Widzew Łódź 2-0 GKS Katowice

09.05.1998

Tak na marginesie jest to pierwszy wyjazd w tym sezonie na którym ześmy się pokazali. Na dwóch wcześniejszych z wiadomych przyczyn nie byliśmy i zarazem pierwszy mecz wyjazdowy na który wybraliśmy się specjalnym cugiem. Taki cug to ogromne ułatwienie w dojazdach na mecz. Pociągiem tym od roku jeżdżą na wyjazdy kibole Ruchu. Zaoszczędza czasu, nerwów, zwykłym cugiem wiadomo jak się jeździ, raz się dojedzie, innym razem nie, zawsze do wszystkiego wdupią się palanty, na każdy wyjazd trzeba było wyjeżdżać już w nocy, a na dalekie dzień wcześniej. Na mecz do Łodzi skusiło się ok. 180 os. dużo to i zarazem mało jeśli wziąć pod uwagę odległość. Okazuje się również, że można zrobić na pociągu, zyski z wyjazdu przeznaczone zostały na paczki do chłopaków, którzy siedzą oraz do dołożenia na następny pociąg. Przekonaliśmy się jak klub zarobił na nas samym pośredniczeniu między koleją na mecz finałowy z Legią. Skasowali ok. 100 starych baniek. Za te pieniądze moglibyśmy zrobić konkret fanę. Sam wyjazd można zaliczyć do spokojnych. Nic się nie dzieje w drodze na mecz, jak i z powrotem. Na meczu z naszej strony głośny doping, który jednak nie pomógł piłkarzom.

Źródło: zin SZALEŃCY Z BUKOWEJ nr 3

Na łódzkim Widzewie zameldowało się ok. 180 kiboli z Katowic (wg Widzewa 175 osób). Podróż pociągiem specjalnym. Pod stadionem kroimy jeden szal Widzewa.

Źródło: zin GLADIATOR nr 3

Katowiczanie meldują się w 100 osób na Widzewie.

Źródło: zin ZIN ZINÓW

FILM: 09.05.1998 Widzew Łódź – GKS Katowice