TS Podbeskidzie Bielsko-Biała 0-2 GKS Katowice

02.09.2016, piątek 18:00 – widzów 6685

Relacja GieKSiarza (Giszowiec)

Wyjazd na Podbeskidzie nie wiadomo czemu uznaje się zawsze za ciekawy. Może przez nowy stadion lub odległość? Bo fani TSP nie wywołują chyba u nikogo ciśnienia, oprócz lokalnego rywala. Kiedy szykowaliśmy się już na inwazje przesunięto mecz na piątek. Jak wiadomo na naszej dzielnicy większość wyjazdowiczów to osoby pracujące i stanowiło to nie lada problem. Jednak jak się potem okazało, po paru dniach problem zniknął! Reaktywujemy również akcje „dofinansowanie dla małolatów” z której korzysta nasza młodzież. Najmłodszy fan z naszej dzielnicy który wybrał się do „Małego Wiednia” miał zaledwie 10 lat. Łączna liczba fanatyków z Giszowca to 72 osoby, co na pewno jest naszą najlepszą liczbą wyjazdową w tygodniu roboczym. W większości zbieramy się na Placu Andrzeja i odpalając race oraz świece dymne w klubowych barwach głośno dajemy znać na jakiej dzielnicy rodzi się najwięcej fanatyków katowickiego GKS-u.

Do Bielska udajemy się specjałem, czyli ulubionym środkiem transportu fanów z Bukowej. Jednak nasza podróż nie mogła trwać zbyt długo i po ponad godzinie zawitaliśmy pod Szyndzielnię i Klimczok. Krótki przemarsz z dworca na miejski obiekt i zaczynamy zapełniać sektor gości. Przy wchodzeniu małe przepychanki z ochroną, ale do niczego poważnego nie dochodzi. Praktycznie wraz z pierwszym gwizdkiem prawie wszyscy meldujemy się w klatce. Tego dnia jest nas 758 głów i wszyscy oprócz sekcji sportowej jesteśmy ubrani w żółte koszulki. Jednak w większości i tak dopingujemy bez nich. Z nami 34 fanów Banika i 14 kibiców Górnika – dzięki za wsparcie. Dobrze oflagowaliśmy swój sektor który zdobiły: GLADIATORS, GKS KATOWICE, GIEKSIARZE, konfederatka KSG, TYLKO NIEŻYWI…, ŻORY, UG, BANICEK, MYSŁOWICE, GOT i ŚLĄSK CIESZYŃSKI. W drugiej połowie pojawia się też trans „Konfidentki STERNIKowie”. Jeśli chodzi o nasz doping to był tego dnia fenomenalny. Zabawa trwała od pierwszej do ostatniej minuty meczu. Poza młynowymi duży wkład w doping miało PNG, które w tym sezonie mocno angażuje się w jakość naszego wokalu.

Jeśli chodzi o gospodarzy to dopingowali cały mecz, jednak u nas w ogóle nie słyszalni. Wywiesili 7 flag, z których 5 zawisło w młynie. W pierwszej połowie prezentują flagowisko. Warto też wspomnieć że przy Rychlińskiego padł rekord frekwencji – 6685 widzów.

Po meczu dziękujemy piłkarzom za zwycięstwo i mecz który aż chciało się oglądać, po czym udajemy się na pociąg powrotny.

Warto również zaznaczyć że wraz z drużyną w Beskidy udała się nasza maskotka – GieKSik, który tego dnia miał nie lada zadanie. Znów wystąpił w konkursie rzutów karnych, tym razem jego przeciwnikiem był miejscowy Beskidek, a między słupkami stanęli zawodowcy. GieKSik tego dnia musiał pokonać byłego reprezentanta Polski – Rafała Leszczyńskiego, co udało mu się dwukrotnie. Beskidek naszego bramkarza pokonał tylko raz, a nagroda – 1000zł ufundowana przez naszego sponsora (FORTUNA) powędrowała do Katowic. Nagroda ta została przeznaczona na oprawę na sektorze rodzinnym.

