Turniej halowy w Chorzowie 1998

11.01.1998

Na turniej ten wybraliśmy się w sile 38 fanów. Wiedzieliśmy że dojdzie do starcia z Ruchem. Tak jak to było do przewidzenia, Chorzowscy czekali na nas pod hala. Na początek ruszyliśmy na nich, lecz zaraz zostaliśmy zepchnięci i zaczęliśmy się wycofywać. Próbowaliśmy postawić się na moście, lecz nic z tego nie wyszło i dalej byliśmy w odwrocie. Dopiero na dworcu zorganizowaliśmy siły i czekaliśmy na ruch Chorzowskich. Lecz wjechała psiarnia i przegoniła ich. W wyniku zajść kilku naszych oberwało (jeden w szpitalu) i straciliśmy jeden szal GKS-u. W zadymie brało udział około 50 Chorzowskich. Mieliśmy czekać w Katowicach na Chorzowskich gdy będą wracać lecz w międzyczasie pojawił się GKS Tychy (około 50) który zaatakował jedną z grup Gieksy. Na początku Tyscy skroili jeden szal Borussi i paru gości obili, lecz zaraz w ich ekipę wjechało kilku Gieksiarzy rozdając strzały. Nie długo potem jednak przejęła ich psiarnia. Epilogiem było zmasakrowanie jakiegoś kamikadze z Tychów. Co do Chorzowskich jednak nic nie wyszło.

Źródło: zin GLADIATOR nr 2

Z tym turniejem od początku były kłopoty, odbywał się on zawsze pod koniec roku, tym razem organizatorzy przenieśli go na początek roku. Co znowu tam pokrzyżowało nasze plany. Na turniej ten mieliśmy ogromną chrapkę, była to już trzecia edycja ( na dwóch poprzednich nie byliśmy). Jak się później okazało zebrało się nas około 40-50 osób. Jak na odległość i range turnieju bardzo mało (wstyd!). Postanowiliśmy jednak jechać i pokazać się po raz pierwszy na turnieju, Jedziemy baną do CH.-Batory. Skąd udajemy się pod hale. Po drodze spokój, przed samą halą czeka na nas ok. trzy dychy Ruchu. Atakują nas, my nie pozostajemy dłużni, dochodzi do starcia. Lecz tyły od nas zamiast pójść za przykładem jaki dał przód, który konkretnie lał się z Ruchem na sprzęty, zaczął uciekać. Hool’s z Ruchu dojebało kilku naszych, którzy się postawili. Jeden wylądował w szpitalu. Po czym rozpoczęli, pogoń za pozostałą grupą. Uciekaliśmy na Dw. PKP Ch.-Batory, gdzie się uzbroiliśmy i czekaliśmy na ich atak. Chorzowscy jednak za bardzo zwlekali z atakiem i do wszystkiego wtrąciła się psiarnia, która rozgoniła Ruch. Wkurwieni postanowiliśmy wracać do Katowic. Aha i tu riposta od zina jaki został wydany przez kibiców Ruchu z Piekar. Opisali, że nas było ok. 4-5 dych to się zgadza, to że byliśmy uzbrojeni po zęby. No tak jeśli oni uważają, że trzy bejsbole i jeden łańcuch to uzbrojenie po zęby na taką grupę to przyznajemy im rację (ha,ha,ha). Trzeba im jednak przyznać, że wykręcili z nami zwycięski niezły dym (walka pod halą na sprzęty) oraz to, że nas przegonili.

Źródło: zin SZALEŃCY Z BUKOWEJ nr 2

Turniej rozegrany 11 stycznia na hali MOSiR-u w Chorzowie zwyciężyła drużyna GKS-u Katowice, pokonując w finale gospodarzy – Ruch Chorzów. Poza finalistami w turnieju udział wzięły drużyny: Odry Wodzisław, Krisbuty Myszków, Rakowa Częstochowa i Ruchu Radzionków. Zespoły zaprezentowały bardzo wysoki poziom sportowy, czego nie można było powiedzieć o organizatorach imprezy. Ogromna kolejka do słabo wyposażonego bufetu, czy jeszcze większa kolejka do szatni po zakończeniu imprezy to tylko niektóre przykłady wpadek gospodarzy. Poza tym przed turniejem doszło do starć kibiców GKS-u i Ruchu, w wyniku których dwie osoby zostały ranne.

Źródło TYLKO GIEKSA nr 5, 1998