Turniej w Ostrawie 2004

17.01.2004

Wspólny turniej piłkarski zaprzyjaźnionych klubów z Katowic i Ostrawy był oczekiwany z dużym utęsknieniem przez kibiców. Z tego powodu do naszych przyjaciół w odwiedziny pojechało ok. 300 fanów z Katowic! Hala na co dzień będąca areną zmagań hokeistów Vitkowic, wypełniała się już od godzin porannych, bowiem przed występami drużyn seniorskich grały drużyny młodzieżowe. Co ciekawe zmagania młodych adeptów cieszyły się sporym zainteresowaniem. Główna grupa kibiców GKS-u dojechała do hali na główną część turnieju, by dopingować swoich podopiecznych w pierwszym meczu tego roku. W hali zgromadziło się ok. 3500 widzów, którzy swoim głośnym dopingiem śpiewali, iż postronny obserwator mógł czuć się jak na największych arenach piłkarskich. Turniej został zainaugurowany spotkaniem Banika z FC Vitkowice i ku uciesze kibiców z Ostrawy FCB wygrał w wyśmienitym stylu. Po sygnale kończącym spotkanie atmosfera na trybunach wyglądała iście karnawałowo… Kibice zaprzyjaźnionych klubów, co rusz skandowali hasła sławiące „sztamę” pomiędzy fanami z obu miast. Po Baniku na parkiet wybiegła drużyna z Bukowej, co wywołało ogromny aplauz na trybunach. Z trybuny zajmowanej przez katowiczan płynął ciągły doping, aż do ostatniej sekundy spotkania. Pierwsze spotkanie Gieksiarze zremisowali, ale nie zmąciło to ani na trochę atmosfery panującej w hali. W trakcie trwania spotkań o mniejszym znaczeniu, w kuluarach rodziły się nowe przyjaźnie przy wspaniałym czeskim piwie, które bez przeszkód jest tam serwowane na imprezach sportowych.

Tego dnia jednak najważniejszym spotkaniem była potyczka Banika z GKS-em i na ten moment czekała cała zgromadzona publiczność. Już w trakcie rozgrzewki obu drużyn atmosfera sięgnęła zenitu, a wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego emocje eksplodowały. Na trybunie zajmowanej przez miejscowych kibiców pojawiły się sektorówki z herbami obu klubów oraz sektorówka z dwoma kuflami piwa, na których widniały nazwy drużyn. Po drugiej stronie hali pojawiły się pasy materiału w barwach GKS-u. Wspólne śpiewy trwały przez większość spotkania, a co jakiś czas były przerywane kolejnymi oprawami. Kibice Banika odpalili stroboskopy, zaś kibice GKS-u rzucili na parkiet kilkadziesiąt rac oraz zaprezentowali balony w barwach klubowych. Zwycięzcą została drużyna z Bukowej, ale tak naprawdę to zwyciężyła przyjaźń pomiędzy fanami i piłkarzami obu jedenastek, o czym świadczy wspólne świętowanie po końcowej syrenie piłkarzy na parkiecie, a kibiców na trybunach.

Po głównych zawodach odbył się jeszcze mecz kibiców obu klubów. Z tego bratobójczego boju górą wyszli kibice Banika, ale wynik szybko okazał się drugorzędną sprawą gdyż wszyscy mieli bardziej ochotę na wspólne biesiadowanie niż na ganianie za futbolówką. Atmosfera wielkiego święta przeniosła się do pobliskich barów i huczna zabawa trwała do późnych godzin wieczornych… dnia następnego!

Źródło: TMK

Relacja z wydarzeń na trasie

Główna grupa GieKSiarzy która liczyła 2 autokary i kilka aut (2-3) została zaatakowana przez fanów Ruchu (ok. 11 aut i 3 busiki) w pobliżu Auchan’a w Mikołowie. Po grubym starciu „na ostro” chorzowscy dostają wpierdol. Sami fani Ruchu wspominają to jako jedną z ich największych porażek, dlatego też duma nie pozwalała przejść obojętnie po całym zdarzeniu i na powrocie na fanów GieKSy czeka już 200 „Niebieskich”. Jednak jak to po turniejach zgodowych bywa katowiczanie wracają na różne sposoby, co powoduje wyłapywanie i ganianie pojedynczych pojazdów GKS-u. Ci którzy zostali wyłapani, a w szczególności osoby jadące busikiem, który zjechał na stacje w pobliżu Rudy Śląskiej nie będą wspominać dobrze powrotu z Ostrawy.

Źródło: ULTRA nr3 i forumGieKSy