Relacja kibica GKSu

Z Podbeskidziem Bielsko-Biała mieliśmy okazję mierzyć się już kilkukrotnie, ale ostatni raz graliśmy z nimi na wyjeździe w 2011 roku. Przez całą krótką historię gier z tym rywalem kibice GieKSy mieli problemy z legalnym pojawieniem się na obiekcie. Stadion Podbeskidzia był modernizowany, a następnie w ciągłej budowie. Jak długo to wszystko trwało niech zobrazuje fakt, że dopiero wczoraj GieKSiarze pojawili się jako pierwsza w historii tego obiektu zorganizowana grupa na zasadach określonych przez Polski Związek Piłki Nożnej.

Decyzja o formie transportu do Bielska nie była trudna – od razu padało na pociąg specjalny. Sytuację skomplikował trochę Polsat zmieniając termin spotkania z soboty na piątek, a następnie policja oraz PKP, którzy nie umieli dojść do porozumienia jeśli chodzi o naszą godzinę przyjazdu pod bielski stadion. Problemem była także stacja na której chcieliśmy wysiąść, czyli Bielsko-Biała Lipnik znajdująca się zaraz obok stadionu. Nasz przewoźnik nie miał uprawnień do poruszania się na fragmencie Bielsko-Biała Główna – Bielsko-Biała Lipnik, ale na szczęście i ten problem udało się rozwiązać. Ile nerwów to kosztowało wiedzą jedynie organizatorzy – reszta kibiców była w 100 proc. nieświadoma tych trudności.

Ostatecznie w piątek o 15:45 wyruszyliśmy w stronę Bielska. Na dworcu Katowice Piotrowice dosiadła się do pociągu bardzo liczna grupa fanów z południowych dzielnic Katowic. Podróż przebiegała spokojnie, w dobrych warunkach i na stacji Bielsko-Biała Lipnik pojawiliśmy się zgodnie z rozkładem jazdy – o 17:04. Dojście z dworca pod stadion przebiegało sprawnie, bez żadnej napinki ze strony zabezpieczającej policji.

Od razu zaczęliśmy wchodzić na obiekt – otwarte były trzy furtki, ale po około piętnastu minutach otwarto kolejną. Nie było problemu z dopisywaniem nowych osób, a sam proces wejścia odbywał się bardzo sprawnie – ponad 700 osób weszło na obiekt w niecałe 50 minut. Było dużo chaosu spowodowanego dziwnym rozwiązaniem ze strony miejscowych, tj. podzieleniem procesu wejścia na dwa etapy. Najpierw kilku ochroniarzy wpuszczało przez bramę wjazdową po kilkadziesiąt osób, następnie przechodzili oni przez kołowrotki i dopiero pozwalano wejść do tej strefy kolejnym kibicom. Przy naszym systemie dystrybucji biletów powodowało to, że często ktoś z biletami dla większej ilości osób znalazł się w innej strefie niż jego kompani. Dlatego dość szybko sami sobie otworzyliśmy bramę wjazdową i problem zniknął. Widać było duże niedoświadczenie miejscowych w organizacji wpuszczania kibiców gości, ale nadrabiali to zaangażowaniem i chęcią wpuszczenia wszystkich w jak najkrótszym czasie, dlatego całość wyszła ogólnie bardzo dobrze. Ciekawym rozwiązaniem były czytniki dowodów osobistych, które bardzo przyspieszały proces wejścia na obiekt.

