Chojniczanka Chojnice 1-1 GKS Katowice

12.10.2013, sobota 15:00 – widzów 2500

Relacja GieKSiarza

„Wyprawa do grodu Tura”

Chojniczanka to egzotyczny kibicowsko rywal, a same Chojnice są znacznie oddalone od Katowic. Zainteresowanie wyjazdem wśród GieKSiarzy było spore, a przyznana pula biletów rozeszła się bardzo szybko. Z samego Giszowca na wyjazd zapisało się 41 osób. Dzięki staraniom Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice “SK 1964″ udało się wywalczyć dodatkową porcję, kolejnych 150 wejściówek. Dużo pracy wykonali w tym względzie kibice i zarząd Chojniczanki, a także burmistrz miasta, za co jeszcze raz serdecznie dziękujemy!

Z racji wczesnej pory meczu (15:00) zbiórkę zaplanowaliśmy już na 3:00 w nocy. Jak to zwykle bywa w takich przypadkach część osób zaspała, ale ostatecznie pięć autokarów wyruszyło w daleką podróż. Droga minęła szybko i pod samym stadionem mogliśmy być na prawie trzy godziny przed spotkaniem. Na to jednak nie byli gotowi gospodarze, dlatego postaliśmy trochę na postojach.

Chojniczanka wprowadzała na meczu z nami, który został okrzyknięty spotkaniem rundy, karty kibica. Obowiązywały one także na sektor gości. Firma obsługująca gospodarzy, to dobrze nam znane z Bukowej Wasco. Wejście odbyło się bardzo sprawnie – wszyscy byliśmy w klatce na kilkanaście minut przed meczem.

Ostatecznie na sektorze gości zameldowaliśmy się w 273 osoby, w tym 5 Banik Ostrava i 2 Górnik Zabrze. Pod sektorem znalazło się także czterech zakazowiczów, tak więc nasza wyjazdowa liczba to 277. Jak zawsze mieliśmy świetnie oflagowany płot – zawisły między innymi Gladiators, Gieksiarze, Ultras GieKSa, Herb, GieKSa on Tour, Pierońskie Hanysy, GKS Katowice oraz flaga Banika Ostrava. Prowadziliśmy w pierwszej połowie dość dobry doping, który nieco osłabł w drugiej połowie. Miejscowi kibice zaprezentowali oprawę, a także dość licznie wypełnili stadion. Po meczu podziękowaliśmy piłkarzom brawami i głośno zaznaczyliśmy, że w meczu z Zawiszą oczekujemy tylko zwycięstwa.

Podróż do domu przebiegała z dużymi problemami… technicznymi. Zepsuły nam się dwa autokary z czego jeden udało się przywrócić do stanu używalności, ale niestety załoga z drugiego autobusu musiała czekać kilka godzin na podstawienie transportu zastępczego.

FOTOGALERIA: Gieksiarze.pl

FILM: 13.10.2013 Chojniczanka Chojnice – GKS Katowice BRAMKI

Relacja sportowa

Chojniczanka Chojnice: Jałocha – Chyła, Radler, Bednarek, Jędrzejczyk, Iwanicki (16. Wojdyga), Feciuch, Mrozik, Ostalczyk (90. Pląskowski), Ziąbski (62. Ropiejko), Orłowski.

GKS Katowice: Budziłek – Pietrzak, Jurkowski, Cholerzyński, Sadzawicki (46. Chwalibogowski) – Duda, Fonfara (71. Figiel) – Gancarczyk, Wróbel, Goncerz (46. Wołkowicz) – Pitry.

Niechlubna seria GKS-u Katowice na wyjazdach trwa. Katowiczanie znów nie przywieźli kompletu punktów z terenu rywali. Tym razem zgubili punkty w meczu z Chojniczanką, remisując 1:1.

Chojniczanie jako beniaminek nie zlękli się GKS-u Katowice, choć w Chojnicach uznano to starcie za mecz rundy. Drużyna prowadzona przez trenera Mariusza Pawlaka odważnie poczynała sobie na połowie GKS-u, oddawała więcej strzałów, a Łukasz Budziłek miał pełne ręce roboty. Owocem tej agresywnej gry gospodarzy i zbyt niepewnych interwencji katowickich obrońców był gol już w 20. minucie. Budziłek kapitalnie wybronił dwie próby chojniczan w polu karnym, ale przy trafieniu Marcina Orłowskiego z ostrego kąta był już bezradny i to rywale mogli cieszyć się z prowadzenia. – To był najmocniejszy rywal, z jakim się zmierzyliśmy do tej pory. To jednak my objęliśmy prowadzenie i wszystko układało się po naszej myśli. GKS ma jednak w swoich szeregach takich zawodników jak Wróbel czy Gancarczyk, którzy potrafią stworzyć zagrożenie w różnych strefach boiska i sprawili nam wiele problemów – podkreślał trener Pawlak.

