Zagłębie Lubin 1-0 GKS Katowice

05.06.1996, środa 17:00 – widzów 1500

Wspomnienia GieKSiarza (Żory)

W przedostatniej kolejce czekał nas wyjazd do Lubina w środku tygodnia. Chętnych nie było zbyt wielu, na zbiórce na PKP pojawiło się 35-40 głów. Po drodze nasza obczajka stwierdziła że we Wrocławiu czeka na nas 200 ze Śląska, więc pojechaliśmy dalej w stronę Poznania. Gdybyśmy tam wysiedli to by nas zajeb*li! Wysiedliśmy dopiero w Rawiczu. Tam po rozeznaniu terenu trafił się gościu w koszulce Kolejarza Rawicz. Uwolniliśmy go od niej, a następnie udaliśmy się z powrotem do Wrocławia. Tam poszła decyzja że wracamy nazot do Katowic, jednak kilku z nas uparło się by jechać mimo wszystko do Lubina. Reszta stwierdziła że skoro chcemy kontynuować  podroż to mamy jechać bez barw. Ostatecznie jednak stanęło na tym że na wyposażeniu mieliśmy nie tylko szale, ale również dwie flagi „Żory”. Z Wrocławia do Legnicy dojechaliśmy autokarem. Tam zdziwione psy wsadziły nas do suki i wywiozły na stadion. Było nas dokładnie pięć osób. Dotarliśmy na ostatnie 35 minut spotkania, atmosfera piknikowa, Zagłębia może ze 400 osób na tym wielkim stadionie. Więc od razu na wejściu wbiliśmy z wrzaskiem „Kaaatowice Katowice GKS!”. Jojko i Węgrzyn zdziwieni. Machali nam z murawy. W tym momencie przegrywali zgodnie z planem 1:0 i tak tez się zakończyło spotkanie. Potem udało się nam zejść na dół, do wyjścia z szatni z nadzieją że piłkarze wezmą nas ze sobą w drogę powrotną. Kierowca się zgodził, Piekarczyk też, lecz Kucz ta mała menda nie! Nakręcił kierownika drużyny żeby nas nie zabrać, kiedy w tle ze stadionu wnoszono zgrzewki piwa do autokaru. Ostatecznie stanęło więc na tym że musimy radzić sobie sami. Nie pomogły nawet opowieści o kibolach Śląska i ich zasadzce. Szlag by to! Przez to wszystko znowu zapakowali nas do suki i wywieźli do Legnicy na PKP gdzie nas zostawili. Tam żeśmy się rozeszli lecz i tak przysrali się do nas faszole z Miedzi. Kumpel pancur, więc podchodzą do niego i pytają „za kim jesteś?”. A on im że za Polaris Żory, taka A klasa u nas. Oni zdziwieni pytają co to jest? itd. Lecz w japę i tak dostał za Punk’a, po czym podbili do mnie, gdzie na plecaku widoczny herb GieKSy, a w środku szale i fany. Pytali mnie podchwytliwie która godzina, lecz ja po polsku odpowiedziałem że „ósma”. Szukali hanysów. W końcu podjechał pociąg, którym podróżowaliśmy do Środy Ślaskiej. Tam musieliśmy przekimać. Ja z wcześniej wspomnianym kumplem spaliśmy na ławce przykryci fanami z Żor, a reszta w dworcowej poczekalni gdzie dostali się przez wybitą szybę. Nic nam o tym nie powiedzieli i tak nieświadomi „luksusów” reszty naszych towarzyszy spaliśmy na ławce, dopóki nie obudziły nas psiarskie świecąc latarkami po gałach i karząc spie*dalać. Rano dostaliśmy się do Wrocławia (spokój), a następnie do Katowic.

Zboras

FILM: 05.06.1996 Zagłębie Lubin – GKS Katowice