W sektorze gości, który zajmował dwa poziomy pojawiło się nas dokładnie 758. W tej liczbie są liczeni fani Górnika Zabrze (14) oraz Banika Ostrava (34). Spotkanie w Bielsku było także debiutem wyjazdowym Klubu Kibiców Niepełnosprawnych, którzy pojawili się razem z nami w sektorze gości. Od pierwszej minuty prowadziliśmy bardzo dobry doping, który w pewnych momentach był wręcz rewelacyjny. Sektor dość szczelnie został oflagowany, a w drugiej połowie pojawił się transparent „Konfidentki STERNIKowe” skierowany do wiadomych facebookowych gwiazdorów, którzy za uszami mają bardzo wiele. Szczególnie efektownie wyglądała radość po drugiej bramce dla GieKSy, którą zdobył Tomasz Foszmańczyk. Cała drużyna podbiegła wtedy pod sektor gości. Po spotkaniu także dawno nie widziany obrazek – wspólne śpiewy z piłkarzami. Cała GieKSa razem!

Miejscowych kibiców pojawiło się w młynie więcej niż każdy z nas się spodziewał, choć oczywiście dużo mniej niż fanów GieKSy. Mieli machajki, kilka flag i prowadzili ciągły doping, ale nie był on zbyt słyszalny w naszym sektorze. Nawet rozliczając się za bilety – pod samym młynem Podbeskidzia – częściej słyszałem trójkolorowych fanatyków niż sympatyków bielskiej drużyny. Za każdym razem jak widzę gdzieś zdjęcia lub wideo z fanami z Bielska to wydaje mi się, że tam pokolenie dopingujące zmienia się co  2 lata. Starzy odchodzą, nowi przychodzą – w innych klubach potrzeba na to 10-20 lat, a tutaj 2-3.

Warto odnotować także, że w przerwie meczu odbył się pojedynek pomiędzy maskotkami, którego stawką było 1000 złotych na aktywności w sektorze rodzinnym. Duet Maciej Wierzbicki – GieKSik pewnie pokonał rywali i wygrał pieniądze, które wydadzą dziewczyny z grupy Female Elite na oprawę meczu z Górnikiem Zabrze. Nagrodę ufundował sponsor obu klubów oraz bukmacher kibiców GKS Katowice – firma Fortuna.

Po meczu musieliśmy zostać około pół godziny w sektorze gości, a następnie udaliśmy się do Katowic. Podróż przebiegała znowu szybko i spokojnie. W meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała pokazaliśmy się ze świetnej kibicowskiej strony. Teraz na wyjazdowym rozkładzie mamy Legnicę. Zapisu już trwają, a o szczegóły pytajcie swoich przedstawicieli na dzielnicach, FC i w stowarzyszeniu kibiców.

Źródło: GieKSa.pl

FOTOGALERIA: Gieksiarze.pl

FILM: 02.09.2016 TS Podbeskidzie Bielsko-Biała – GKS Katowice DOPING (cz.1)

FILM: 02.09.2016 TS Podbeskidzie Bielsko-Biała – GKS Katowice DOPING (cz.2)

FILM: 02.09.2016 TS Podbeskidzie Bielsko-Biała – GKS Katowice BRAMKI

FILM: 02.09.2016 TS Podbeskidzie Bielsko-Biała – GKS Katowice SKRÓT

FILM: 02.09.2016 TS Podbeskidzie Bielsko-Biała – GKS Katowice SKRÓT (2)

Relacja sportowa

Podbeskidzie Bielsko-Biała: Lis – Jakubik, Piacek, Baran, Magiera – Podgórski, Chmiel, Kołodziej, Janota, Sierpina – Demjan.

GKS Katowice: Nowak – Czerwiński, Kamiński, Praznovsky, Abramowicz – Zejdler, Kalinkowski – Mandrysz, Foszmańczyk, Prokić – Goncerz.

Trójkolorowi po pełnym emocji meczu pokonali na wyjeździe Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:0 po bramkach Tomasza Foszmańczyka i Olivera Praznovsky’ego.

GKS lepiej wszedł w to spotkanie. Dłużej utrzymywał się przy piłce i w początkowej fazie spotkania stworzył sobie groźniejsze szanse na otworzenie wyniku. Już w 5. minucie Grzegorz Goncerz otrzymał podanie na krótszy, prawy słupek od Abramowicza i wystrzelił jak z armaty, jednak tuż nad spojeniem.