Katowiczanie nie mieli jednak zamiaru poddawać się. Przycisnęli, zaczęli grać to co lubią – czyli szybkie akcje uskrzydlające przy sprawnej wymianie podań i wreszcie udało się doprowadzić do wyrównania. Instynktem zabójcy wykazał się Sławomir Duda, który dobił strzał Przemysława Pitrego i wszyscy z niecierpliwością oczekiwali pierwszego gwizdka rozpoczynającego drugą połówkę. – Nie było to wielkie widowisko w naszym wykonaniu. Były momenty, że przykro było patrzeć na naszą grę. Nie potrafiliśmy uporządkować naszych poczynań na boisku, czego konsekwencją była stracona bramka musieliśmy gonić wynik. Na szczęście udało nam się znów wyrównać, co stanowi jakieś pocieszenie – mówił szkoleniowiec GKS-u Kazimierz Moskal.

Niestety, o drugiej części spotkania lepiej za bardzo się nie rozpisywać. Głównie pracowały w niej łokcie piłkarzy i sędzia często musiał sięgać do kieszeni po żółtą kartkę. Tempo gry spadło, Chojniczanka zadowoliła się remisem i próbowała tylko kontrować, a GKS nie miał pomysłu na rozmontowanie szyków defensywnych beniaminka. W takim wypadku mecz musiał zakończyć się remisem, bo nikt nie stworzył sobie klarownych sytuacji do zdobycia goli. – Sami utrudniamy sobie sprawę. Tracimy bramkę i potem musimy gonić wynik. Znów nie udało się przywieźć kompletu punktów na Bukową, mamy ich tylko dwa na wyjazdach  tej rundzie. Musimy to zmienić, bo potem może ich nam zabraknąć. Szkoda, że wracamy do Katowic tylko z jednym zdobytym – twierdził rozczarowany obrońca Kamil Cholerzyński.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

Chojniczanka – GKS Katowice 1:1
Bramki: Orłowski (20) – Duda (34)
Chojniczanka: Jałocha – Chyła, Radler, Bednarek, Jędrzejczyk, Iwanicki (18. Wojdyga), Feciuch, Mrozik, Ostalczyk (90. Pląskowski), Ziąbski (62. Ropiejko), Orłowski.
GKS: Budziłek – Sadzawicki (46. Chwalibogowski), Cholerzyński, Jurkowski, Pietrzak – Goncerz (46. Wołkowicz), Duda, Fonfara (71. Figiel), Wróbel, Gancarczyk – Pitry.
Ż.kartki: Chyła, Bednarek, Feciuch – Jurkowski, Gancarczyk
Sędzia: Marcin Szrek (Kielce)

GKS Katowice po ostatnich dwóch remisach jechał do Chojnic z zamiarem wygranej. Zadanie jednak nie wydawało się łatwe, bo Chojnice najłatwiejszym terenem nie są, a dodatkowo nasz zespół był naznaczony absencją dwóch podstawowych obrońców – Alana Czerwińskiego i Mateusza Kamińskiego.

W ich miejsce trener Kazimierz Moskal desygnował Dominika Sadzawickiego i Kamila Cholerzyńskiego. Na skrzydłach pomocy zagrali tym razem Grzegorz Goncerz i Janusz Gancarczyk. Krzysztof Wołkowicz tym razem usiadł na ławce rezerwowych.

Gra od początku nie ułożyła się po myśli naszej drużyny, Chojniczanka przycisnęła i bardzo szybko miała okazje bramkowe, ale ofiarnie interweniowali obrońcy, dwukrotnie blokując strzały rywali. GKS w tej fazie meczu zupełnie nie potrafił oddalić gry od własnego pola karnego, a chojniczanie raz po raz atakowali. Jedynymi próbami katowiczan były stałe fragmenty gry, które jednak nie przynosiły efektu do czasu. Wcześniej gospodarze objęli prowadzenie – po dobrze przeprowadzonej akcji najpierw Budziłek obronił strzał jednego z rywali, potem dobitkę zablokował nasz obrońca, ale trzecia próba – tym razem Marcina Orłowskiego okazała się skuteczna. GKS przegrywał 0:1 i był to wynik zasłużony. Wtedy właśnie co rusz nasi zawodnicy zaczęli mieć rzuty wolne i rożne. Po jednym z dośrodkowań Tomasza Wróbla na bramkę uderzył Przemysław Pitry. Konrad Jałocha obronił ten strzał, ale dobitka Sławomira Dudy okazała się skuteczna. W pierwszej chwili wydawało się, że już po strzale Pitrgo piłka przekroczyła linię bramkową i to jego uznaliśmy za strzelca (zweryfikujemy to wkrótce). GKS uspokoił grę i było całkiem realne, aby w drugiej połowie powalczyć o wygraną.

W przerwie trener zdjął kontuzjowanego Sadzawickiego i Goncerza, a w jego miejsce pojawili się Bartłomiej Chwalibogowski (z musu na prawej obronie) i Krzysztof Wołkowicz. Cała druga połowa była jednak już mniej ciekawa niż pierwsza. Zawodnicy obu drużyn bili głową w mur i nie potrafili sobie stworzyć dobrych sytuacji. Swoje dołożył sędzia, który raz w dobrej sytuacji Wróbla nie zastosował prawa korzyści. To jednak była jedna z niewielu sytuacji, które mogły przynieść coś korzystnego. Zapadające niemal ciemności dokładały mizernego obrazu tego meczu.

Po bardzo średnim spotkaniu GKS zremisował w Chojnicach i notuje serię 6 meczów bez porażki, ale też 3 bez wygranej. Punkt na wyjeździe jest jednak cenny, więc nie ma co wybrzydzać. W środę Zawisza!

Źródło Gieksa.pl