Turniej halowy w Chorzowie 1996

28.12.1996

Relacja GieKSy

Na dworcu w sumie zebrało się tylko 30 osób z czego kilku miało pieniądze na bilety (200 tys.). Podczas wyczekiwania na zjawienie się kolejnych Gieksiarzy wypatrywaliśmy chorzowskich. Zdobyliśmy tylko 3 szale chorzowskie, bo prawdę mówiąc trudno było dostrzec tych frajerów, po prostu ich nie było. Z trzydziestoosobowej grupy w końcu zostało nas tylko 17-stu i w tylu wyruszyliśmy tramwajem do Chorzowa, po naradzie jednak wysiedliśmy na Załężu, ponieważ tylko 4 osoby miały na bilety pieniądze. Wku*wieni wszyscy poszliśmy na piwo zaproszeni przez chłopców z Witosa, rozważają jak to drugi raz nie dojechaliśmy na turniej do Chorzowa (tak jak rok temu), gdzie się podziała stara ekipa, gdzie byli chłopcy z Centrum, 1000-lecia, Jaworzna i inni. Można się tłumaczyć tym, że były drogie bilety, że mało był nagłośniony ten turniej (niewiele osób wiedziało, że taki turniej w ogóle jest), że zimno, że to, że tamto, każda wymówka jest dobra, faktem jest, że rok zakończyliśmy żenująco. Jak się okazało do Chorzowa nikt nie przyjechał, a występowały takie kluby jak: Tychy, Odra Wodzisław, Rydułtowy. Poza tym chorzowskich też dużo nie było, wiele miejsc na hali było pustych. Tak przy okazji GKS zajął IV miejsce.

Źródło: zin SZALEŃCY Z BUKOWEJ nr 0, 1997 (Katowice)