Dogodną okazję miał także defensywny pomocnik GKS-u Katowice Bartłomiej Kalinkowski, który starał się wychodzić do przodu i brać udział także w ofensywnych akcjach gości. W 12. minucie otrzymał on na 17. metr dobre podanie od Olivera Praznovsky’ego i zdecydował się na strzał, jednak tym razem futbolówka minęła lewe spojenie bramki o dwa metry.

W drugiej części pierwszej połowy obudziło się Podbeskidzie. W 25. minucie Damian Chmiel wykończył akcję gospodarzy prawą stroną strzałem z pierwszej piłki, jednak jego płaski strzał nieznacznie minął z prawej strony bramkę Sebastiana Nowaka.

Podbeskidzie w pierwszych trzech kwadransach jeszcze raz poważnie podniosło ciśnienie gościom. Mariusz Magiera otrzymał podanie z lewego skrzydła, zagrał na środek pola karnego do Chmiela, a ten zdecydował się na silną próbę z woleja. Trafił jednak prosto w Nowaka, który zatrzymał ten strzał w środek bramki.

GieKSa w końcówce mogła jeszcze dwukrotnie „ukąsić” rywali, jednak Goncerz uderzył z główki po centrze Czerwińskiego nad bramką, a Paweł Mandrysz pokusił się o próbę przelobowania Lisa, zrobił to jednak na tyle nieprecyzyjnie, że piłka wyszła na aut bramkowy.

Druga połowa była w wykonaniu GieKSy piorunująca. Już w pierwszej minucie po wyjściu z szatni piłkę wrzucił z autu w pole karne Abramowicz, a w zamieszaniu podbramkowym przejął ją Oliver Praznovsky i mocnym strzałem z najbliższej odległości sprawił, że GieKSa objęła prowadzenie. To jednak nie był koniec radości przyjezdnych. W 71. minucie wynik na 2:0 podwyższył Tomasz Foszmańczyk po jednej z kontr, kiedy wpadł w pole karne prawą stroną i technicznym strzałem przy dłuższym, prawym słupku nie dał szans Lisowi.

Bielszczanie także mieli swoje sytuacje, jednak wprowadzony Sokołowski i Demjan uderzyli w słupek. Wyraźnie brakowało bielszczanom precyzji i szczęścia, tak jak GieKSie w poprzednich spotkaniach. Tym razem Fortuna była po stronie katowiczan, co potwierdził także GieKSik, wygrywając konkurs rzutów karnych maskotek z Beskidkiem. W nagrodę odebrał czek na 1000 złotych od Fortuny na aktywności w sektorze rodzinnym, a GieKSa odebrała Podbeskidziu trzy punkty.

W kolejnym meczu GKS zmierzy się u siebie z Wisłą Puławy. Początek spotkania w piątek, 9 września o godzinie 19:00.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja Sportowa

Spotkanie z Bielskiem było określane, jako hit kolejki, transmisje przeprowadził Polsat a na wyjazd wybrała się 800 osoba grupa kibiców z Katowic. Na ten mecz GieKSa wystawiła taki sam skład jak w meczu ze Zniczem. Na ławce usiadł nowy nabytek GieKSy Mikołaj Lebedyński.

