Stal Stalowa Wola 2-0 GKS Katowice ZAKAZ

19.07.2020, niedziela 17:00 – (pandemia COVID-19)

Relacja kibicowska

Kolejny wyjazd który przepadł nam przez epidemie i to w kluczowym momencie sezonu. Do tego meczu nasi piłkarze, dzięki potknięciom rywali, podchodzili z wiedzą że jeśli wygrają wskoczą na miejsce premiowane awansem do I ligi. Niestety, takie życie GieKSiarza że gdy gra się kluczowe mecze najczęściej odnosimy porażkę i w ten sposób 3 punkty zostają w Stalowej Woli, która wciąż walczy o utrzymanie. Miejscowy fani uformowali 100 osobowy młyn i wywiesili 3 flagi.

Relacja Stalówki

Mamy to !!!
Stalówka wygrała z GKS Katowice 2:0 .
Wiszą trzy flagi i w ponad 100 osób prowadzimy dobry doping przez całe spotkanie. Kilka razy śpiewa cały stadion . Podziękowania dla fanów z Niska , którzy przyjechali w konkretnej liczbie . S jak Sokół S jak Stal !!!
Teraz ostatni mecz sezonu z Pogonią Siedlce. Już mobilizujemy się na to spotkanie.
NIGDY nie spadnie, STALÓWKA NIGDY NIE SPADNIE !!!
Do zobaczenia za tydzień.
Hej STAL

Źródło: stalowka.pl

Relacja piłkarska

GKS Katowice w ostatniej kolejce wygrał z Pogonią Siedlce i przedłużył swoje nadzieje na bezpośredni awans do pierwszej ligi. Warunkiem takiej możliwości było jednak nie tylko punktowanie GieKSy w ostatnich kolejkach, ale też straty punktowe Widzewa i Górnika Łęczna. Do spotkania w Stalowej Woli katowiczanie przystępowali znając wynik meczu w Rzeszowie, gdzie Resovia wygrała z Widzewem. Wszystko więc zależało od naszych zawodników i już nie musieli się oni oglądać na innych. Stal ostatnio notowała różne momenty – najpierw zespół Szymona Szydełki rozgromił Elanę 5:1, by w ostatnią środę przegrać w Łodzi z Widzewem 0:3.

Trener Rafał Górak wystawił dość żelazny skład. Do jedenastki wrócił Arkadiusz Woźniak, który zastąpił Marcina Urynowicza. W składzie gości oglądaliśmy m.in. naszego byłego zawodnika – Bartosza Sobotkę.

Pierwszą połowę w zasadzie moglibyśmy zamknąć w opisie dwóch sytuacji. Od początku co prawda GKS próbował przejąć inicjatywę, ale co z tego, skoro w ósmej minucie Mrozek popełnia kolejny w ostatnich meczach pusty przelot i pozostawia pustą bramkę? Tym razem wyszedł na 14. metr, piąstkował gdzieś na metr 25. Tam stał Szymon Jarosz, który uderzył nad wszystkimi do opuszczonej bramki i nawet desperacka próba ratowania sytuacji nie zapobiegła utracie gola. Rywale nabrali wiatru w żagle, grali szybciej i żwawiej. GKS bił głową w mur. Najlepszą okazję miał Stefanowicz, który po podaniu Kurbiela uderzył obok słupka. Gdy wydawało się, że na przerwę zejdziemy na jednobramkowym debecie, swój „popis” dał Janiszewski. Tylko on wie, dlaczego stał jak pachołek, gdy przelatywała obok niego piłka i doszedł do niej rywal, minął Mrozka i strzelił do pustej bramki. Po pierwszej połowie wyglądało to tak, że piłkarze nie unieśli ciężaru spotkania. Standardowo machający łapami, zamiast grać Woźniak, sfrustrowany faulujący na żółtą kartkę Stefanowicz, wspomniani Janiszewski i Mrozek. Wyglądało to fatalnie.

W drugiej połowie pierwszy kwadrans był do zapomnienia. Szybko trener dokonał trzech zmian – jeszcze w przerwie Janiszewskiego zastąpił Dejmek, w 58. minucie zeszli Stefanowicz i Woźniak, weszli Urynowicz i Pavlas. GieKSa nadal jednak grała słabo i bezradnie. Stal umiejętnie się broniła, nie pozwalając na groźne sytuacje gości. Jeszcze Wojciechowski zmienił kolejnego sfrustrowanego zawodnika – Michalskiego. Z samych akcji naprawdę nie ma o czym pisać.

Mając drugie miejsce na wyciągnięcie ręki, zespół zagrał kompromitująco źle. Jeszcze mimo wszystko przy takiej „grze” można było pokusić się o bezbramkowy remis. Wspomniane żenujące zachowania w obronie doprowadziły jednak do utraty dwóch bramek i było pozamiatane już w przerwie.

