuszeni patrzeć na kolejną porażkę, za co w rewanżu zamknęli na kłódkę bramę wjazdową na Bukową przed przyjazdem ch*jograjców.

FILM: 17.09.2017 Stal Mielec – GKS Katowice SKRÓT

Relacja sportowa

PGE FKS Stal Mielec: Majecki – Sadzwicki, Kiercz, Grodzicki, Leandro – Wroński (61. Gancarczyk), Górka, Getinger, Janota, Banaszewski (90. Lech) – Djermanović (73. Marciniec).

GKS Katowice: Abramowicz – Pleva, Kamiński, Midzierski, Frańczak – Skrzecz (46. Mandrysz), Kalinkowski, Zejdler, Goncerz (75. Ćerimagić), Prokić (46. Błąd) – Kędziora.

W meczu 9. kolejki Nice 1 Ligi GKS Katowice przegrał ze Stalą w Mielcu 2:3.

Kluczowa  w tym spotkaniu była pierwsza połowa, w której padły trzy bramki dla mielczan. GKS szybko stracił gola. Już w 2. minucie bramkę zdobył z najbliższej odległości Krzysztof Kiercz, który wpakował piłkę do pustej bramki po wrzutce Dominika Sadzawickiego.

GKS nie przejął się straconym prowadzeniem i mógł wyrównać, jednak strzał Wojciecha Kędziory głową w 8. minucie przeniósł nad poprzeczką Radosław Majecki. Próbę Prokicia z 15. minuty wybili natomiast z bramki stoperzy Stali, a sześć minut później Grzegorz Goncerz niepilnowany uderzył w polu karnym nad poprzeczką. Minutę po nim na strzał z narożnika pola karnego zdecydował się jeszcze Prokić, ale znów górą był po efektownej paradzie Majecki.

Stal odpowiedziała na moment przewagi GieKSy kolejnymi trafieniami. Prowadzenie podwyższył w 33. minucie ładnym strzałem z dystansu przy lewym słupku Michał Janota, a po raz trzeci ze strony mielczan do siatki trafił Dejan Djermanović. Zawodnik gospodarzy pewnym strzałem wykończył akcję Arkadiusza Górki z prawej strony z bliska i GKS był w bardzo trudnej sytuacji po zejściu do szatni na przerwę.

W drugiej połowie role odwróciły się. Stal zadowoliła się prowadzeniem i cofnięta starała się oddalać zagrożenie oraz przerywać akcje ofensywne GKS-u. Mimo to sygnał do ataku dał w 50. minucie Łukasz Zejdler, który popisał się efektownym i efektywnym strzałem z dystansu przy prawym słupku. GKS starał się o odrobienie strat. Drugą bramkę zdobył głową z kilku metrów w polu karnym w 86. minucie wprowadzony Armin Ćerimagić, ale GKS-owi zabrakło już czasu na więcej i po raz pierwszy od sezonu 1992/1993 przegrał w Mielcu w rozgrywkach ligowych.

W kolejnym meczu GKS zagra u siebie z Chrobrym Głogów. Pierwszy gwizdek 22 września o godzinie 20:45.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

Zaledwie po trzydniowej przerwie po druzgocącej klęsce w Sosnowcu GieKSa wyszła na boisko, aby zmierzyć się z dwukrotnym mistrzem Polski – mielecką Stalą. Po żenującej postawie na początku sezonu, której apogeum miało miejsce w przegranych meczach z Wigrami i Zagłębiem, nastroje wśród większości kibiców były minorowe. Jednak nie od parady śpiewamy na trybunach „Nasza wiara niezachwiana…” i z takim nastawieniem zawitaliśmy na całkiem ładny i schludny stadion w Mielcu.

W porównaniu do środowego spotkania trener Piotr Mandrysz zdecydował się na jedną zmianę w wyjściowym składzie – Gonzo zastąpił przeciętnie spisującego się Adriana Błąda, co spowodowało konieczność przesunięcia Andrei Prokicia na skrzydło. W bramce oglądaliśmy zatem Abramowicza, przed nim Plevę, Kamińskiego, Midzierskiego i Frańczaka, w pomocy Skrzecza, Zejdlera, Kalinkowskiego i Prokicia, a w napadzie – Goncerza i Kędziorę. W składzie Stali zobaczyliśmy natomiast kibica i byłego piłkarza GieKSy, Dominika Sadzawickiego.