Na pierwszą dobrą okazję do zdobycia bramki czekaliśmy do 4 minuty. Piłkę w pole karne zagrał Abramowicz, tam trafiła do Goncerza i ten w dobrej sytuacji przeniósł ją nad poprzeczką. W 10 minucie kolejną dobrą okazję dla GieKSy zmarnował Kalinkowski. Jego strzał z 16 metrów powędrował wysoko nad bramką. Po początkowej dominacji GieKSy do głosu doszło Podbeskidzie. W pobliżu pola karnego zabawił się Prażnowski, stracił piłkę na rzecz Chmiela, ten jednak nie wykorzystał okazji, ale  mieliśmy z tego jeszcze groźny rzut wolny. W 32 minucie bardzo dobrą akcję na skrzydle przeprowadziło Podbeskidzie, piłka trafiła do Demjana, ten oddał ją do Chmiela w polu karnym, ale nasz były pomocnik uwolnił się od Prażnowskiego i oddał groźny strzał, który obronił Nowak. Po tej sytuacji mecz się uspokoił by w końcówce połowy znowu się rozkręcić. Najpierw Prokic  został wypuszczony w pole karne, ale ubiegł go bramkarz. Potem Foszmańczyk dostał piłkę w pole karne od Goncerza po błędzie bramkarza, ale nie doszedł do niej w tempo i piłka wyszła na aut bramkowy. Kolejną akcję miał Mandrysz, ale nie opanował piłki w polu karnym. W samej końcówce po rogu uderzał głową Goncerz, ale znowu strzał poszedł nad poprzeczkę. Pierwsza połowa pod dyktando GieKSy, ale bez celnych strzałów.

Druga połowa rozpoczęła się od piorunującego uderzenia GieKSy. Rzut z auty przedłużył Kamiński, piłka trafiła do Prażnowskiego, który umieścił piłkę w siatce. Chwilę potem mogło być 2:0, ale piłka po strzale Mandrysza sparował na poprzeczkę bramkarz Podbeskidzia. Po tej sytuacji Podbeskidzie przejęło inicjatywę i w jednej z akcji piłka po strzale z pół-obrotu Demjana trafia w słupek bramki Nowaka.  Kolejne minuty należały już do GieKSy, piękna kontra GieKSy, ale Prokic marnuje ją w fatalny sposób. Poprawka w kolejnej akcji była już zabójcza. Piłkę w polu karnym dostaje Foszmańczyk, który plasowanym strzałem podwyższa wynik spotkania na 2:0 dla GieKSy. Chwilę potem Mandrysz miał szansę na strzelenie trzeciej bramki, ale bramkarza Podbeskidzia wybronił tą sytuację. Rozpędzona GieKSa stwarzała kolejne okazję, w jednej z nich Foszmańczyk wpadł w pole karne, jego strzał został zablokowany, ale najgorsze w tej akcji było to, że nasz lider doznał kontuzji. W jego miejsce zadebiutował Lebedyński. W 85 minucie odpowiedziało Podbeskidzie, z 18 metrów strzelał Fergua, ale piłka minęła słupek bramki Nowaka. Końcówka mogła znowu należeć do GieKSy, Lebedyński wywalczył piłkę w polu karnym, podał do osamotnionego Mandrysza, ale ten fatalnie spudłował.  W końcówce spotkania czerwoną kartkę otrzymał Oliver Prażnowski a po 4 doliczonych minutach sędzia zakończył ten mecz, który GieKSa wygrała na boisku 2:0 oraz na trybunach.

Dziękujemy za kapitalny doping!

Podbeskidzie Bielsko-Biała – GKS Katowice 0:2
Bramki: Praznovsky (46), Foszmańczyk (71)
Podbeskidzie: Lis – Jakubik, Piacek, Baran, Magiera – Podgórski, Chmiel, Kolodziej (49. Feruga), Janota (49. Lewicki), Sierpina, Demjan
GKS: Nowak – Czerwiński, Kamiński, Prażnovsky, D.Abramowicz – Mandrysz, Kalinkowski (77. Pielorz), Zejdler, Foszmańczyk (80. Lebedyński), Prokić (87. Garbacik) – Goncerz.
Ż.kartki: Sierpina, Podgórski, Feruga – Praznovsky, Prokic, Kalinkowski, Czerwinski
Cz.kartki: Prażnovsky (90)
Sędzia: Sebastian Krasny (Kraków).

Źródło: GieKSa.pl