UEFA: GKS Katowice 1-4 Bayer Leverkusen

22.11.1994, wtorek 20:00 – widzów 8000

Relacja GieKSiarza

Gorzej już ku*wa trafić nie można było. Nie dość, że Niemcy to jeszcze Leverkusen (przykre wspomnienia sprzed lat). Każdy liczył na Włochów lub Hiszpanów.

Wszyscy byliśmy ciekawi ilu Niemców przyjedzie do Polski. W gazetach pisano że ok. 400 kiboli z Leverkusen wybiera się do Katowic. Jednak „Fryców” do Katowic przyjechało zaledwie ok. 100-150 osób. Przed meczem głośno się mówiło o rewanżu w Leverkusen. Wybierało się mnóstwo osób. Jestem pewien że gdyby nie klęska w pierwszym meczu to pojechałyby nas ponad 2 paki. Zwłaszcza że wyjazd autokarem wyniósłby ok. 1 miliona złotych.

Niestety wiadomo jak się skończył pierwszy mecz i plany wyjazdu runęły w gruzach. Może w przyszłym sezonie… Po tym meczu nawet nasi faszyści nie chcieli słyszeć nic o Niemcach. Wszyscy wiedzieliśmy że nasza wycieczka nie dojdzie do skutku, a przygoda z europejskimi pucharami już się zakończyła.

Źródło: zin PSYCHO FANATICS 1994 nr 2 (Katowice – Giszowiec)

Oflagowanie m.in.: LESZCZYNY, LIGOTA, GISZOWIEC, JAWORZNO, BRYNÓW, 1964\G/1994 GISZOWIEC, ZAŁĘŻE, MYSŁOWICE, GISZOWIEC, HOŁDUNÓW, BAŃGÓW, MURCKI, CIĘŻKOWICE, FC KATTOWITZ, FAN CLUB PIEKARY ŚL. ALWAYS WITH GKS!, PIEKARY ŚL., PIEKARY ŚL., GKS\G/KATOWICE, LIBIĄŻ, IMIELIN, JACEK …, CHEŁM ŚLĄSKI, ZIEMOWIT, BRYTYJKA, THE BEST OF HOOLIGANS (z lwem), PSEUDOKIBICE KOCHAJĄ ŚLĄSKA STOLICĘ, DĄBROWA GÓRNICZA, WITOSA (ta flaga wisiała na sektorze 6, tuż koło gości).

FILM: UEFA: 22.11.1994 GKS Katowice 1-4 Bayer Leverkusen

FOTOGALERIA: 400mm

Relacja sportowa

GKS Katowice: Jojko – Nikodem, Malcharek, Maciejewski, Ledwoń, Borawski, Sermak (46′ Wolny, 65′ Szczygieł), Widuch, Kucz, Walczak, Strojek

Bayer Leverkusen: Vollborn – Woerns, Lupescu, Schuitemann, Happe, Lehnhoff, Scholz, Schuster, Hapal (80. Tolkmitt), Thom (77. Neundorf), Kirsten

Bramki: Nikodem (54) – Kirsten (30), Lehnhoff (41), Kirsten (44), Lehnhoff (63)
Sędzia: Anders Frisk (Szwecja)
Żółte kartki: Nikodem, Szczygieł, Kucz – Hapal, Thom

FOTOGRAFIE: Jerzy Kleszcz

Kilka miesięcy wcześniej Bayer Leverkusen obchodził 90 lat swojego istnienia, ale pomimo tak bogatej tradycji, to dopiero w sezonie 1993/94 odniósł swój największy sukces ligowy zajmując trzecie miejsce w Bundeslidze. W 1993 r. wywalczył Puchar Niemiec, a nieco wcześniej w 1988 triumfował w Pucharze UEFA. Dla Bayeru nie był to pierwszy występ z polską drużyną, w sezonie 1990/91 w 1/16 finału Pucharu UEFA odniósł zwycięstwo w Katowicach 2-1, a w rewanżu zwyciężył 4-0. Wówczas gole dla Bayeru strzelali m.in. Polacy Andrzej Buncol i Marek Leśniak. Po czterech latach w składzie GKS-u wciąż znajdowali się piłkarze, którzy pamiętali tamte występy, m.in. Janusz Jojko, Marek Świerczewski, Dariusz Grzesik czy Zdzisław Strojek. Bayer w edycji 1993/94 PZP doszedł aż do ćwierćfinału, obecnie chciał powtórzyć ten sukces. Warto dodać, że zanim spotkał się z GKS, wyeliminował silny holenderski zespół PSV Eindhoven. Ale GKS także marzył o wygranej, tym bardziej, że uchodził za rewelację europejskich pucharów, po drodze wyeliminował Aris Saloniki i Bordeaux ze słynnym Zinedine Zidane.

