Stomil Olsztyn 2-1 GKS Katowice

27.02.1999

Do stolicy Warmii i Mazur udało się 17 fanatyków katowickiej drużyny.

Źródło: magazyn ULTRA i ZIN ZINÓW

To była dla nas inauguracja rundy wiosennej. Pierwszy mecz, wyjazd i w dodatku na drugi koniec Polski. To mogło być powodem małej frekwencji. Na ten mecz jechaliśmy w kilku grupach i różnymi sposobami. Jedna z grup (5 osób) wjechała do Częstochowy aby tam wsiąść do pociągu jadącego do Olsztyna. Chłopaki mieli do pociągu około 2 godziny. Na dworcu w „Świętym” mieście pałętało się kilku medalików. Zaczęło się od sprzedaży naszym kilku butów. Goście od nas się trochę rozdzielili. Jeden z nich kiedy próbował dostać się do pociągu dostał butelką po głowie. Po około 20 min. odzyskał przytomność ale zwijali go właśnie do szpitala. Goście z Kluczy (4) zostali zaatakowani przez kondoniarzy (Stomil – 30 osób). Poza obfitą mordą strat nie było. Należy się im uznanie za to że nie stracili ani flagi ani szala. Nas na stadionie 13 osób. Stomil próbował jebnąć nam flagi, ale nic im z tego nie wyszło. Z naszej strony zero dopingu. Stomil odpalił race. Na uwagę zasługuje fakt, że kiedy wybierali się po nasze flagi psy nic im nie zrobiły. Po meczu gadka z naszymi „skórokopami” żeby wzięli nas do autokaru ale podobno nie mieli miejsca??? W drodze powrotnej kondoniarzy dość konkretna grupa ścigają samochodem gości od nas, którzy też wybrali ten środek transportu. Do niczego jednak miedzy nami nie doszło. Na stadionie prócz obecnych było 4 kibiców GieKSy (to ta grupa która miała przygody w Częstochowie), nie ujawnili się ale siedzieli wśród kiboli Stomilu.

Źródło: zin ULTRAS nr 1

Na płocie wisi fana FC Klucze (Małopolska)

Nas 13+4 na trybunie głównej. W Częstochowie jedna z naszych grup ma starcie z Rakowem. Jeden od nas ląduje nieprzytomny w szpitalu, a inny gościu jako zakładnik w knajpie z Rakowem. Z naszej strony zero strat w barwach. W Olsztynie czterech gości z fan-clubu ma starcie z około 30 kondoniarzami. Obita morda u gościa, ale flaga nie stracona. Na stadionie Stomil puszcza się na naszą flagę. My ją jednak ściągamy, a Stomil rzuca śniegiem. Po meczu samochód od nas ma ogon w postaci samochodu Stomilu. Do dymu nie doszło. W Iławie spotkanie z Jeziorakiem, ale bez dymu. Psy nas pakują na komisariat. W Warszawie była widoczna Legia, ale spokój.

Źródło: zin HOOLIGANS nr 2

Relacja Stomilu

Hanysów przyjechało 10 sztuk. W Olsztynie byli już o 9 rano. Na przywitanie dostali porządny wpierdol od naszych hool’s. Na meczu spokój, nas w młynie z 280 szala. Odpaliliśmy dwie race i prawie zerwaliśmy szmatę GieKSy – dwóch od nas wyskoczyło przed sektor Katowic, jednak hanysy wykazały się refleksem i szybko ściągnęli ją do siebie. Niestety później już jej nie wywiesili. Główną atrakcją meczu było rzucanie śnieżkami w ochronę i bramkarza gości. Na mecz przyjechało dziesięciu naszych przyjaciół z Bydgoszczy.

Źródło: zin POLISH ULTRAS – PRIDE OF POLAND 1999 nr. 2

W zinie Rakowa „Red Blue Fighters” opisano  akcje na GKS.