Kolejarz Stróże 0-0 GKS Katowice ZAKAZ

29.09.2013, niedziela 16:00- widzów 500

Relacja kibicowska

Niestety kibice z Katowic nie mogli pojawić się w Stróżach, przez zakaz za odpaloną pirotechnikę w Bełchatowie. Był to drugi i ostatni wyjazdowy pojedynek GKSu bez katowickich fanów, wynikający z tej kary.

FILM: 29.09.2014 Kolejarz Stróże – GKS Katowice SKRÓT

Relacja sportowa

Kolejarz Stróże: Radliński, Gryźlak, Szufryn, Markowski, Cichy, Bajdur (90. Szymański), Niane, Bocian, Trochim, Wolański, Rocki (69. Majchrzak).

GKS Katowice: Budziłek – Pietrzak, Jurkowski, Kamiński, Czerwiński – Duda, Fonfara – Wołkowicz (81. Chwalibogowski), Figiel (63. Gancarczyk), Wróbel (75. Goncerz) – Pitry.

Drużyna GKS-u Katowice znów bez kompletu punktów na wyjeździe. Po zaciętym spotkaniu 10. kolejki katowiczanie zremisowali z Kolejarzem Stróże 0:0. To czwarty remis GKS-u w historii rozgrywek z tą drużyną na ich terenie.

Na początku nic nie wskazywało, żeby któraś z drużyn miała odebrać przeciwnikowi komplet punktów. Na nierównej murawie w Stróżach było dużo ostrej walki, ale groźnych strzałów jak na lekarstwo. Gospodarze próbowali swojej szansy na zdobycie gola upatrywać w akcjach lewą stroną oraz strzałami Piotra Rockiego i Wojciecha Trochima z dystansu, ale blokowali je katowiccy obrońcy lub lądowały wysoko ponad bramką. – Szału nie było, bo nie mogło być. Boisko nie ułatwiło nam zadania tak jak taktyka Kolejarza. Nie wszystko można  jednak wytłumaczyć stanem murawy. Mieliśmy sytuacje, ale nie udało się ich wykorzystać. Żałujemy, bo wiedziałem, że to trudny teren – mówił trener GKS-u Kazimierz Mosal.

Katowiczanie grali bardzo ostrożnie, bo Kolejarz nie przegrał u siebie od sierpnia i wiedzieli, jak ciężko wywieźć stamtąd komplet punktów. Lecz jeśli nie zagraża się bramce rywali, to ciężko nawet o remis. GieKSa utrzymywała się dłużej przy piłce, wymieniała dużo podań i zbliżała się do pola karnego Kolejarzy, ale niewiele z tego wynikało. Sprawy w ręce wzięli bardziej doświadczeni, ale uderzenia z dystansu Przemysława Pitrego, Grzegorza Fonfary i Tomasza Wróbla nie zagroziły poważnie bramce strzeżonej przez Łukasza Radlińskiego. – Obie drużyny chciały dzisiaj wygrać. Mądrze prowadziły grę i próbowały wykorzystać swoje okazje. Do przerwy GKS mógł prowadzić, ale my też. Zarówno my, jak i oni chcieliśmy zyskać przewagę w niektórych sektorach boiska – podkreślał trener Kolejarza Przemysław Cecherz.

Po przerwie obraz gry niewiele się zmienił. GKS prowadził grę, a Kolejarz czekał na kontry. Dobrą okazję miał w 49. minucie Adrian Jurkowski, który po rzucie rożnym wykonywanym przez Tomasza Wróbla chybił minimalnie uderzeniem z główki z kilku metrów. Ostatnie dwadzieścia minut goście grali w przewadze po drugiej żółtej kartce Cheikha Nianego. GKS rzucił się na rywali i zamknął Kolejarza na własnej połowie, ale zarówno Krzysztof Wołkowicz jak i Alan Czerwiński nie potrafili wykończyć doskonałych sytuacji i po takim pokazie nieskuteczności z obu stron nie mogło być innego wyniku, jak bezbramkowy remis. – Mieliśmy więcej sytuacji niż Kolejarz i niestety zremisowaliśmy. Miałem bardzo dobrą sytuację , ale bramkarz dobrze wyszedł. Mogłem tez inaczej strzelić, ale teraz mogę sobie mówić. Szkoda, że nie odnieśliśmy zwycięstwa, bo potrzebujemy punktów szczególnie na wyjazdach­ – irytował się Krzysztof Wołkowicz.

