Szombierki Bytom 1-2 GKS Katowice

05.11.2005

Mimo iż na ten wyjazd nie dostaliśmy zgody na zbiórce melduje się spora grupa katowickiej GieKSy. Przez Bytom jesteśmy prowadzeni w sporej obstawie mundurowych, gdy docieramy już pod stadion ku naszemu zaskoczeniu dowiadujemy się że zostaniemy wpuszczeni na to spotkanie. Na stadionie już wcześniej zameldowała się grupa szukających mocnych wrażeń ubrana w żółte czapeczki w 80 głów. Łącznie na Szombierkach melduje się ok. 350 GieKSiarzy, gdzie łącznie mecz oglądało 600 widzów. Nie prowadzimy dopingu, raczej rzucamy kilka okrzyków.

Po stronie gospodarzy Zieloni wieszają kilka flag i prezentują nieskomplikowane oprawy składające się z kilku machajek oraz odpalają trochę pirotechniki.

Mecz kończy się wynikiem 2:1 dla GKS-u Katowice po czym wracamy do domów.

Wspomnienia kibica Szombierek

Przed meczem czekamy na GKS w 20-25 osób pod budynkiem klubowym. Wtedy jeszcze mieliśmy fajną pakę tutaj na Szombrach młodych udzielających się chłopaków. Ale to już była końcówka naszego prosperity, że się tak wyrażę. Chodziły głosy, że chcecie jechać bez psów, które dały wam limit liczbowy na ten mecz. I nie przeliczyliśmy się. Jedynie zaskoczyła nas liczba waszej bandy. W 8 dych, eleganckiego składu, pojawiliście się w żółtych czapeczkach, bez psów. Ruszyliście na nas, u nas pełna panika, spierdalanie gdzie popadnie. Krótko mówiąc – nie tak to miało wyglądać. Hehehe. Mieliśmy jednak pierwszy raz w życiu styczność z tak poważną bandą jak GKS. Wy przecież nie przyjechaliście tu taką ekipą dla nas. Każdy kto tu przyjeżdża wie, że jedzie do miasta Polonii. A kto nie przyjeżdża, to też z tego powodu. Nie naszego :) . No w każdym razie przegoniliście nas mocno, paru złapało się na buty. Psy po chwili się pojawiły i odprowadziły was na sektor gości (w zasadzie obok niego). Kiedy wy weszliście na sektor, u nas miało miejsce starcie z psami, potem jeszcze w trakcie meczu przy wieszaniu swastyki (tak, tak, był taki jeden ancymon, co przyniósł swastę…) też psy w nas wjechały. Wtedy powinęli nam całe piro na ten mecz i co gorsza wszystkie najważniejsze osoby – w zasadzie zostaliśmy bez ludzi do prowadzenia młyna. W małych ekipach tak to jest, wystarczy 5-6 osób odpulić i jest pozamiatane. No w każdym razie oprócz nas, pojawił się też na meczu fc Ruchu z Szombierek – wtedy jeszcze w miarę jakoś działający. W wyniku braku naszych ludzi typy z Ruchu mogły robić co chciały. Stąd poszło raz „Ruch, Ruch HKS”. Ten mecz był bez dwóch zdań naszą pełną porażką.

Źródło: kibice.net