Okocimski Brzesko 1-1 GKS Katowice

11.08.2013, niedziela 12:15 – widzów 400 (stadion Hutnika Nowa Huta)

Relacja GieKSiarza

Mecz z Okocimskim Brzesko przyprawia bardziej o czkawkę niż o jakiekolwiek zainteresowanie kibica wyjazdem. Jednak na 5d ni przed meczem dowiadujemy się że gospodarze remontują u siebie klatkę i mecz zostanie rozegrany w Krakowie na stadionie Hutnika. Była to chyba jedyna atrakcja tego wyjazdu. Warto zaznaczyć że poza nowym stadionem do zwiedzenia to także powiększono nam pule biletów do 350, tak samo podniesiono nagle ich cenę.

Pod nowohuckim stadionem w ponad 350 osób (26 z GzG) meldujemy się godzinę przed meczem, mimo to wpuszczanie kibiców trwa aż do 30min pierwszej połowy. Prowadzimy średni doping aż do 2 połowy gdzie z minuty na minutę jest tylko lepiej. Jednak w 4 minucie doliczonego czasu, Brzesko strzela wyrównującą bramkę, co dość nas wytrąciło z równowagi. Straciliśmy cenne punkty za co piłkarze zostali nagrodzeni różnymi epitetami po meczu.
Na płocie wywieszamy takie flagi jak: Pierońskie Hanysy, SK 1964, Forza GKS, Ultras GieKSa, On Tour, Górnik Zabrze, Siemianowice, Jurajska GieKSa, Żorska GieKSa i Mysłowice.
Co do „gospodarzy” to ich nie stwierdzono.

Relacja GieKSy

Z dzisiejszym wyjazdem było bardzo dużo zamieszania. Okocimski poszerza swoją klatkę w Brzesku i nie zdążył z remontem na czas. O przeniesieniu meczu do Krakowa na stadion Hutnika dowiedzieliśmy się  dopiero we wtorek, a więc na pięć dni przed meczem. Z automatu dostaliśmy także 150 biletów więcej. Oczywiście zeszły one bardzo szybko co w roku 2013 stało się u nas standardem. Dzień później miejscowi podnieśli nam ceny biletów z powodu „większych kosztów organizacyjnych”. Tak jakby nas to w ogóle interesowało… Żenujący był kontakt z miejscowym klubem, który praktycznie zawsze zaczynał się od pytania: „gdzie jest kasa?”. Takie wiejskie zachowanie i nie mamy tu wcale na myśli miejsca zamieszkania, a po prostu stan umysłu.

Wchodzenie na sektor było dość powolne, ale to znowu nie z winy ochrony, a klubu Okocimski, który otworzył nam tylko jeden kołowrotek… Ostatecznie w około 30. minucie wszyscy znaleźli się na sektorze – 350 osób, a więc kolejny komplet. W tej liczbie było 11 kibiców Banika Ostrava oraz 8 Górnika Zabrze. Oprócz tego dwóch zakazowiczów pod sektorem. Wywiesiliśmy kilka flag – Pierońskie Hanysy, SK 1964, Forza GieKSa, Ultras GieKSa, On Tour, Górnik Zabrze, Siemianowice, Jurajska GieKSa, Żory i Mysłowice. Od początku prowadziliśmy średni doping z momentami przestoju – na maksa rozkręciliśmy się w drugiej połowie, ale niestety piłkarze odwdzięczyli nam się frajerską stratą punktów. Kibiców Okocimskiego nie stwierdzono.

Na koniec meczu piłkarzy pożegnały okrzyki „zero ambicji” oraz „wypierdalać” co myślę jednoznacznie oddaje nastroje jako panowały na sektorze. Nie można marki naszego klubu rozmieniać na drobne remisując z zespołem, którego w tej lidze w ogóle nie powinno być. Podróż w obie strony spokojna.

Źródło: GieKSa.pl

FOTOGALERIA: Gieksiarze.pl (1)

FOTOGALERIA: Gieksiarze.pl (2)

FILM: 11.08.2013 Okocimski Brzesko – GKS Katowice DOPING

FILM: 11.08.2013 Okocimski Brzesko – GKS Katowice BRAMKI

FILM: 11.08.2013 Okocimski Brzesko – GKS Katowice SKRÓT

Relacja sportowa

Okocimski KS Brzesko: Kozioł – Wawryka, Jacek, Ryś, Niechciał, Abubakar (65. Wieczorek), Brud, Cebula (57. Nawrot), Darmochwał, Buras (41. Tarnowski), Wojcieszyński.