Lepiej w spotkanie weszła drużyna Stali, która już w 2. minucie zagroziła bramce Abramowicza – po rzucie rożnym strzał został zablokowany, a parę sekund później dość anemiczne uderzenie złapał nasz golkiper. Niestety już minutę później przegrywaliśmy 0:1. Szybka akcja gospodarzy i dośrodkowanie z prawej strony zamienił na bramkę strzałem z 5. metra niepilnowany Krzysztof Kiercz.

Od tego momentu GieKSa zabrała się za odrabianie strat, osiągając dość wyraźną przewagę. Gra naszej drużyny mogła się w tym fragmencie podobać, co miało przełożenie na kilka dogodnych sytuacji strzeleckich. W 8. min po rzucie rożnym główkował Kędziora, ale dobrze interweniował Majecki. Trzy minuty później po niezbyt udanej centrze Plevy z prawej strony z trudnej pozycji niecelnie strzelał Prokic. W 14 min po kolejnym rzucie rożnym piłka o mało nie wpadła do bramki Stali po zagraniu Goncerza, jednak na jej drodze do bramki stanął jeden z obrońców Stali. W 21 min Prokić z lewego skrzydła dobrze wypatrzył w polu karnym Goncerza, ale ten przeniósł piłkę nad poprzeczką. Dwie minuty później wspomniany Prokić kapitalnie uderzył z dystansu, jednak jego strzał na róg sparował golkiper Stali. Po nim sprzed linii pola karnego z lewej strony próbował Skrzecz, jednak ponownie minimalnie nad bramką. W 18 minucie niecelnie z 25 m uderzał Kalinkowski.

Po stronie aktywów Stali można w tym okresie gry wymienić jedynie groźną, ale niecelną główkę Kiercza po rzucie rożnym oraz strzał Djermanovicia z sprzed pola karnego pewnie wyłapany przez Abramowicza.

Co z tego jednak, że GiekSa miała więcej sytuacji strzeleckich, przeważała, jej gra mogła się podobać, skoro kolejną bramkę strzeliła Stal. W 34 minucie kompletnie nieatakowany przez któregokolwiek z katowiczan Janota uderzył sprzed pola karnego z lewej nogi, nie dając żadnych szans naszemu golkiperowi.

Zaledwie trzy minuty później kibice GieKSy mogli się po raz kolejny łapać za głowy. Najpierw po stracie w środku boiska z gatunku „piłkarski kryminał” sam na sam wyszedł Wroński, ale Abramowicz kapitalnie obronił. Niestety nasza defensywa nie wyciągnęła z tej sytuacji żadnych wniosków i po pół minuty zanotowała kolejną karygodną stratę na lewej stronie. Tym razem zawodnik Stali wpadł w pole karne, minął Abramowicza, a że kąt do bramki miał dość ostry, zagrał do dobrze ustawionego w polu karnym Djermanovicia, który z najbliższej odległości dopełnił formalności.

Do końca pierwszej połowy jeszcze obie drużyny zanotowały po jednym strzale z dystansu (Stal niecelny, GieKSa sparowany na róg) i prowadzący mecz Sebastian Tarnowski równo z upłynięciem 45 min zakończył pierwszą połowę. Niestety zarówno wynik, jak i gra defensywna całego zespołu (zwłaszcza po lewej stronie) nie napawała optymizmem przed drugimi 45 min.

Widząc słabą postawę swoich podopiecznych, trener Mandrysz nakazał rozgrzewać się w przerwie Błądowi i Mandryszowi, co dawało jakąś nadzieję. Ale ku zdziwieniu wszystkich oprócz Skrzecza z boiska zszedł przyzwoicie graający Prokić, a pozostał na nim bezproduktywny Kędziora.

Jednak drugą połowę GieKSa rozpoczęła z dużym animuszem. Zaraz po pierwszym gwizdku dobrze na boisko wprowadził się Błąd, ale jego strzał z lewej strony 5 m został zablokowany i piłka wyszła na róg. 4 minuty później nasi zawodnicy byli już skuteczniejsi. Łukasz Zejdler otrzymał piłkę na 20 m, spokojnie przyjął i kapitalnym strzałem przy lewym słupku pokonał Majeckiego. Była to niemal kopia drugiej bramki dla Stali.