Bayer przyjechał do Katowic z kilkoma gwiazdami w zespole, największą był Ulf Kirsten – król strzelców Bundesligi z 1993 roku i wielokrotny reprezentant Niemiec. Czołowym strzelcem zespołu był też Brazylijczyk Paulo Sergio. W kadrze był kilku uczestników mistrzostw świata z USA, Amerykanin Thomas Dooley czy Rumun Ioan Lupescu. Inni reprezentanci to Czech Pavel Hapal, Heiko Scholz (RFN, NRD), Christian Worns (RFN, wicemistrzostwo Europy) i ulubieniec kibiców Bernd Schuster.

Niemcy byli niepocieszeni, że wylosowali GKS Katowice, uważali że jest to najsłabszy rywal z grona, które dotarły do 1/8 finału. Wycieczka na Śląsk miała okazać się dla nich mało atrakcyjna. Piłkarze zostali ulokowani w hoteliku przy ul. Ceglanej. Co ciekawe, przywieźli z Niemiec swojego kucharza oraz żywność! Rzecznik prasowy Bayeru stwierdził, że piłkarze nie są przyzwyczajeni do innego jedzenia!

W przedmeczowych wypowiedziach, piłkarze Bayeru byli pewnie swojego zwycięstwa co najmniej pięcioma golami. Jedynie Jan Furtok ostrzegał, że GKS prezentuje niezłą klasę i może sprawić kolejną niespodziankę.  – „Gdyby piłkarze GKS czytali te przedmeczowe spekulacje, być może wyzwoliliby w sobie piłkarską złość, która w połączeniu z solidnym rzemiosłem przynosi nieraz znakomite efekty” – pisała Piłka Nożna.

GKS przystąpił do meczu osłabiony brakiem swoich liderów Kazimierza Węgrzyna i Marka Świerczewskiego, którzy nie wystąpili z powodu żółtych kartek. Trener Piotr Piekarczyk musiał szukać nowego rozwiązania i na pozycji stopera wystawił Dariusza Grzesika, a w obronie Andrzeja Nikodema. Obaj piłkarza borykali się z różnymi problemami i z pewnością nie byli w wysokiej formie. Piłka Nożna napisała, że Grzesik nie miał żadnych szans z rosłymi graczami Leverkusen. Brakowało też „dział” w ataku, nie w pełni sprawny był Marian Janoszka. – „Piłkarze GKS już podczas rozgrzewki wyglądali jak grupka szpitalnych rekonwalescentów – Grzesik biały jak ściana, trzech zawodników z bandażami na kolanach. Takie obrazki nie powodują trzęsienia nóg u rywali. Raczej coś wręcz przeciwnego…” - czytamy w PN.

Piekarczyk przyznał na pomeczowej konferencji prasowej, że trudno jest odnosić sukcesy, gdy nie ma się w składzie, co najmniej 16-17 równorzędnych zawodników.

Musiały upłynąć dwa kwadranse nim kibice na Bukowej zobaczyli pierwszego gola. Wcześniej Bayer nie kwapił się z atakiem, grał asekuracyjnie, oszczędzał siły lub raczej sprawdzał możliwości defensywne polskiego zespołu. Doświadczony w pucharach oraz aspirant do gry w reprezentacji Janusz Jojko wyszedł zwycięsko w sytuacji sam na sam z Heiko Scholzem. W 30 min. goście strzelili pierwszego gola. Hans-Peter Lehnoff ograł Krzysztofa Maciejewskiego, zacentrował w pole karne i Ulf Kirsten z pięciu metrów strzałem głową pokonał Jojkę. 11 minut później powtórzyła się sytuacja, tyle że dośrodkowywał z rzutu wolnego Bernd Schuster, głową strzelał Kirsten, wprawdzie Jojko wybił piłkę, ale odbiła się ona od słupka i Lehnoff bez problemów skierował piłkę do bramki. Tuż przed przerwą niemal 30-metrowym rajdem popisał się Ioan Lupescu, piłkę podał Andreasowi Thomowi, ten odegrał do Kirstena i na tablicy świetlnej pojawił się wynik 0:3. Po przerwie Andrzej Nikodem przywrócił wiarę kibicom, kiedy odbitą od Zdzisława Strojka piłkę z bliska umieścił pod poprzeczką. W 60 min. Dariusz Wolny został poważnie kontuzjowany, został uderzony łokciem w skroń i z bolącą głową musiał jechać na prześwietlenie. GKS przez pięć minut grał w osłabieniu i właśnie w tym czasie Bayer zdobył czwartego gola. Dośrodkowanie Thoma do Scholza, strzał tego ostatniego obronił Jojko, ale dobitka Lehnoffa okazała się już skuteczna. Po meczu do szatni gospodarzy zawitał prezes Marian Dziurowicz, który podziękował piłkarzom za grę.

– „Liczyłem, że na własnym terenie nie pozwolimy rywalom strzelić gola. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Straciliśmy nie jedną, a cztery bramki. Bayer zagrał w tym dniu bardzo dobrze i obnażył wszystkie nasze braki. W tej chwili nie mamy nic do stracenia w Pucharze UEFA. W rewanżu zagramy tak, aby zachować twarz” - przyznał na łamach Sportu, Kazimierz Węgrzyn.

Źródło: polska-pilka.pl