Wigry Suwałki 2-0 GKS Katowice

03.03.2019, niedziela

Relacja GieKSiarza

W końcu znów ruszyła liga, a my mogliśmy znów przemierzać kibicowski szlak. Na pierwszy rzut trafiliśmy na Suwałki. Daleki wyjazd, na dodatek na „Polski biegun zimna” o tej porze roku nie zapowiadał dobrej aury pogodowej. Zapowiadała się więc fantastyczna przygoda. Na Wigry zdecydowało się jechać o wiele więcej osób niż dostaliśmy biletów. Świadomi tego że miejscowi działacze uginają się postulatom mundurowych, przez co było prawie pewne że nikt więcej nie wejdzie.
W drogę ruszamy ok. 5:30 rano, po drodze mając kilka postojów. Jednak nie w Podlaskim. Dziwne, bo spodziewaliśmy się tam tradycyjnych przymusowych stopów na trzepanie i legitymowanie, co było regułą w czynnościach tamtejszych stróżów prawa. Mimo to i tak mundurowi zadbali byśmy pod stadion zajechali dopiero na pół godziny przed pierwszym gwizdkiem (14:30). Na miejscu obława psiarskich, którzy tworzą szczelny szpaler, by wypuszczać nas z niego pojedynczo i po paru metrach dokonywać kontroli każdego z osobna. Dopiero potem kibic dostawał się pod kołowrotki gdzie czynność była powtarzana już przez właściwe służby: ochronę. Jeden z fanów w ten sposób zostaje zawinięty (CHWDP), jednak przed opuszczeniem Suwałk wrócił do całej górnośląskiej eskapady.
W klatce tak jak się spodziewaliśmy melduje się tylko 160 fanów z 279 (w tym 1 KSG -dzięki!). Reszta musi zostać w autokarach i stamtąd mogą podziwiać finezję miejscowych cmentarnych kamieniarzy (za sektorem gości mieści się cmentarz). Na płocie wieszamy dwie flagi FORZA GIEKSA i BANDITEN, a w drugiej połowie dorzucamy transparent dla kolegi za kratami „ZAGDA PDW – Grupa Południe Zawsze Razem”. Dopingujemy całe spotkanie na dobrym poziomie nie zważając na temperaturę i lodowaty deszcz z silnym wiatrem. Szkoda tylko że nasi piłkarze po obozie w Turcji nie zdążyli zaaklimatyzować się w odmiennych dla tamtego kraju warunkach pogodowych i dostają kolejne baty w słabym stylu.
O tamtejszej pogodzie można pisać wiele, jednak ona i tak nie przeszkadza miejscowym. Dowodem na to niech jest sytuacja gdzie pani która dostarczała nam stadionową giętą w rozpiętej kurtce do samej koszulki, zapytana czy nie jest jej zimno odpowiedziała „dziś jest ciepły dzień” (?). No cóż, dla nas było wręcz przeciwnie.
Potomkowie Jaćwingów wspierani przez 4 fanów z Grudziądza formują 150 osobowy młyn i dopingują całe spotkanie. Prezentują też oprawę patriotyczną z transparentów na kij z namalowanym symbolem Polski Walczącej. Do tego zarzucono kilka odpowiednich przyśpiewek i okrzyków. Wszystko dla tego że dwa dni temu obchodziliśmy Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych.
My po meczu zawijamy się w drogę powrotną, gdzie znów nie jest nam dane stanąć gdzieś na Podlasiu. Dopiero w kolejnym województwie czworonogi okazały odruchy ludzkie i mogliśmy stanąć by się zaopatrzyć i załatwić swoje potrzeby. Grupa fanów z Centrum przy głośnym śpiewie odpala tez trochę piro, a psiarscy nie byli takimi służbistami by nie potrzebnie reagować. Do Katowic wracamy w komplecie ok. 2:30 w nocy.
Giszowiec obecny w 15 szali.

Relacja GieKSa.pl

Kibice GieKSy wrócili na wyjazdowy szlak i od razu zrobili to w najlepszym możliwym stylu. W Suwałkach zaliczono spory nadkomplet i ustanowiono trójkolorowy rekord na wyjazdowym spotkaniu z Wigrami.
Do Suwałk wyruszyliśmy z samego rana, a droga przebiegała sprawnie i spokojnie. Problemy zaczęły się około 150 kilometrów od miejsca docelowego, gdy policja robiła wszystko, by opóźnić nasz przyjazd. Z zapasu czasowego nie zostało nic, a pod sektor podjechaliśmy na pół godziny przed spotkaniem.
Specyfika klubów z małych miasta jest właśnie taka jak w Suwałkach. Wigry mogłyby być modelowym przykładem, jak pozwolić policji wejść sobie na głowę i jak nie organizować wejścia dla kibiców gości. Aby dojść do głównej bramy, trzeba było najpierw czekać przed kordonem utworzonym przez policję, następnie policjanci sprawdzali dane osobowe z listy wyjazdowej (nielegalnie udostępnionej przez Wigry). Dopiero potem następowało przejście dwóch-trzech metrów i… kolejne sprawdzanie danych z listą wyjazdową — tym razem przez ochroniarzy. Kolejny etap to szczegółowa kontrola osobista — wyciąganie wszystkiego z kieszeni, ściąganie czapek, rozpinanie kurtek itd. Wszystko toczone w ślamazarnym tempie. Z uchybień gospodarzy należy wymienić także brak wysłania nam biletów („bo w Suwałkach nie obowiązuje uchwała PZPN dotycząca kibiców gości”), brak kateringu (dopiero po naszej interwencji zaczęto przynosić naszym kibicom jedzenie z punktu gastronomicznego z drugiego końca stadionu) oraz tradycyjne już zamknięcie klatki na kłódkę/łańcuch.
Wigry nie skorzystały także z możliwości większego zarobienia na biletach od naszych kibiców i zdecydowały się wpuścić jedynie 160 osób. Reszta fanów GieKSy czekała w autokarach i pod stadionem. W Suwałkach pojawiło się nas łącznie 279 (w tym jeden fan Górnika Zabrze). Szczelnie oflagowaliśmy sektor gości i prowadziliśmy ciągły doping, który jak na poziom gry naszych piłkarzy, pogodę (mroźno i deszczowo) oraz niską widoczność tego, co dzieje się na murawie, stał na dobrym poziomie. Miejscowi utworzyli kilkudziesięcioosobowy (?) młyn i zaprezentowali oprawę. Nie byli zbyt słyszalni w naszym sektorze.
Powrót minął spokojnie, choć długo. W Katowicach pojawiliśmy się prawie po 24 godzinach od zbiórki. Teraz czas na wyjazd do Jastrzębia, gdzie pierwszeństwo mają fani obecni w Suwałkach.

Relacja Wigier Suwałki

Na meczu z GKS-em wystawiamy ok. 150 -osobowy młyn. Wspiera nas 4 braci z Olimpii.Tego dnia na płocie wywieszamy 5 flag + baner ” Narodowe Olecko”. W drugiej części spotkania na znak pamięci o Żołnierzach „Wyklętych” prezentujemy ok. 20 transparentów na 2 kijach z symbolem Polski Walczącej. Goście wypełnili szczelnie klatkę ( ok. 270 os. ), wywiesili 2 duże flagi + trans.

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net (2)