Niestety nasza drużyna nie poszła za ciosem i w dalszym ciągu niewiele dobrego można było powiedzieć o grze katowiczan. Przez długi okres czasu z boiska wiało wręcz nudą, ale to raczej Stal miała groźniejsze sytuacje. W 56 min strzelał z wolnego Getinger, ale pewnie złapał Abramowicz. Cztery minuty później ponownie rzut wolny egzekwował ten sam zawodnik, tym razem centra i główka nad poprzeczką. W 69 min w polu karnym GieKSy padł Banaszewski, jednak został ukarany żółtą kartką za symulowanie. W 76 min rajd lewą stroną Leandro zakończył się na Abramowiczu, dwie minuty później centra Banaszewskiego, niecelny strzał i skończyło się na strachu. GieKSa grała dalej niepewnie i nerwowo w defensywie, czego przykładem mogło być niepotrzebne wybicie na róg Midzierskiego po centrze Gancarczyka w 82. minucie. Dwie minuty później Abramowicz został sfaulowany w naszym polu karnym przy próbie wybicia piłki, na co kibice Stali zareagowali wyzwiskami pod adresem sędziego, domagając się rzutu karnego.

Jeśli chodzi o ofensywę GieKSy w tym okresie, to można wymienić jedynie „obcięcie się” Mandrysza w polu karnym przy próbie strzału gorszą lewą nogą, zakończone niecelnym uderzeniem Kalinkowskiego oraz kolejny zablokowany strzał Błąda z lewego narożnika pola karnego.

W międzyczasie kontuzjowanego Goncerza zastąpił Cerimagić, który wniósł sporo ożywienia do gry naszej drużyny. Właśnie ten zawodnik w 85 minucie wykorzystał nieudane wybicie obrońcy Stali oraz niepewne wyjście Majeckiego i przelobował głową bramkarza gospodarzy, zdobywając kontaktową bramkę. W tym momencie przypomniał się pewien mecz z Pogonią w Szczecinie, który również do 85 min przegrywaliśmy 1-3, by ostatecznie wygrać 4-3 – zwłaszcza, że od tego momentu GieKSa zaczęła groźnie atakować. W 87 min po kapitalnym dośrodkowaniu Cerimagicia uderzał z kilkunastu metrów Kędziora, ale Majecki dobrze obronił. Następnie dobrze strzelał z dystansu Frańczak, ale i tym razem górą był golkiper Stali. W samej końcówce GieKSa grała już „na chaos”, z Kamińskim i Miedzierskim na środku ataku i taka gra mogła przynieść powodzenie w doliczonym czasie gry. Właśnie Midzierski zgrywał głową do Kędziory, jednak ten został uprzedzony przez Majeckiego. Po chwili arbiter zakończył spotkanie i kolejna porażka stała się faktem.

GieKSa przegrała zatem kolejne spotkanie. Co z tego, że gra ofensywna wyglądała bardzo przyzwoicie, co z tego, że strzeliliśmy dwie bramki na wyjeździe, jak po raz kolejny błędy w defensywie na poziomie juniorskim niweczą cały wysiłek drużyny. Niestety po dokończeniu całej kolejki możemy znaleźć się na miejscu spadkowym (za Górnikiem Łęczna), a będący na przedostatnim miejscu Raków ma jeden mecz zaległy przy równej liczbie punktów. Gdyby ten mecz był jednorazowym wyskokiem, można by dużo pisać, że druga połowa jest dobrym prognostykiem na przyszłość, jednak po tych wszystkich upokorzeniach nie damy już się na to nabrać. Najwyższy czas na radykalne działania!

Stal: Majecki – Kiercz, Leandro, Górka, Djermanovic( 73 min. Marciniec) , Janota, Getinger, Sadzawicki, Wroński ( 60 min. Gancarczyk), Banszewski ( 90 min. Lech), Grodzicki
GKS: Abramowicz: Pleva, Kamiński, Midzierski, Frańczak – Skrzecz (46 min. Mandrysz), Kalinkowski, Zejdler, Prokic (46 min. Błąd) – Goncerz (75 min. Cerimagic)- Kędziora
Bramki: 2 min. Kiercz 1:0 31 min. Janota 2:0 37 min. Djermanovic 3:0 50 min. 3:1 Zejdler 84 min. Cerimagic 3:2
Ż.Kartki: Janota – Kamiński
Sędzia: Tarnowski

Źródło: GieKSa.pl