Po raz kolejny w ostatnich latach GKS nie wykorzystał szansy na wskoczenie na miejsce premiowane awansem. Tym razem – najpóźniej z tych wszystkich lat, czyli przed ostatnią kolejką. Teraz dzięki Widzewowi nadal będziemy mieli szansę w ostatniej kolejce. Trudno jednak liczyć, że jednocześnie pokonamy Resovię, a Widzew nie wygra ze Zniczem. To już musiałby być prawdziwy cud. Ktoś powie, że to defetyzm. Niestety w ostatnich latach wszystkie takie sytuacje kończyły się klęską.

Nie ma, że to jest sport. Nie będziemy tolerować rok w rok takich upokorzeń. Awans jest obowiązkiem. Albo w jedną, albo w drugą. Albo będziecie bohaterami, albo skończonymi… Bo jak tu traktować sytuację, w której rywale się podkładają, żebyśmy to wykorzystali (poprzednie lata i teraz), a nasz „wspaniały” zespół niezależnie od piłkarzy ZAWSZE to musi zniweczyć.

19.07.2020 Stalowa Wola
Stal Stalowa Wola – GKS Katowice 2:0
Bramki: Jarosz (8), Śpiewak (42)
Stal: Pietrzkiewicz – Zmorzyński, Płonka (87. Waszkiewicz), Mroziński (77. Stelmach), Sobotka, Śpiewak (90. Szczutowski), Jarosz, Jopek, Witasik, Kiercz, Ciepiela (69. Chromiński).
GKS: Mrozek – Michalski (76. Wojciechowski), Jędrych, Janiszewski (46. Dejmek), Rogala – Woźniak (58. Pavlas), Gałecki, Stefanowicz (58. Urynowicz), Błąd, Kiebzak – Kurbiel.
Ż.kartki: Ciepiela, Pietrzkiewicz – Mrozek, Stefanowicz, Woźniak, Michalski, Rogala, Kurbiel.
Cz.kartki:
Sędzia: Damian Gawęcki.

Źródło: Gieksa.pl

Relacja piłkarska

Stal Stalowa Wola: Pietrzkiewicz – Zmorzyński, Płonka (87. Waszkiewicz), Mroziński (77. Stelmach), Sobotka, Śpiewak (90. Szczutowski), Jarosz, Jopek, Witasik, Kiercz, Ciepiela (69. Chromiński).

GKS Katowice: Mrozek – Michalski (76. Wojciechowski), Jędrych, Janiszewski (46. Dejmek), Rogala – Kiebzak, Gałecki, Stefanowicz (58. Urynowicz), Błąd, Woźniak (58. Pavlas) – Kurbiel.

GieKSa pojechała do Stalowej Woli w dobrych nastrojach po zwycięstwie z Pogonią Siedlce. W ramach 33. kolejki 2 ligi mierzyliśmy się z zespołem Stali, który po powrocie do gry na własnym boisku radził sobie bardzo dobrze. Walczący o bezpośredni awans katowiczanie spodziewali się więc bardzo trudnego spotkania. Katowiczanie zaczęli dobrze, ale w 8. minucie popełniliśmy kosztowny błąd i Szymon Jarosz skierował piłkę do pustej bramki. GKS Katowice miał ogromny problem ze stworzeniem zagrożenia. Błędy i brak porozumienia uniemożliwiały nam doprowadzenie do konkretnej sytuacji.

Ten brak porozumienia wyszedł także w 42. minucie, gdy Kacper Śpiewak wykorzystał kolejny błąd GieKSy i podwyższył prowadzenie Stali strzelając do pustej bramki. Przed przerwą katowiczanom nie udało się nawiązać kontaktu. Na drugą połowę wyszliśmy z jedną zmianą. Grzegorza Janiszewskiego zmienił Radek Dejmek. Katowiczanie mieli piłkę, ale nie kontrolowali gry, bo dobrze ustawiona Stal była w stanie gasić w zarodku wszelkie próby ataku na bramkę Dawida Pietrzkiewicza.

Choć GieKSa uporczywie szukała swoich szans, bramka Stali pozostała niezdobyta do samego końca. Gospodarze kontrolowali wydarzenia dzięki defensywnemu zdyscyplinowaniu. W 83. minucie pierwszego gola dla GKS-u mógł strzelić Arkadiusz Jędrych, ale Dawid Pietrzkiewicz instynktownie zatrzymał jego mocne uderzenie z pięciu metrów. Gracze z Katowic koniec końców musieli pogodzić się z porażką.

Źródło: gkskatowice.eu