GKS Katowice: Budziłek – Chwalibogowski, Kamiński, Jurkowski, Czerwiński – Duda, Figiel – Gancarczyk (55. Wołkowicz), Pitry, Wróbel (69. Cholerzyński) – Zieliński (34. Kowalczyk).

Bardzo niefortunne spotkanie na stadionie Hutnika w wykonaniu GKS-u. Katowiczanie mieli już w garści ekipę Okocimskiego KS Brzesko, ale mimo znaczącej przewagi i prowadzenia 1:0 stracili gola w końcówce i przywieźli z Krakowa tylko jeden punkt.

Piłkarze GKS-u od pierwszych minut starali się zepchnąć rywali do głębokiej defensywy, stosując wysoki pressing. Ekipa z Brzeska skupiła się za to na kontrowaniu i zagrożeniu bramce Łukasza Budziłka strzałami po stałych fragmentach gry. To jednak goście pierwsi ukąsili przeciwników. Już w 13. minucie w pole karne Okocimskiego wpadł Janusz Gancarczyk, wrzucił piłkę w kocioł na dziesiąty metr. W zamieszaniu podbramkowym najlepiej znalazł się Michał Zieliński, który strzałem z najbliższej odległości pokonał Aleksandra Kozioła. Niestety pod koniec pierwszej odsłony musiał zejść z boiska, utykając. – Od dawna wiadomo, że jedna strzelona bramka nie powoduje, że mecz zmienia się na korzyść strzelających. Prowadzenie wciąż nie dawało nam trzech punktów – stwierdził obiektywnie trener GKS-u, Rafał Górak.

Po stracie gola drużyna z Małopolski nie tylko nie załamała się, ale z wściekłością ruszyła do ataku. Swoją najlepszą sytuację OKS miał w 26. minucie, kiedy kapitalnym strzałem w polu karnym popisał się Konrad Cebula. Na szczęście dla katowiczan, najwyraźniej mocno wiejący wiatr na Suchych Stawach zdmuchnął piłkę za słupek bramki. GieKSa też miała swoje sytuacje, jednak w niewyjaśnionych okolicznościach Adrian Jurkowski przestrzelił głową z kilku metrów w polu karnym. – Ubolewam, że jakościowo nie dążyliśmy do strzelenia drugiej bramki. Było zbyt mało jakości w naszej grze – podkreślał trener Górak.

W drugiej połowie nieliczni kibice na stadionie Hutnika obejrzeli bardzo ciekawe widowisko. Katowiczanie stwarzali sobie dużo okazji. Niestety, piłka po strzałach Przemysława Pitrego, Arkadiusza Kowalczyka, Sławomira Dudy i Rafała Figla mijała bramkę Okocimskiego jak zaczarowana. Gospodarze odpowiedzieli kilkoma groźnymi bombami, ale na posterunku był Budziłek. – Drużyna z Brzeska była zdeterminowana, walczyła do ostatniej minuty i skończyło się nie tak jak oczekiwaliśmy. To dla nas ogromne rozczarowanie – dodał szkoleniowiec katowickiej drużyny.

Gdy wydawało się, że GKS spokojnie dowiezie skromne zwycięstwo do końca i tym samym w luku bagażowym do Katowic pojadą trzy punkty, stało się to, co najgorsze. Niepewna interwencja obrońców na wysokości pola karnego sprawiła, że do piłki podbiegł Piotr Darmochwał i mierzonym, technicznym strzałem przy prawym słupku umieścił ją w siatce. – Znaliśmy siłę i charakter drużyny z Katowic. Wiedzieliśmy z kim będziemy rywalizować. To bardzo mocny zespół. Nie ustrzegliśmy się błędów, ale nasza determinacja i wola walki sprawiła, że mimo iż jesteśmy słabsi, zdołaliśmy doprowadzić do remisu. Wielkie słowa uznania dla moich zawodników – podsumował spotkanie trener ekipy OKS, Piotr Stach.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

Mecz rozgrywany w niedzielne południe zgromadził na trybunach około 400 kibiców, z czego 300 stanowili fanatycy z GieKSy, którzy przez większą część meczu wspierali swoją drużynę głośnym dopingiem. W składzie nastąpiło kilka zmian, miejsce kontuzjowanego Napierały oraz Fonfary w podstawowej jedenastce zajęli Jurkowski oraz Figiel.

