U21: Polska 1-1 Włochy

01.04.1997

Relacja fana GieKSy

Po remisie z Anglią na wyjeździe i kompromitującej porażce z Mołdawią u siebie, szanse Polaków na awans zmalały prawie do zera. Tym bardziej, że nadszedł czas dwumeczu z reprezentacją Włoch, mistrzem świata i Europy w tej kategorii wiekowej. Mecz rozgrywany w Katowicach na stadionie naszego ukochanego GKS-u nie cieszył się zbytnim zainteresowaniem ze strony kibiców. Oczywiście na stadionie przeważaliśmy dość wyrażnie, ale nikt nie miał specjalnej ochoty przemęczać się przed meczem pierwszych reprezentacji, który miał się odbyć nazajutrz na Stadionie Śląskim. Na szczęście w Katowicach pojawili się kibice Ruchu, w liczbie ok. 80 szali. Ta dosyć niespodziewana wizyta pedałów z Chorzowa natychmiast rozbudziła „GieKSę”. Od razu wyśmialiśmy nieobecność „niebieskich” na meczu reprezentacji w Ostrawie. Tymczasem z boiska wiało nudą, aż do ’54 minuty. Wtedy sędzia „przegiął pałę” i wyrzucił z boiska dwóch naszych zawodników. Powszechnie wiadomo, jak bardzo nienawidzimy „ku*ewskich”, jednak wtedy zjednoczyliśmy się we wspólnym śpiewie na tą holenderską ku*wę w czarnym stroju. Wydawało się, że bramki dla Włochów są tylko kwestią czasu. Polacy jednak bronili się zaciekle, tzn. wybijali piłkę byle dalej. W końcu napór „makaroniarzy” przyniósł im cenny łup w postaci bramki. Z prowadzenia cieszyli się jednak tylko kilkadziesiąt sekund – pierwsza akcja Polaków przyniosła nam wyrównanie – z daleka uderzył widzewiak Mirek Szymkowiak i piłka wpadła bramkarzowi „za kołnierz”. W sumie podział punktów można uznać za szczęśliwy, a mecz, ze względu na przybycie fanów Ruchu, za udany.

Źródło: zin GIEKSIARZ nr 1