GKS mógł pokonać ciężkiego rywala na jego boisku, który nie przegrał tam od sierpnia. Nie zachwyca również dorobek wyjazdowy katowiczan, którzy jesienią zdobyli poza Bukową tylko dwa punkty i wciąż muszą szukać zwycięstwa. Mimo remisu GieKSa dzięki małej tabeli wyprzedziła Dolcan i Kolejarza, tym samym wskakując na 3. miejsce w tabeli z 17 punktami i do pierwszego miejsca traci trzy oczka. Kolejnym przeciwnikiem GieKSy będzie w sobotę Puszcza Niepołomice. Spotkanie przy Bukowej  o 19:00.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

Kolejarz Stróże – GKS Katowice 0:0
Kolejarz: Radliński – Gryźlak, Szufryn, Markowski, Cichy, Bajdur (87. Szymański), Niane, Bocian, Trochim, Wolański, Rocki (69. Majchrzak).
GKS: Budziłek – Czerwiński, Kamiński, Jurkowski, Pietrzak – Figiel (63. Gancarczyk), Duda, Fonfara, Wróbel (74. Goncerz), Wołkowicz (82. Chwalibogowski) – Pitry.
Ż.kartki: Rocki, Niane – Jurkowski, Kamiński, Fonfara
Cz.kartki: Niane (71)
Sędzia: Łukasz Szczech

Po trzech wygranych na Bukowej piłkarze GKS Katowice, pojechali na trudny wyjazd do Stróży. GKS świetnie radzi sobie w meczach na swoim boisku, za to na wyjazdach zdobył dotychczas zaledwie jeden punkt. Wszyscy więc życzyliśmy sobie, aby w końcu zacząć punktować w delegacjach. Boisko Kolejarza Stróże jest jednak ostatnim, na którym można przełamać wyjazdową niemoc.

Trener Kazimierz Moskal nie dokonał żadnej zmiany w porównaniu ze zwycięskim meczem z Dolcanem Ząbki. W barwach rywali oglądaliśmy byłego zawodnika GKS – Krzysztofa Markowskiego, na ławce zasiadł natomiast Krzysztof Kaliciak.

Sam mecz nie okazał się porywającym widowiskiem. GKS raczej cofnięty, miał spore problemy z przedostaniem się pod bramkę rywala. W tej fazie meczu najbardziej aktywny był zawodnik gospodarzy Wojciech Trochim, który uderzał z dystansu, m.in. z rzutu wolnego, ale piłka najczęściej szybowała nad bramką Łukasza Budziłka, choć raz musiał interweniować wybiciem na róg po błędzie Rafała Pietrzaka i Adriana Jurkowskiego. W pierwszej połowie celne strzały ze strony GKS oddali Przemysław Pitry (z wolnego) oraz Tomasz Wróbel (niesygnalizowany). Przedarcie się przez zasieki rywala było jednak bardzo trudne i najczęstszy obrazek, jaki oglądaliśmy to podania między środkowymi obrońcami, oraz nimi, a bocznymi. Do przerwy było 0:0 i trudno było nie uznać, że wynik ten oddaje to, co się dzieje na boisku.

Druga połowa mogła rozpocząć się bardzo źle, po po złym zagraniu Pitrego z kontrą ruszyli gospodarze. Znaleźli się już w polu karnym, ale ostatecznie stracili piłkę. Mimo że mecz nie był brutalny, to gra stawała się coraz ostrzejsza – kilka żółtych kartek zostało pokazanych także za faule taktyczne. Jeden taki popełnił Mateusz Kamiński, który pośliznął się i rywal wpadł na niego, a sędzia pokazał mu żółtko. Katowiczanie próbowali ataków skrzydłami, ale nadal brakowało dokładności. W 70. minucie drugą żółtą kartkę dostał Cheikh Niane, który sfaulował rezerwowego Janusza Gancarczyka. Mimo licznych protestów samego zainteresowanego oraz kibiców, sędzia odesłał go do szatni. Zaraz potem na boisku pojawił się Grzegorz Goncerz i była to dobra zmiana. Niedługo później zagrał on piłkę głową do Krzysztofa Wołkowicz, pomocnik wyszedł sam na sam z Łukaszem Radlińskim, ale golkiper gospodarzy był górą w tym pojedynku. Wcześniej po jednym ze stałych fragmentów gry bliski strzelenia gola był Jurkowski. Końcówka spotkania to były już tylko próby ataków GKS i dość desperacka obrona Kolejarza. Katowiczanie kilka razy byli już naprawdę blisko, ale brakowało im centymetrów do dokładnego ostatniego podania. Kolejarz już nie był w stanie zagrozić bramce Budziłka.

GKS zremisował w Stróżach 0:0 i wydaje się, że ten remis trzeba przyjąć ze spokojem – owszem dwie bardzo dobre sytuacje w drugiej połowie Jurkowskiego i Wołkowicza mogły przynieść bramkę, ale w przed przerwą więcej strzałów oddał Kolejarz.

Po tym remisie GKS Katowice wskoczył na trzecie miejsce i ma trzy punkty straty do lidera. Tak wysoko GieKSa dawno nie była i jedyne czego możemy sobie życzyć teraz, to pewna wygrana z Puszczą Niepołomice w przyszłą sobotę.

Źródło: gieksa.pl