Spotkanie w pierwszej części przebiegało pod dyktando drużyny prowadzonej przez trenera Góraka. Jednak kibice musieli trochę poczekać na pierwszą klarowną sytuację i jak się okazało pierwsza groźna akcja zakończyła się bramką. Sytuacja miała miejsce w 13. minucie, odważnie w pole karne wdarł się Gancarczyk, strzelił lub zacentrował w długi róg, a odbitą od słupka piłkę w siatce umieścił Zieliński. Gospodarze próbowali odpowiedzieć, jednak strzały były zazwyczaj mocno niecelne bądź Budziłek nie miał problemów z ich obroną. W 19. minucie faulowany został Zieliński i niestety konieczna była zmiana, która jednak nastąpiła kilkanaście minut później. Kolegę z drużyny zmienił Arek Kowalczyk. W 33. minucie szansę na podwyższenie rezultatu miał Czerwiński, który otrzymał dobre podanie od Pitrego jednak minimalnie chybił. Minutę przed końcem regulaminowego czasu gry po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Pitry główkował w kierunku bramki jednak Aleksander Kozioł nie miał problemów z obroną tego strzału.

Nasi piłkarze wyszli na drugą połowę z animuszem, chcąc szybko dobić słabo spisującego się rywala. Ta sztuka się nie udała mimo kilku dogodnych sytuacji. Najpierw okazję miał po indywidualnej akcji Gancarczyk, jednak piłka po jego strzale przeleciała minimalnie nad poprzeczką. Odpowiedzią gospodarzy był strzał z 25 metrów Wojcieszyńskiego, którego strzał zmierzał w okienko bramki Budziłka, na szczęście nasz golkiper bardzo dobrze interweniował i wybił piłkę na rzut rożny. W 54. minucie znów przed szansą na wyrównanie rezultatu stanęli gospodarze, jednak piłka po lekkim strzale Darmochwała minęła słupek. W tej sytuacji nie popisał się Budziłek, który za szybko wyszedł z bramki i nie mógł dobrze zainterweniować. Bardzo aktywny w tej części gry spotkania był Figiel, który kilkakrotnie bardzo dobrze zagrywał do kolegów z drużyny, bądź sam starał się zagrozić rywalowi. Po jednej z akcji nasz pomocnik został faulowany tuż przed linią pola karnego, niestety piłka po rzucie wolnym minęła bramkę Kozioła. W 84. minucie Figiel dośrodkował wprost na głowę Pitrego, a ten mimo dogodnej sytuacji chybił. W końcówce spotkania gospodarze rzucili się do ataku, co mogło zostać szybko skarcone kontrą z naszej strony, jednak mimo wyjścia 4 na 2 nasi piłkarze zmarnowali tę sytuację. Chwilę później Okocimski Brzesko przeprowadził ostatnią składną akcję, która zakończyła się golem Piotra Darmochwała, po wymanewrowaniu prostym zwodem Chwalibogowskiego i Kamińskiego, tym samym wyrywając zwycięstwo GieKSie.

Gdyby spotkanie zakończyło się minutę wcześniej, gdyby nasi zawodnicy wykorzystali nadarzające się sytuacje, gdyby nie zabrakło koncentracji w ostatniej minucie meczu moglibyśmy ze spokojem uznać, że gra GieKSy z każdym meczem jest coraz lepsza i nasza drużyna zmierza w dobrym kierunku. No właśnie „gdyby”… Znów traciliśmy głupio punkty, które w ostatecznym rozrachunku mogą znaczyć bardzo wiele.

Okocimski Brzesko – GKS Katowice 1:1
Bramki: Darmochwał (90) – Zieliński (14)
Okocimski: Kozioł – Wawryka, Jacek, Ryś, Niechciał – Abubakar (65. Wieczorek), Brud, Cebula (67. Nawrot), Darmochwał, Buras (41. Termanowski) – Wojcieszyński.
GKS: Budziłek – Czerwiński, Kamiński, Jurkowski, Chwalibogowski – Wróbel (69. Cholerzyński), Duda, Figiel, Pitry, Gancarczyk (56. Wołkowicz) – Zieliński (34. Kowalczyk).
Ż.kartki: Jacek, Brud – Czerwiński, Jurkowski, Niechciał
Sędzia: Sebastian Załęski (Ostrołęka).

Źródło: Gieksa.pl