GKS Tychy 1-1 GKS Katowice

08.05.2013

W kończącym się powoli maratonie, zawodnicy trenera Góraka zmierzyli się z tyskim GKS-em. Niespodziewanie w 18-stce meczowej nie znalazł się Adrian Napierała, który wczoraj zgłosił chorobę, jego miejsce w środku obrony zajął Kamil Cholerzyński.  Na skrzydłach natomiast od pierwszych minut wystąpili Janusz Gancarczyk oraz Arek Kowalczyk.

Pierwsza połowa rozgrywana była w dosyć szybkim tempie, obie drużyny chciały jak najszybciej otworzyć wynik spotkania, co udało się zrobić Denissowi Rakelsowi w 11. minucie, kiedy to strzałem z dystansu umieścił piłkę w bramce bezradnego Piotra Misztala. Bardzo aktywny w tym meczu Barłomiej Babiarz kilkakrotnie zagrażał Budziłkowi, jego ataki przyniosły efekt w 27. minucie, kiedy to po jego strzale z wysokości pola karnego zawodnik urodzony w Katowicach doprowadził do wyrównania. Kilka minut później za sprawą Szczęsnego gospodarze mogli wyjść na prowadzenie, jednak piłka po strzale głową wylądowała minimalnie ponad bramką. W dalszej części spotkanie tyszanie byli częściej przy piłce, jednak GieKSa również groźne atakowała. Mimo szczerych chęci wynik się nie zmienił.

Druga część spotkania idealnie mogła rozpocząć się dla naszej GieKSy, po faulu na Rakelsie sędzia podyktował rzut karny, sam poszkodowany chciał dokończyć dzieła, lecz jego strzał obronił Piotr Misztal. GieKSa przeważała w tej części spotkania, jednak nie potrafiła tego udokumentować bramką. Najciekawsza jak zawsze była końcówka meczu, gdzie obydwie drużyny rzuciły się do ataku. W ekipie gospodarzy swoje szanse zmarnował Mańka, który nie wykorzystał błędu Budziłka czy Folc, który w sytuacji sam na sam nie trafił w bramkę. GieKSa miała szansę na zdobycie bramki po strzale Chwalibogowskiego z dystansu czy po uderzeniu Rakelsa z 5 metrów, jednak w obydwu przypadkach piłka minęła bramkę rywala.

Kolejny nie wykorzystany karny i kolejny remis, mecz był zacięty i zakończył się sprawiedliwym remisem.

KIBICOWSKO

GKS Tychy swoje mecze w tej rundzie rozgrywa w Jaworznie, na obiekt nie wpuszcza kibiców gości.

Prawdę mówiąc to nawet lepiej dla nich, bo większość ekip przyjechałaby do Jaworzna lepszą liczbą niż “gospodarze”.

Cóż, dla kibiców GieKSy zostało złożone zamówienie na 2 000 biletów, odmówiono. A ten jakże ważny mecz dla tyskich kibiców zobaczyło ok. 300 osób! Choć oficjalna liczba jaką podano na konferencji była równa – 500…

Przez większą część spotkania kibice Tychów leczyli swoje kompleksy, lżąc i obrażając GieKSę. Byli w tym równie dobrzy jak kibice Polonii Bytom, a do tego wybitnie ślepi, bo ich prymitywne okrzyki nie docierały przecież do wroga, tylko szły w eter. Ot taka specyficzna forma wyładowania frustracji.

Po meczu szybciutko zapakowali się do swojego jednego przeguba, kilkadziesiąt samochodów i odjechali.

Piłkarzy GKS’u Tychy można by zapytać: “Po co wy gracie, jak wy kibiców nie macie?”…