Wisła Płock 3-1 GKS Katowice

09.08.2008, sobota 20:00 – widzów 2189

Relacja GieKSy

Na ten wyjazd mamy ogromne problemy z załatwieniem transportu. Dlatego decydujemy się na jazdę samochodami. Na szybko podczas zbiórki udaje nam się zorganizować dwa busiki, które zabierają niezmotoryzowanych kibiców. Jakby pecha było mało, to dwa nasze auta mają stłuczkę i muszą zawrócić do Katowic. Ostatecznie na sektorze gości meldujemy się w 95 osób. Dopingujemy bardzo dobrze, a najlepiej wychodzi nam zabawa bez koszulek (mimo dość niskiej temperatury – mecz rozgrywano późną porą). Zaskoczyła nas także bardzo niska frekwencja wśród kibiców gospodarzy.

Źródło: ULTRA nr 5

Relacja sportowa

Wisła Płock: Gubiec – Chwastek, Jarczyk, Sielewski, Żytko, Jacek Wiśniewski, Grzeszczyk, Mierzejewski (90+4. Brynkiewicz), Majkowski (73. Grudzień), B. Wiśniewski, Gregorek (84. Gęśla)
Trener: Mirosław Jabłoński

GKS Katowice: Jacek Gorczyca – Szymon Kapias (38. Marcin Krysiński), Adrian Napierała, Krzysztof Markowski, Damian Mielnik – Damian Sadowski (46. Daniel Onyekachi), Gabriel Nowak, Grzegorz Bonk (84. Łukasz Wijas), Tomasz Prasnal – Krzysztof Kaliciak, Gražvydas Mikulėnas
Trener: Jan Żurek

Bramki: Mateusz Żytko (28), Kamil Majkowski (67), Tomasz Grudzień (90) – Krzysztof Markowski (19)
Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz)
Ż. kartki: Adrian Mierzejewski, Sławomir Jarczyk (x2) – Adrian Napierała
Cz. kartki: Sławomir Jarczyk (88) -

Grzegorz Bonk przy stanie 1-2 trafił w słupek. Ostatecznie GKS Katowice przegrał w Płocku jeszcze wyżej.
Rozpoczęło się wyśmienicie. Krzysztof Markowski wyprowadził katowiczan na prowadzenie. – Do straty pierwszej bramki dyktowaliśmy warunki. Potem to nasi rywale „załapali” – przyznał Grzegorz Bonk. Już kolejny raz w tym sezonie zawodnicy GKS mają jednak zastrzeżenia do pracy arbitra. Tym razem nie kryli zdenerwowania po utracie bramki na 1-2. – Nawet były prezes Wisły Krzysztof Dmoszyński przyznał, że Majkowski był na spalonym. Potem sędzia mógł podyktować przynajmniej jeden rzut karny za faul na Mikulenasie – przekonuje Bonk, który był bliski doprowadzenia do wyrównania. Po jego mierzonym strzale piłka trafił jednak tylko w słupek płockiej bramki. Dodajmy, że Bonk jest byłym zawodnikiem „nafciarzy”. – Nie odczuwałem jednak niczego specjalnego przed tym meczem. Była za to okazja żeby pogadać chwilę z Jackiem Wiśniewskim, którego znam z Zabrza – dodał Bonk, wracając autokarem na Śląsk. Smutnym autokarem…

Źródło: sportslaski.pl